obrazek

chrzest

Oto Ja sam wydaję świadectwo o sobie samym oraz świadczy o Mnie Ojciec, który Mnie posłał

J 8, 18

Świadectwo Teresy:

W ubiegłym roku (czerwiec lub lipiec) będąc na nocnym czuwaniu charyzmatycznym, usłyszałam słowa poznania,które brzmiały mniej więcej tak: Pan Jezus przychodzi do Teresy i naprawia jej relacje z mamą, które były nie najlepsze, a przez to relacje z Matką Najświętszą również nie są dobre. Pomyślałam: to nie do mnie, bo mój układ, kontakt z Matką Najświętszą jest przecież dobry. Dopiero w domu zaczęłam zastanawiać się: czy na pewno moje relacje z Matką Najświętszą są dobre, może to tylko moje błędne myślenie. Dziś wiem na pewno. że moje relacje z Maryją dopiero teraz są dobre, bo moje relacje z mamą ziemską znacznie się poprawiły i mam nadzieję, że z każdym dniem będą lepsze zarówno z Mamą Niebieską jak i ziemską.

Chwała Panu 🙂

Teresa



Świad
ectwo Marcina:

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

18 sierpnia 2012 uczestniczyłem w nocnym czuwaniu w Częstochowie prowadzonym przez Odnowę w Duchu Świętym KANA. Podczas wystawienia Najświętszego Sakramentu oraz modlitwy o uzdrowienia usłyszałem słowa wypowiedziane przez jednego z prowadzących „że jest osoba zniewolona przez pornografie i od tego momentu Pan Jezus uwolniona ją od tego… Daje wolność…” Początkowo nie docierało to do mnie, że to mogę być ja, choć wiedziałem, że borykałem się z tym problemem wiele lat i chciałbym się od tego uwolnić. Po chwili poczułem ucisk i ciarki w głowie, zastanawiałem się, czy mowa o mnie, ale niedowierzałem, pomyślałem „zobaczymy”.

Dziś ze 100% pewnością mogę dać świadectwo, że to byłem ja. Mowa była o mnie. Od 18 sierpnia 2012 r. nie oglądam zdjęć i filmów pornograficznych. Jak ręką odjął. A wcześniej właściwie nie było dnia bez pornografii i to coraz gorszej!

Chwała Panu za tą wielką łaskę, uwolnienie od tego zła, które niszczy zdrowe spojrzenie na  dziewczyny i wprowadza zamęt w relacjach narzeczeńskich, małżeńskich.
Ten dzień pozostanie mi w pamięci na zawsze! Pan Jezus zabrał ode mnie ciężkie brzemię.

Bóg zapłać za czas, modlitwę i poświęcenie, które wymaga uczestnictwo w comiesięcznych czuwaniach z grupą „KANA”.

Niech Bóg będzie z Wami!

Marcin



Świad
ectwo Beaty:

Szczęść Boże, Chwała Bogu Trojedynemu i Pani Jasnogórskiej.

Pragnę podziękować Waszej Wspólnocie za Wasze potężne wstawiennictwo u Boga. Miesiąc temu, w lipcu byłam z synkiem u Was na nocnym czuwaniu. Było to moje drugie czuwanie, pierwsze miało miejsce w sierpniu 2011 roku. Jeszcze rok temu byłam zrozpaczona, gdyż chorowałam ja i moje dziecko, a moje małżeństwo przeżywało kryzys. Od roku trwa proces uzdrawiania wielu sfer naszego życia, naszego małżeństwa. Pan uleczył mnie z choroby układu pokarmowego, stanów zapalnych. Wiele dobrego dzieje się w relacjach z moim mężem; w naszym domu wspólnie wieczorem zaczęliśmy się modlić (jeszcze dwa lata temu było to tylko moim marzeniem). Adam – mój syn, od kiedy miał kilkanaście miesięcy zaczął chorować, m.in. jego organizm nie tolerował coraz to nowych pokarmów, miał jeszcze wiele innych niepokojących objawów…

Od ostatniego czuwania Adaś przyjmuje coraz to nowe pokarmy, których wcześniej nie mógł jeść. Choć jest jeszcze wiele trudnych spraw i chwil w moim życiu, to we mnie jest coraz więcej pokoju, radości, miłości i nadziei.

Chwała Panu i Pannie Najświętszej oraz ogromne Bóg zapłać dla Waszej Wspólnoty.

Beata

Świadectwo Bożeny:

Mam na imię Bożena i chciałabym dać świadectwo uzdrowienia mojej córki.

Jako 5-letnia dziewczynka trafiła do Centrum Zdrowia Matki i Dziecka w Katowicach z podejrzeniem pierwszego rzutu stwardnienia rozsianego. Cała rodzina była załamana.

Wtedy to znajoma powiedziała mi o Wspólnocie KANA i o czuwaniach na Jasnej Górze. Z sercami przepełnionymi wielką nadzieją, pojechaliśmy z córką Weroniką na czuwanie prosić Jezusa Chrystusa i Matkę naszą kochaną o pomoc.

Nie zawiedliśmy się – nasza córka została uzdrowiona z choroby.

W czerwcu będzie mijała 4. rocznica od uzdrowienia. Przez tę wielką łaskę, jaką zostaliśmy obdarzeni, zmieniła się cała moja rodzina. Jesteśmy wiernymi czcicielami Jezusa i Jego Matki.

Bożena

Mam na imię Elżbieta.

Pisząc te słowa, chcę dać świadectwo Prawdzie o Jezusie Chrystusie Zmartwychwstałym, o Bogu, który żyje i nadal działa w sercach ludzkich, bo do końca nas umiłował.

Jestem osobą, którą Jezus Chrystus uzdrowił ze śmiertelnej choroby.

W 2008 r. pojechałam na pielgrzymkę do Ziemi Świętej, śladami naszego Pana Jezusa. W Jerozolimie, przy kościele św. Anny, znajdują się biblijne ruiny Sadzawki Owczej, zwanej Betesda. W tym miejscu, po południu 16 października, podczas czytania Ewangelii wg. św. Jana nad Sadzawką owczą, zwaną Betesda, Jezus Chrystus mnie uzdrowił z białaczki  (nowotwór szpiku kostnego). Po słowach: „Czy chcesz stać się zdrowym? (J 5,6). Tak  samo, jak 2000 lat temu uzdrowił człowieka, który od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę, a który wołał: ”Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody” (J 5,7), tak też swiadkiem mojego cudownego uzdrowienia był  jeden brat ze Wspólnoty, który po słowach: „Czy chcesz stać się zdrowym? (J 5,6), pod natchnieniem Ducha Świętego, położył mirękę na ramieniu i wypowiedział słowo „AMEN”. Wtedy  doświadczyłam daru łez  i byłam pewna, że Jezus  do mnie przyszedł. Nie zapomniał o mnie, ale wybrał właśnie ten moment i  to miejsce, aby mi okazać swoją Miłość  i napełnić moje ciało i mojego ducha Łaską Uzdrowienia.

Chwała Panu.

Elżbieta B.


Chciałabym podzielić się ze wszystkimi, którzy będą odwiedzać tę stronę, że za wstawiennictwem ukochanej Matki – Maryi otrzymałam  uzdrowienie z choroby nowotworowej dla mojego bliskiego przyjaciela (bez jakichkolwiek nawrotów). Uzyskałam także dla mojej cioci, po 45 latach życia w ciężkim grzechu, łaskę Sakramentu Pokuty. Pan Bóg podarował mi również łaskę nawrócenia dla mojego męża i dużo innej pomocy poprzez wstawiennictwo Najświętszej Matki, Pani Jasnogórskiej.

Chwała Panu.

Agnieszka G.


Mam na imię Mariusz.

Jestem mężem, ojcem, a z zawodu lekarzem.

Chcę podzielić się moim doświadczeniem cudu uzdrowienia fizycznego, aby zaświadczyć o dobroci i mocy Jezusa Chrystusa, który tego dokonał.

Urodziłem się z wadą wzroku, jaką jest zez ukryty, który u mnie objawiał się „uciekaniem” jednego oka w bok (szczególnie gdy byłem zmęczony, przy czytaniu lub oglądaniu telewizji), skutkiem czego było podwójne widzenie. Wiedziałem, że jedynym skutecznym leczeniem w moim przypadkubyła operacja, jednak nie miałem ani odwagi, ani determinacji, żeby poddać się takiej terapii.

W listopadzie 2006 r. byłem trzeci raz w życiu na comiesięcznym czuwaniu Jasnogórskiej Wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym „KANA”. Po Eucharystii nastąpiła część zwana modlitwą o uzdrowienie z adoracją Najświętszego Sakramentu, podczas której można było podejść do ołtarza, dotknąć monstrancji i prosić o łaskę w swoich intencjach. Pamiętam, że w  czekaniu na swoją kolej, z jednej strony nie bardzo wiedziałem o co mam prosić, a z drugiej chciałem doświadczyć czegoś, co utwierdziłoby mnie w wierze, że Jezus jest prawdziwie obecny w tym „białym opłatku”. W trakcie i po dotknięciu przeżywałem w sobie bardzo silne pozytywne emocje. Gdy uczucia trochę opadły, zauważyłem że dobrze widzę, tzn. żadne oko mi nie ucieka w bok i widzę tylko jeden obraz. Wiedziałem, że to Jezus mnie uzdrowił. Wierzę, że to uzdrowienie, to Jego dar i znak dla mnie, abym już więcej nie wątpił że On żyje, że jest obecny w Eucharystii i troszczy się o mnie.

Za jakiś czas byłem u okulisty, który po badaniu stwierdził, że zeza nie mam. Od tamtego wydarzenia minęło 4,5 roku i w dalszym ciągu jestem zdrowy.

Chwała Panu.

Mariusz B.

Znajdziesz nas na

Back to Top