obrazek

Benedykt XVI: umiejmy zawsze rozpoznawać w sobie powołanie Boże (dokumentacja)
2012-01-15

O znaczeniu powołaniu Bożego i kroczenia za nim w swoim życiu mówił Benedykt XVI w rozważaniach przed dzisiejszą modlitwą Anioł Pański na Placu św. Piotra w Watykanie. Po jej odmówieniu udzielił zebranym błogosławieństwa apostolskiego, a następnie przypomniał, że dzisiejsza niedziela jest Światowym Dniem Migranta i Uchodźcy i wezwał do modlitw w ich intencji. Przypomniał też, że w dniach 18-25 stycznia trwać będzie Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan i również zachęcał do działań w tym kierunku.

Oto polski tekst rozważań papieskich:

Drodzy bracia i siostry!

W czytaniach biblijnych na dzisiejszą niedzielę – drugą w okresie zwykłym – pojawia się temat powołania: w Ewangelii jest to powołanie pierwszych uczniów przez Jezusa, a w pierwszym czytaniu jest to powołanie proroka Samuela. W obu przypadkach podkreśla się znaczenie postaci, która odgrywa rolę pośrednika, pomagając osobom powołanym do rozpoznania głosu Bożego i do pójścia za nim. W przypadku Samuela chodzi o Helego – kapłana świątyni w Szilo, w której przechowywano Arkę Przymierza przed przewiezieniem jej do Jerozolimy. Pewnej nocy Samuel, który był jeszcze chłopcem i od dzieciństwa żył, posługując w świątyni, trzy razy z rzędu słyszał we śnie, że ktoś go woła i pobiegł do Helego. Ale to nie on go wzywał. Za trzecim razem Heli zrozumiał i rzekł do Samuela: „Gdyby ktoś cię wołał, odpowiedz: Mów, Panie, bo sługa Twój słucha” (1 Sm 3, 9). Tak też się stało i od tej pory Samuel nauczył się rozpoznawać słowa Boga i stał się Jego wiernym prorokiem. W przypadku uczniów Jezusa pośrednikiem jest Jan Chrzciciel. W istocie Jan miał szeroki krąg uczniów, a wśród nich były także dwie pary braci Szymon i Andrzej oraz Jakub i Jan – rybacy z Galilei. To właśnie dwóm z nich Jan Chrzciciel wskazał Jezusa, nazajutrz po Jego chrzcie w Jordanie. Wskazał Go im, mówiąc: „Oto Baranek Boży” (J 1, 36), co było równoznaczne z powiedzeniem: Oto Mesjasz. I obaj poszli za Jezusem, pozostali z Nim na długo i przekonali się, że był On naprawdę Chrystusem. Zaraz powiedzieli to innym i tak powstał zalążek tego, co stało się kolegium apostołów.

W świetle tych dwóch tekstów chciałbym podkreślić decydującą rolę kierownictwa duchowego na drodze wiary, a zwłaszcza w odpowiedzi na powołanie do szczególnego ofiarowania się na służbę Bogu i Jego ludowi. Już sama wiara chrześcijańska, sama w sobie, zakłada głoszenie i dawanie świadectwa, polega bowiem na przyjęciu dobrej nowiny, że Jezus z Nazaretu umarł i zmartwychwstał i że jest Bogiem. A zatem także powołanie do bezpośredniego naśladowania Jezusa, wyrzekając się założenia własnej rodziny, aby poświęcić się wielkiej rodzinie Kościoła, przechodzi zwykle przez świadectwo i propozycję „starszego brata”, zazwyczaj kapłana. Nie wolno przy tym zapominać o podstawowej roli rodziców, którzy swoją prawdziwą i radosną wiarą i miłością małżeńską ukazują dzieciom, że jest piękne i możliwe zbudowanie całego swojego życia na miłości Boga.

Drodzy przyjaciele, módlmy się do Maryi Panny za wszystkich wychowawców, szczególnie za kapłanów i rodziców, aby mieli pełną świadomość wagi swej roli duchowej i aby przyczyniali się do tego, że w młodych będzie nie tylko dokonywał się rozwój ludzki, ale także dojrzewała odpowiedź na wezwanie Boże, aby powiedzieć: „Mów Panie, bo sługa Twój słucha”.

Po odmówieniu z wiernymi modlitwy maryjnej i udzieleniu im błogosławieństwa apostolskiego Ojciec Święty powiedział jeszcze po włosku:

Drodzy bracia i siostry,

Dziś obchodzimy Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy. Miliony osób są włączone w zjawisko migracji, ale nie są one liczbami! Są mężczyznami i kobietami, dziećmi, młodymi i ludźmi w podeszłym wieku, którzy szukają miejsca, gdzie można żyć w pokoju. W swym przesłaniu na ten Dzień zwróciłem uwagę na temat „Migracje a nowa ewangelizacja”, podkreślając, że migranci są nie tylko odbiorcami, ale także głównymi postaciami głoszenia Ewangelii we współczesnym świecie. W tym kontekście z radością pozdrawiam serdecznie przedstawicieli wspólnot emigrantów w Rzymie, obecnych dzisiaj na Placu św. Piotra.

Pragnę przypomnieć, że od 18 do 25 bieżącego miesiąca odbędzie się Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Zachęcam wszystkich, na szczeblu osobistym i wspólnotowym, do zjednoczenia się duchowo, a tam, gdzie to jest możliwe, również praktycznie, aby prosić Boga o dar pełnej jedności wśród uczniów Chrystusa.

Następnie papież pozdrowił zgromadzonych na modlitwie wiernych kolejno po francusku, angielsku, niemiecku, hiszpańsku i polsku.

W naszym języku Benedykt XVI powiedział: „Serdeczne pozdrowienie kieruję do wszystkich Polaków. Dzisiaj w Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy w szczególny sposób pamiętamy w modlitwie o przebywających na obczyźnie. Przedmiotem naszej refleksji są ‚Migracje a nowa ewangelizacja’. Niech pomoże nam ona lepiej zrozumieć potrzeby migrantów i uchodźców, a szczególnie ich pragnienie spotkania z Bogiem. Wam wszystkim, a zwłaszcza Polakom żyjącym poza granicami ojczyzny, z serca błogosławię”.

KAI/Watykan


 Benedykt XVI: Adwent czasem czuwania i refleksji nad życiem (dokumentacja)
2011-11-27

Rozpoczynający się dziś nowy rok liturgiczny i pierwsza niedziela Adwentu skłania nas do czuwania i refleksji nad własnym życiem – przypomniał Benedykt XVI. Jak w każdą niedzielę spotkał się 27 listopada z wiernymi na Placu św. Piotra w Watykanie na modlitwie „Anioł Pański”, którą poprzedził rozważaniami.

Oto ich polskie tłumaczenie:

Drodzy bracia i siostry!

Dziś wraz z całym Kościołem rozpoczynamy nowy rok liturgiczny: nową drogę wiary, którą mamy przeżywać razem we wspólnocie chrześcijańskiej, ale również – jak zawsze – przemierzyć w ramach dziejów świata, aby otworzyć je na tajemnicę Boga, na zbawienie, płynące z Jego miłości. Rok liturgiczny rozpoczyna się czasem Adwentu: czasem niezwykłym, w którym budzi się w sercach oczekiwanie na powrót Chrystusa i wspomnienie Jego pierwszego przybycia, gdy pozbawił się swej boskiej chwały, aby przyjąć nasze śmiertelne ciało.

„Czuwajcie!” – oto wezwanie Jezusa z dzisiejszej Ewangelii. Kieruje je nie tylko do swych uczniów, ale do wszystkich. „Czuwajcie!” (Mk 13, 37). Jest to zbawienne wezwanie przypominające nam, że życie nie tylko ma wymiar doczesny, ale jest przerzucone ku temu, co „ponad”, niczym roślinka, która wypuszcza pączki i otwiera się ku niebu. Roślinka myśląca – człowiek – obdarzona wolnością i odpowiedzialnością, ze względu na które każdy z nas zostanie wezwany do zdania sprawy z tego, jak przeżył, jak wykorzystał swoje zdolności: czy zachował je dla siebie, czy też pozwolił im zrobić z nich użytek dla dobra swych braci.

Również Izajasz – prorok Adwentu – skłania nas dziś do przemyślenia za pomocą stosownej modlitwy, zwróconej do Boga w imieniu ludu. Uznaje braki swego narodu i w pewnym miejscu pisze: „Nikt nie wzywał Twojego imienia, nikt się nie obudził, by się chwycić Ciebie. Bo skryłeś Twoje oblicze przed nami i oddałeś nas w moc naszej winy” (Iz 64, 6). Jakże może nie poruszyć nas ten opis? Wydaje się, że odzwierciedla on pewne obrazy świata postmodernistycznego: miast, w których życie staje się anonimowe i ma wymiar poziomy, w których Bóg zdaje się być nieobecny, człowiek zaś jest jedynym panem, jakby to on był twórcą i reżyserem wszystkiego: budowle, praca, gospodarka, transport, nauki, technika – wszystko wydaje się zależeć wyłącznie od człowieka. Ale czasami w tym świecie, który jawi się jako niemal doskonały, zdarzają się rzeczy burzące to czy to w przyrodzie, czy w społeczeństwie, tak iż myślimy, jakby Bóg wycofał się, sprawił – jeśli można tak powiedzieć – że zostaliśmy pozostawieni sami sobie.

W rzeczywistości prawdziwym „panem” świata nie jest człowiek, ale jest nim Bóg. Ewangelia mówi: „Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących” (Mk 13, 35-36). Czas Adwentu nadchodzi co roku, aby nam to przypominać, aby nasze życie odnalazło swoje prawidłowe ukierunkowanie ku obliczu Boga. Oblicze nie „pana”, ale Ojca i Przyjaciela. Wraz z Maryją Panną, która prowadzi nas drogą Adwentu, utożsamiajmy się ze słowami proroka: „A jednak, Panie, Ty jesteś naszym Ojcem. My jesteśmy gliną, a Ty naszym twórcą” (Iz 64, 7).

KAI
/Watykan


  Benedykt XVI błogosławił Polakom na czas Adwentu

2011-11-27

Na czas adwentowego czuwania z serca wam błogosławię – powiedział Benedykt XVI pozdrawiając Polaków po niedzielnej modlitwie „Anioł Pański” którą odmówił z wiernymi zgromadzonymi na placu św. Piotra w Watykanie. Wskazał, że w Adwencie „ożywa w nas wspomnienie narodzin Mesjasza, Zbawiciela, zapowiedź Jego powtórnego przyjścia w chwale”. – Czuwajmy, by nasze serca – myśli, uczucia, pragnienia – „były bez zarzutu w dzień Pana naszego Jezusa Chrystusa” – zachęcił papież.

Oto słowa Ojca Świętego wypowiedziane po polsku:

Słowo pozdrowienia przekazuję wszystkim Polakom. Nieszporami I Niedzieli Adwentu rozpoczęliśmy nowy rok liturgiczny. Dzieje świata, Kościoła, każdego z nas, znów przenika atmosfera refleksji, nadziei, radosnego oczekiwania. Ożywa w nas wspomnienie narodzin Mesjasza, Zbawiciela, zapowiedź Jego powtórnego przyjścia w chwale. Czuwajmy, by nasze serca – myśli, uczucia, pragnienia – „były bez zarzutu w dzień Pana naszego Jezusa Chrystusa” (1 Kor 1,8). Na czas adwentowego czuwania z serca wam błogosławię.

KAI/Watykan


  Benedykt XVI: Afryka „duchowymi płucami” świata (dokumentacja)

2011-11-22

Na znaczenie Afryki jako „duchowych płuc” świata zwrócił uwagę papież rozmawiając z dziennikarzami na pokładzie samolotu Alitalii wiozącego go do Beninu. Prezentujemy polskie tłumaczenie wywiadu, którego Ojciec Święty Benedykt XVI udzielił dziennikarzom podczas lotu do Beninu 18 listopada 2011 r.

O. Lombardi: Wasza Świątobliwość, witamy w naszym gronie, wśród dziennikarzy, którzy towarzyszą Waszej Świątobliwości w drodze do Afryki. Jesteśmy bardzo wdzięczni za to, że i tym razem Wasza Świątobliwość zechciał nam poświęcić trochę czasu. W tym samolocie jest blisko 40 dziennikarzy, fotografów i kamerzystów z różnych agencji i stacji telewizyjnych, są też wysłannicy mediów watykańskich, w sumie około 50 osób. W Kotonu czeka na nas około 1000 dziennikarzy, którzy będą śledzili przebieg podróży na miejscu. Jak zwykle zadamy kilka pytań, przygotowanych przez kolegów dziennikarzy w tych dniach. Pierwsze pytanie zadam po francusku, również z myślą o słuchaczach i telewidzach w Beninie, którzy będą nas potem słuchać i oglądać.

O. Lombardi: Ojcze Święty, ta podróż wiedzie nas do Beninu, ale jest ona bardzo ważna dla całego kontynentu afrykańskiego. Dlaczego Wasza Świątobliwość uznał właśnie Benin za odpowiedni kraj, by z niego skierować orędzie do całej współczesnej i przyszłej Afryki?

Ojciec Święty: Są różne powody. Po pierwsze, Benin jest krajem żyjącym w pokoju, zewnętrznym i wewnętrznym. Działają w nim instytucje demokratyczne, ustanowione w duchu wolności i odpowiedzialności, toteż sprawiedliwość i praca dla wspólnego dobra są możliwe i zagwarantowane przez funkcjonowanie systemu demokratycznego i poczucie odpowiedzialności w wolności. Drugim powodem jest to, że tak jak w większości krajów afrykańskich, są tam obecne różne religie i że współistnieją one w pokoju. Są tam chrześcijanie w swojej różnorodności – nie zawsze łatwej, są muzułmanie, są też religie tradycyjne, i te różne religie żyją razem, wzajemnie się szanując, i w poczuciu wspólnej odpowiedzialności za pokój, za pojednanie wewnętrzne i zewnętrzne. Wydaje mi się, że to współżycie religii, dialog międzyreligijny jako czynnik sprzyjający pokojowi i wolności, są bardzo ważne, stanowią też ważną część posynodalnej adhortacji apostolskiej. Trzeci i ostatni powód jest taki, że jest to kraj mojego drogiego przyjaciela, kard. Bernardina Gantina. Zawsze pragnąłem pomodlić się kiedyś na jego grobie. On jest dla mnie naprawdę wielkim przyjacielem – być może powiemy o tym jeszcze na koniec – toteż złożenie wizyty w kraju kard. Gantina jako wielkiego przedstawiciela katolickiej Afryki, Afryki bogatej pod względem humanizmu i cywilizacji, jest dla mnie również powodem, dla którego chciałem jechać do tego kraju.

O. Lombardi: Podczas gdy tradycyjne wspólnoty afrykańskie stają się coraz słabsze, Kościół katolicki widzi, że coraz większym powodzeniem cieszą się Kościoły ewangelickie bądź zielonoświątkowe, niekiedy powstałe w Afryce w sposób spontaniczny, które proponują wiarę atrakcyjną, wielkie uproszczenie przesłania chrześcijańskiego: koncentrują się na uzdrowieniach, mieszają swój kult z obrzędami tradycyjnymi. Jakie stanowisko zajmuje Kościół katolicki w odniesieniu do tych wspólnot, które są do niego nastawione agresywnie? Jak może on być atrakcyjny, kiedy te wspólnoty prezentują oblicze radosne, serdeczne bądź zakorzenione w kulturze?

Ojciec Święty: Te wspólnoty są zjawiskiem ogólnoświatowym, występują na wszystkich kontynentach, są bardzo licznie obecne na różne sposoby zwłaszcza w Ameryce Łacińskiej i w Afryce. Powiedziałbym, że charakteryzuje je niewielki stopień instytucjonalizacji, mało instytucji, niski próg wykształcenia, przesłanie łatwe, proste, zrozumiałe, pozornie konkretne, a także – jak ojciec powiedział – liturgia partycypacyjna, w której jest miejsce na wyrażanie własnych uczuć, własnej kultury, łączenie, również w sposób synkretyczny, różnych religii. Wszystko to z jednej strony gwarantuje sukces, ale pociąga za sobą także małą stabilność. Wiemy też, że wiele osób wraca do Kościoła katolickiego bądź przenosi się z jednej wspólnoty do innej. Nie powinniśmy zatem naśladować tych wspólnot, ale zadać sobie pytanie, co możemy zrobić, aby ożywić na nowo wiarę katolicką. Rzekłbym, że pierwszą sprawą jest z pewnością potrzeba przesłania prostego, głębokiego, zrozumiałego; ważne, by chrześcijaństwo nie jawiło się jako system trudny, europejski, niemożliwy do zrozumienia i urzeczywistnienia przez innych, ale jako powszechne przesłanie, że jest Bóg, że kwestia Boga nas dotyczy, że Bóg nas zna i kocha, i że ta konkretna religia pobudza do współpracy i braterstwa. Tak więc proste i konkretne przesłanie jest bardzo ważne. Następnie zawsze bardzo ważne jest też, by instytucja nie była zbyt rozbudowana, powiedzmy, by dominująca była inicjatywa wspólnoty i osoby. Powiedziałbym też, że istotna jest liturgia partycypacyjna, ale nie sentymentalna: nie powinna być oparta tylko na wyrażaniu uczuć, ale musi ją cechować obecność tajemnicy, w której się zanurzamy i która nas przeobraża. I na koniec powiedziałbym, że ważne jest, by w inkulturacji nie tracić powszechności. Wolałbym mówić nie tyle o inkulturacji, ile o interkulturowości, a więc o spotkaniu kultur we wspólnej prawdzie o naszym bycie ludzkim w naszej epoce i o wzrastaniu w ten sposób także w powszechnym braterstwie; nie należy tracić tej wielkiej rzeczy, jaką jest katolickość: we wszystkich częściach świata jesteśmy braćmi, jesteśmy rodziną, która się zna i współpracuje w duchu braterstwa.

O. Lombardi: W ostatnich dziesięcioleciach na ziemi afrykańskiej przeprowadzono wiele operacji peace-keeping, odbyły się liczne konferencje poświęcone odbudowie krajów, ustanowiono komisje, które miały na celu ustalenie prawdy i pojednanie, a rezultaty ich pracy były niekiedy pozytywne, niekiedy rozczarowujące. Podczas zgromadzenia synodalnego biskupi w mocnych słowach mówili o odpowiedzialności polityków za problemy kontynentu. Jakie przesłanie zamierza Ojciec Święty skierować do politycznych przywódców Afryki i na czym polega specyficzny wkład, jaki Kościół może wnieść w budowę trwałego pokoju na tym kontynencie?

Ojciec Święty: Przesłanie zawarte jest w tekście, który przekażę Kościołowi w Afryce: nie mogę streścić go teraz w paru słowach. To prawda, że odbyło się wiele konferencji międzynarodowych poświęconych również właśnie Afryce, które nawoływały do powszechnego braterstwa. Mówi się słuszne rzeczy, a czasami rzeczywiście robi się dobre rzeczy, trzeba to przyznać. Ale oczywiście słowa, zamierzenia, również chęci przerastają to, co się robi, i musimy zadać sobie pytanie, dlaczego rzeczywistość nie dorasta do słów i zamierzeń. Wydaje mi się, że podstawowym czynnikiem jest to, że ta odnowa, to powszechne braterstwo wymaga wyrzeczeń, wymaga również tego, żeby przezwyciężyć egoizm i «być dla innych». Łatwo to powiedzieć, ale trudno urzeczywistnić. Człowiek, taki jakim jest po grzechu pierworodnym, chce być panem siebie, mieć życie i nie darować życia. To, co mam, chciałbym zachować. Jednak z taką mentalnością, że nie chcę darować, ale mieć, wielkie zamierzenia naturalnie nie mogą być urzeczywistniane. I właśnie tylko dzięki miłości i poznaniu Boga, który nas kocha, który nas obdarowuje, możemy dojść do tego, żeby się zdobyć na odwagę, by stracić życie, odważyć się złożyć dar z siebie, ponieważ wiemy, że właśnie to przynosi nam zysk. Tak więc dziś szczegóły, które znajdują się w dokumencie Synodu, dotyczą tej fundamentalnej postawy: kochając Boga i żyjąc w przyjaźni z tym Bogiem, który daje siebie, my również możemy odważyć się na to, by darować, a nie tylko mieć, i możemy o to się modlić; by się wyrzec, być dla drugiego, stracić życie w przekonaniu, że właśnie w ten sposób zyskujemy.

O. Lombardi: Podczas inauguracji Synodu poświęconego Afryce w Rzymie Wasza Świątobliwość mówił o Afryce jako o wielkim «duchowym płucu dla ludzkości przeżywającej kryzys wiary i nadziei». Kiedy myśli się o wielkich problemach Afryki, te słowa wydają się niemal bulwersujące. W jakim sensie, zdaniem Waszej Świątobliwości, Afryka naprawdę może zasilić świat wiarą i nadzieją? Czy Wasza Świątobliwość ma na myśli rolę Afryki również w ewangelizacji reszty świata?

Ojciec Święty: Afryka ma naturalnie wielkie problemy i trudności, cała ludzkość ma wielkie problemy. Kiedy sięgam myślą do mojej młodości, to widzę świat zupełnie inny niż dzisiejszy i czasami wydaje mi się, że żyję na innej planecie w stosunku do tego, jak wyglądała ona w czasach mojego dzieciństwa. Tak więc ludzkość podlega procesowi coraz szybszych i gwałtowniejszych przemian. W przypadku Afryki ten proces, zachodzący w ostatnich 50-60 latach – począwszy od uzyskania niepodległości po okresie kolonialnym aż do dziś – stawiał wysokie wymagania, naturalnie był bardzo trudny, przyniósł wielkie trudności i problemy, z tymi problemami jeszcze się nie uporano. W miarę, jak postępuje proces, któremu podlega ludzkość, pojawiają się także trudności. Jednakże owa świeżość «tak» dla życia, która jest w Afryce, ta młodość, która istnieje, jest pełna zapału i nadziei, a także poczucia humoru i radości, pokazuje nam, że są tu zasoby człowieczeństwa, jest jeszcze świeżość uczuć religijnych i nadziei; dostrzega się jeszcze rzeczywistość metafizyczną, całą rzeczywistość z Bogiem włącznie: nie ma tego zawężania do pozytywizmu, które ogranicza nasze życie i sprawia, że staje się ono nieco jałowe, a także gasi nadzieję. Rzekłbym zatem, że ten świeży humanizm, który jest w młodej duszy Afryki, mimo wszystkich problemów, które istnieją i będą istniały, pokazuje, że są tu jeszcze zasoby życia i żywotności na przyszłość, na które możemy liczyć.

O. Lombardi: Na koniec jeszcze jedno pytanie. Wróćmy na chwilę do jednego z powodów tej podróży do Beninu, które Wasza Świątobliwość wymienił: wiemy, że w tej wizycie na ważnym miejscu jest upamiętnienie postaci kard. Gantina. Wasza Świątobliwość poznał go bardzo dobrze: był on poprzednikiem Waszej Świątobliwości jako dziekan Kolegium Kardynalskiego i jest on powszechnie otaczany wielkim szacunkiem. Czy Wasza Świątobliwość zechce jeszcze dać nam o nim krótkie osobiste świadectwo?

Ojciec Święty: Zobaczyłem po raz pierwszy kard. Gantina, kiedy otrzymałem sakrę jako arcybiskup Monachium w 1977 r. Przybył tam, bo jeden z jego alumnów był moim uczniem: tak więc istniała już między nami duchowa przyjaźń, choć jeszcze się nie widzieliśmy. W tym decydującym dniu, jakim były moje święcenia biskupie, piękną rzeczą było dla mnie spotkanie z tym młodym biskupem afrykańskim, pełnym wiary, radości i odwagi. Potem bardzo dużo ze sobą współpracowaliśmy, zwłaszcza w okresie, kiedy był prefektem Kongregacji ds. Biskupów, a potem w Kolegium Kardynalskim. Zawsze podziwiałem jego głęboką i praktyczną inteligencję; jego umiejętność rozeznania, to, że nie dawał się zwieść frazesom, ale rozumiał, co jest istotne, a co nie ma sensu. A do tego miał prawdziwe poczucie humoru i to było bardzo ładne. A przede wszystkim był człowiekiem głębokiej wiary i modlitwy. To wszystko sprawiło, że kard. Gantin był nie tylko przyjacielem, ale i wzorem do naśladowania, wielkim biskupem afrykańskim, katolickim. Naprawdę cieszę się, że będę mógł pomodlić się na jego grobie i poczuć jego bliskość i jego wielką wiarę, która powoduje, że jest on dla mnie wzorem i przyjacielem.

O. Lombardi: Dziękuję, Wasza Świątobliwość. Niech mi będzie wolno dodać, że «uczeń» Waszej Świątobliwości, który zaprosił kard. Gantina, jest z nami tutaj podczas tej podróży – jest nim bp Barthélemy Adoukonou, jest on z nami w tym pięknym momencie. Dziękujemy za poświęcony nam czas. Życzymy Waszej Świątobliwości szczęśliwej podróży i jak zwykle będziemy służyć współpracą, aby w tych dniach przesłanie Waszej Świątobliwości dla Afryki było dobrze rozpowszechniane. Dziękujemy jeszcze raz i do zobaczenia.

L’Osservatore Romano/Watykan


Adhortacja „Africae munus” już dostępna w języku polskim – prezentacja w Warszawie
2011-11-21

Adhortacja „Africae munus”, będąca wynikiem II Synodu dla Afryki, którą Benedykt XVI przekazał biskupom afrykańskim 20 listopada, jest już dostępna w języku polskim. Wydało ją Wydawnictwo Archidiecezji Warszawskiej. Adhortację zaprezentowano 21 listopada w siedzibie Sekretariatu Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie.


Benedykt XVI wręczył dokument 35 przewodniczącym episkopatów krajowych i 7 przewodniczącym episkopatów regionalnych Afryki podczas swojej pielgrzymki do Beninu w dniach od 18-20 listopada. Adhortacja jest owocem II Zgromadzenia Specjalnego dla Afryki Synodu Biskupów, które obradowało w Rzymie w dniach 4-25 października 2009 r.

W dzisiejszej konferencji udział wzięli abp Henryk Hoser, biskup warszawsko-praski, uczestnik dwóch Synodów dla Afryki (w 1994 r. i w 2009 r.) wieloletni misjonarz w Rwandzie i ks. prof. Jarosław Różański OMI, pracownik Katedry Misjologii UKSW w Warszawie. Konferencję poprowadził o. Stanisław Tasiemski dominikanin, KAI.

Abp Hoser ubolewał, że Afryka od czasu krwawych wydarzeń w Rwandzie, które były szeroko relacjonowane, przestała istnieć w medialnym przekazie. Przeciętny obserwator wydarzeń na całym świecie jest ignorantem jeśli chodzi o Czarny Kontynent – nie potrafi wymienić państw afrykańskich ani umiejscowić ich na mapie. – Po wizycie Benedykta XVI w Beninie w dwóch najważniejszych dziennikach w Polsce ukazały się krótkie notatki na 11 i 13 stronie, jak gdyby był to nieznaczący fakt – podkreślił arcybiskup. Zwrócił uwagę, że Afryka jest kontynentem, który skupia problemu całego świata, są one tam bardziej widoczne.

Afryka, jak przypomniał abp Hoser, była troską Jana Pawła II, który odbył 12 pielgrzymek na ten kontynent odwiedzając 42 kraje, zwołując synod, którego owocem była adhortacja „Ecclesia in Africa”. Benedykt XVI kontynuuje dzieło swego poprzednika, po II synodzie dla Afryki oddając adhortację „Africae munus” . W pierwszej adhortacji podpisanej przez Jana Pawła II, podkreślano świętość życia i świadectwo jako skuteczny sposób ewangelizacji. W nowym dokumencie sygnowanym przez Benedykta XVI, mowa jest o podmiotowości człowieka, otwarciu się na nadzieję. Papież wskazuje na pokusę narzucania rozwiązań problemów Afryki z pozycji eksperta, bez uwzględniania realiów życia na tym kontynencie, urzeczowiania Afrykańczyków, traktowania Afryki jak źródła ciekawostek etnicznych i zasobów naturalnych. Podczas II synodu biskupi afrykańscy podkreślali, że ich kontynent jest okradany z bogactw naturalnych, które są eksploatowane rabunkowo i wywożone.

– Benedykt XVI podkreśla też, że sprawiedliwości i pokoju nie uzyska się w Afryce bez woli pojednania – powiedział abp Hoser. – Padło już wiele deklaracji, które nie zostały spełnione ze względu na brak woli i to tyczy się także Polski, także naszej sytuacji – dodał.

Ks. prof. Różański mówił o pozytywnych aspektach kultury i tradycji afrykańskiej, takich jak solidarność, gościnność, poszanowanie starszych, współistnienie pokojowe wielu grup etnicznych, wzrost demokracji, pokojowe rozwiązania konfliktów, które także mają tam miejsce. Pozytywem jest też np. troska o życie. W tradycyjnym ujęciu dzieci są bogactwem rodziny.

Z drugiej strony istnieje ogrom nieszczęść – wojny, korupcja, eksploatowanie bogactw naturalnych. Człowiek afrykański jest uwikłany w szereg relacji społecznych i gospodarczych. Adhortacja jest spojrzeniem Kościoła na człowieka w całym tym uwikłaniu.

Abp Hoser przypomniał, że Afryka jest uważana za kolebkę ludzkości i rzeczywiście dzieci są tam postrzegane jako największe dobro. Obecnie boryka się z wielkimi kampaniami przeciwko życiu – promocją antykoncepcji i aborcji. Kobiety afrykańskie są sterylizowane czasem wbrew swojej woli czy wiedzy. Jednak z drugiej strony to kontynent odporny na ideologie i niepodatny na wpływy globalizacji.

Ks. prof. Różański mówił o tym, że tradycyjnie w Afryce nieznane było sieroctwo, dzieci zawsze miały krewnych, którzy opiekowali się dziećmi bez rodziców. Współcześnie jednak pojawia się sieroctwo jako skutek pandemii AIDS i wojen. Do tego szereg armii w krajach objętych konfliktami zbrojnymi wykorzystuje dzieci jako żołnierzy – są one bowiem bardziej podatne na szkolenie i bardziej okrutne w zabijaniu. Oddziały dziecięcych żołnierzy sieją największy strach wśród mieszkańców, bo dopuszczają się niewyobrażalnych okrucieństw. Do tego dochodzą dzieci uchodźców, dzieci bezimienne, wykorzystywane na wiele sposobów, również w prostytucji. Negatywnym zjawiskiem jest także oskarżanie dzieci o czary, co dotyka w sposób szczególnie drastyczny dzieci albinoskie.

Abp Hoser zwrócił uwagę na szkody jakie poczyniło AIDS wśród Afrykańczyków. Choroba rozprzestrzenia się przez migrację młodych z małych wspólnot wioskowych do miast oraz przez konflikty zbrojne. Sami lekarze zwracają jednak uwagę, że propagowanie prezerwatyw nie jest działaniem prewencyjnym – służy jedynie koncernom produkującym prezerwatywy, zaś zmniejsza poczucie odpowiedzialności człowieka za swoje zachowanie. Ważniejsza jest kampania, która sprawdziła się np. w Ugandzie, program poszerzania świadomości ludzi, uczenie ich, że AIDS w odróżnieniu od malarii czy gruźlicy, zależy od tego jak będą w życiu postępować.

Dużym problemem jest także dostępność do leczenia zakażonych. Oprócz braku pomocy medycznej, istnieje problem sytuacji ekonomicznej chorych – są niedożywieni a ich osłabione chorobą i głodem organizmy są bardziej podatne na inne choroby, zwłaszcza gruźlicę. Szacuje się, że ok. 80 proc. Zakażonych AIDS było też zarażonych gruźlicą. – Jeśli chodzi o pomoc medyczną, Kościół katolicki robi tu najwięcej, bo dociera do osób, do których nie dotarły inne organizacje pomocowe – powiedział abp Hoser.

Arcybiskup zwrócił uwagę, że programy pomocowe, rozpisywane zwykle przez organizacje amerykańskie, są nieskuteczne, ponieważ nie uwzględniają realiów afrykańskich. Wielkie instytucje stworzone do pomocy borykają się też z brakiem środków finansowych, ponieważ przez nadmierną rozbudowę własnych struktur, pochłaniają duże kwoty na swoje utrzymanie.

Z kolei problemy ekonomiczne Afryki biorą się też z tego, że na produkty afrykańskie nałożone jest zaporowe cło, reżimy są uzależnione od wielkich koncernów zachodnich i kwitnie też korupcja. Stąd apel Benedykta XVI do rządzących, by nie pozbawiali swoje narody nadziei i by pamiętali, że każdy naród chce rozumieć wybory polityczne i gospodarcze podejmowane w jego imieniu.

Istnieje też problem migracji osób już wykształconych. Abp Hoser podkreślał jednak, że to nie Zachód „wysysa” młodych i wykształconych, a sami młodzi nie wracają do Afryki po studiach na Zachodzie, ponieważ nie mają możliwości wykorzystywania swoich umiejętności czy rozwoju w rodzimych państwach. Średni dochód rodziny afrykańskiej to 50 dolarów miesięcznie. Brakuje instytucji wychowawczych i edukacyjnych, nawet 50 proc. dzieci nie chodzi w ogóle do szkoły.

Pytany o to, co Benedykt XVI miał na myśli mówiąc, by Afryka była dobrą nowiną dla świata, abp Hoser przypomniał, że jest to kontynent ludzi religijnych. U Afrykańczyków nie występuje właściwie ateizm. Ich wiara jest też radosna, celebrują liturgie, potrafią pokonywać wiele kilometrów by dojść do kościoła, czy do szkoły. To kontynent, który nie zatracił człowieczeństwa. Ma też zdolność odradzania się, żywotność religijną. Potrzebuje jednak stale misjonarzy, których z roku na rok jest mniej. Coraz mniej jest także środków na misje. – Dechrystianizacja Europy powoduje spadek pomocy dla misji – podkreślał abp Hoser. – Kościoły w Afryce żyją na skraju ubóstwa. Z kolei islam ma duże dotacje finansowe.

Ks. prof. Różański podkreślał, że zmienia się profil misjonarza – to już nie są głównie Europejczycy, są też misjonarze z Ameryki Łacińskiej, Azji, Indii.

Dużym powodzeniem cieszą się niestety sekty, głównie te, które oferują uzdrowienia. Wiąże się to z tradycja afrykańską, według której postrzega się chorobę jako nie tylko kwestię fizyczności, ale i duchowości. – Jednak jest spora migracja z Kościoła do Kościoła i gdy Afrykańczyk odejdzie z Kościoła katolickiego, po jakimś czasie do niego wraca – mówił abp Hoser. – Kościół pomaga przez cały czas, a sekty po pierwszym etapie zachęty, drenują kieszenie swoich wyznawców.

Ks. Prof. Różański mówił także o dialogu międzyreligijnym w tak bogatym tyglu wierzeń. Wynik dialogu zależy głównie od tego, czy istnieje partner do rozmów. Wiele bowiem wierzeń tradycyjnych nie ma centralnych przywódców a jedynie wodzów, czy ojców rodziny. Wówczas jednak ten dialog odbywa się na zasadzie osobistych kontaktów i wzajemnego udziału w uroczystościach, wspólnych inicjatywach społecznych.

Afryka jest kontynentem trzy razy większym od Europy, zamieszkuje ją 900 mln ludzi, wśród nich jest 15 proc. wszystkich katolików świata. W 2050 roku przewiduje się, że będzie tam 300 mln katolików. Bł. Jan Paweł II odbył 12 pielgrzymek do Afryki, zwołał tez I Synod dla tego kontynentu oraz wydał adhortację „Ecclesia in Africa”. Benedykt XVI kontynuuje prace swego poprzednika zwołując II Synod i przekazując Adhortację Apostolską „Africae munus”. im 

KAI/Watykan


Benedykt XVI ogłasza rok wiary (dokumentacja)
2011-10-18

11 października 2012 r., w pięćdziesiątą rocznicę otwarcia Soboru Watykańskiego II rozpocznie się Rok Wiary. Mówi o tym ogłoszony dziś w Watykanie przez Benedykta XVI List apostolski w formie motu proprio „Porta fidei”. Ojciec Święty podkreśla, że II Sobór Watykański należy ukazywać „jako wielką łaskę, która stała się dobrodziejstwem dla Kościoła w XX wieku”. Wskazuje ponadto, że do najważniejszych owoców Soboru należy Katechizm Kościoła Katolickiego, stanowiący narzędzie wspierania w wierze.


Oto polskie tłumaczenie Listu Apostolskiego Benedykta XVI:

BENEDYKT XVI
LIST APOSTOLSKI
W FORMIE «MOTU PROPRIO»
PORTA FIDEI
OGŁASZAJĄCY ROK WIARY

1. „PODWOJE WIARY” ( por. Dz 14, 27) są dla nas zawsze otwarte. Wprowadzają nas one do życia w komunii z Bogiem i pozwalają na wejście do Jego Kościoła. Próg ten można przekroczyć, kiedy głoszone jest Słowo Boże, a serce pozwala się kształtować łaską, która przemienia. Przekroczenie tych podwoi oznacza wyruszenie w drogę, która trwa całe życie. Zaczyna się ona chrztem (por. Rz 6, 4), dzięki któremu możemy przyzywać Boga zwracając się do Niego jako do Ojca, a kończy wraz z przejściem poprzez śmierć do życia wiecznego, które jest owocem zmartwychwstania Pana Jezusa, który wraz z darem Ducha Świętego, pragnął włączyć w Swą własną chwałę tych, którzy w Niego wierzą (por. J 17, 22). Wyznawanie wiary w Trójcę Świętą – Ojca, Syna i Ducha Świętego – jest równoznaczne z wiarą w jednego Boga, który jest miłością (por. 1 J 4, 8): Ojca, który w pełni czasów posłał swego Syna dla naszego zbawienia; Jezusa Chrystusa, który w tajemnicy Swej śmierci i zmartwychwstania odkupił świat, Ducha Świętego, który prowadzi Kościół poprzez wieki w oczekiwaniu na chwalebny powrót Pana.

2. Od początku mojej posługi Następcy Piotra przypominałem o potrzebie odnalezienia drogi wiary, aby ukazać coraz wyraźniej radość i odnowiony entuzjazm spotkania z Chrystusem. W homilii podczas Mszy św. na początku mojego pontyfikatu powiedziałem: „Kościół jako całość, a w nim jego pasterze muszą tak jak Chrystus wyruszyć w drogę, aby wyprowadzić ludzi z pustyni ku przestrzeni życia, ku przyjaźni z Synem Bożym, ku Temu, który daje nam życie — pełnię życia” 1. Zdarza się dość często, że chrześcijanie bardziej troszczą się o konsekwencje społeczne, kulturowe i polityczne swego zaangażowania, myśląc nadal o wierze jako oczywistej przesłance życia wspólnego. W rzeczywistości, założenie to nie jest już nie tylko tak oczywiste, ale często bywa wręcz negowane 2. Podczas gdy w przeszłości można było rozpoznać jednorodną tkankę kulturową, powszechnie akceptowaną w swym odniesieniu do treści wiary i inspirowanych nią wartości, to obecnie wydaje się, że w znacznej części społeczeństwa już tak nie jest, z powodu głębokiego kryzysu wiary, który dotknął wielu ludzi.

3. Nie możemy się zgodzić, aby sól zwietrzała, a światło było trzymane pod korcem (por. Mt 5, 13-16). Także współczesny człowiek, jak Samarytanka przy studni, może na nowo odczuć potrzebę pójścia, aby słuchać Jezusa, który wzywa nas do wiary w Niego i zaczerpnięcia z jego źródła, wytryskującego wodą żywą (por. J 4, 14). Musimy na nowo odkryć smak karmienia się Słowem Bożym, wiernie przekazywanym przez Kościół i Chlebem życia, danymi jako wsparcie tym, którzy są Jego uczniami (por. J 6, 51). Nauczanie Jezusa, w rzeczywistości nadal rozbrzmiewa w naszych dniach z tą samą mocą: „Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki”(J 6, 27). Pytanie stawiane przez tych, którzy go słuchali jest również tym samym, jakie my stawiamy: „Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?” (J 6, 28). Znamy odpowiedź Jezusa: „Na tym polega dzieło [zamierzone przez] Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał” (J 6, 29). Wiara w Jezusa Chrystusa jest więc drogą do osiągnięcia zbawienia w sposób ostateczny.

4. W świetle tego wszystkiego postanowiłem ogłosić Rok Wiary. Rozpocznie się on dnia 11 października 2012 r., w pięćdziesiątą rocznicę otwarcia Soboru Watykańskiego II, a zakończy się w uroczystość Naszego Pana Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, 24 listopada 2013 roku. 11 października 2012 r. upłynie także dwadzieścia lat od opublikowania Katechizmu Kościoła Katolickiego, tekstu promulgowanego przez mojego poprzednika, błogosławionego papieża Jana Pawła II 3, aby ukazać wszystkim wiernym siłę i piękno wiary. Dokument ten, autentyczny owoc II Soboru Watykańskiego, był postulowany przez Nadzwyczajne Zgromadzenie Synodu Biskupów w 1985 roku jako narzędzie w służbie katechezy 4 i powstał dzięki współpracy całego episkopatu Kościoła katolickiego. Właśnie w październiku 2012 r. zwołałem Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów na temat Nowa ewangelizacja dla przekazu wiary chrześcijańskiej. Będzie to dobra okazja do wprowadzenia całej wspólnoty kościelnej w czas szczególnej refleksji i ponownego odkrycia wiary. Nie po raz pierwszy Kościół jest wezwany do celebrowania Roku wiary. Mój czcigodny poprzednik, Sługa Boży Paweł VI ogłosił podobny w 1967 roku dla upamiętnienia męczeństwa Apostołów Piotra i Pawła w 1900 lat od ich najwyższego świadectwa wiary. Chciał, aby był to uroczysty moment, aby w całym Kościele było „prawdziwe i szczere wyznanie tej samej wiary”. Chciał on też między innymi, aby ta wiara była potwierdzona w „sposób indywidualny i zbiorowy, wolny i świadomy, wewnętrzny i zewnętrzny, pokorny i szczery” 5. Myślał, że w ten sposób cały Kościół będzie mógł podjąć „wyraźną świadomość wiary, aby ją ożywić, oczyścić, aby ją umocnić i potwierdzić oraz ją wyznać” 6. Wielkie wstrząsy, które miały miejsce w owym roku, uczyniły jeszcze bardziej wyraźnym zapotrzebowanie na uroczystość tego rodzaju. Zakończyła się ona „Wyznaniem wiary Ludu Bożego” 7, aby zaświadczyć jak bardzo istotna treść, która od wieków stanowi dziedzictwo wszystkich wierzących, musi zostać potwierdzona, zrozumiana i pogłębiona nieustannie na nowy sposób, aby dać konsekwentne świadectwo w innych warunkach historycznych, niż w przeszłości.

5. Pod pewnymi względami, mój czcigodny poprzednik postrzegał ten Rok jako „konsekwencję i wymóg posoborowy” 8, dobrze zdając sobie sprawę z poważnych trudności tego czasu, zwłaszcza w odniesieniu do wyznawania wiary i wierności jej poprawnej interpretacji. Sądzę, że inauguracja Roku wiary w związku z pięćdziesiątą rocznicę otwarcia Soboru Watykańskiego II może być dobrą okazją, aby zrozumieć teksty pozostawione przez ojców soborowych, które zdaniem błogosławionego Jana Pawła II „nie tracą wartości ani blasku. Konieczne jest, aby były należycie odczytywane, poznawane i przyswajane jako miarodajne i normatywne teksty Magisterium, należące do Tradycji Kościoła. Dzisiaj, po zakończeniu Jubileuszu, szczególnie mocno odczuwam powinność ukazywania Soboru jako wielkiej łaski, która stała się dobrodziejstwem dla Kościoła w XX wieku: został on dany jako niezawodna busola, wskazująca nam drogę w stuleciu, które się rozpoczyna” 9. Chcę też mocno podkreślić to, co powiedziałem na temat Soboru kilka miesięcy po moim wyborze na Następcę Piotra: „Jeśli go odczytujemy i przyjmujemy w świetle prawidłowej hermeneutyki, może on być i coraz bardziej stawać się wielką mocą służącą zawsze potrzebnej odnowie Kościoła” 10.

6. Odnowa Kościoła dokonuje się także przez świadectwo, jakie daje życie wierzących: poprzez samo swoje istnienie w świecie chrześcijanie są faktycznie powołani, aby rozjaśniać Słowo prawdy, jakie pozostawił nam Pan Jezus. Właśnie Sobór w Konstytucji dogmatycznej Lumen gentium, stwierdził: „podczas gdy Chrystus, «święty, niewinny, niepokalany» (Hbr 7,26), nie znał grzechu (2 Kor 5,21), lecz przyszedł dla przebłagania jedynie za grzechy ludu (por. Hbr 2,17), Kościół obejmujący w łonie swoim grzeszników, święty i zarazem ciągle potrzebujący oczyszczenia, podejmuje ustawicznie pokutę i odnowienie swoje. Kościół «wśród prześladowań świata i pociech Bożych zdąża naprzód w pielgrzymce», zwiastując krzyż i śmierć Pana, aż przybędzie (por. 1 Kor 11,26). Mocą zaś Pana zmartwychwstałego krzepi się, aby utrapienie i trudności swe, zarówno wewnętrzne, jak zewnętrzne, przezwyciężać cierpliwością i miłością, a tajemnicę Jego, choć pod osłoną, wiernie przecież w świecie objawiać, póki się ona na koniec w pełnym świetle nie ujawni” 11.

Rok wiary, w tej perspektywie jest zaproszeniem do autentycznego i nowego nawrócenia do Pana, jedynego Zbawiciela świata. W tajemnicy Jego śmierci i zmartwychwstania Bóg objawił pełnię miłości, która zbawia i wzywa ludzi do nawrócenia i przemiany życia poprzez odpuszczenie grzechów (por. Dz 5, 31). Dla apostoła Pawła ta Miłość wprowadza człowieka do nowego życia: „Przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie – jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca” (Rz 6, 4). Dzięki wierze to nowe życie kształtuje całą ludzką egzystencję na radykalnej nowości zmartwychwstania. Na miarę jego wolnej dyspozycyjności, myśli, uczucia, mentalność i zachowania człowieka powoli są oczyszczane i przekształcane, na drodze, która nigdy tu na ziemi w pełni się nie realizuje. „Wiara, która działa przez miłość” (Ga 5, 6) staje się nowym kryterium inteligencji i działania, które przemienia całe życie człowieka (por. Rz 12, 2, Kol 3, 9-10, Ef 4, 20-29, 2 Kor 5, 17).

7. „Caritas Christi urget nos” (2 Kor 5, 14): miłość Chrystusa wypełnia nasze serca i pobudza nas do ewangelizacji. Dzisiaj, tak jak wówczas, wysyła On nas na drogi świata, aby głosić Jego Ewangelię wszystkim narodom ziemi (por. Mt 28, 19). Poprzez swą miłość Jezus Chrystus przyciąga do Siebie ludzi z każdego pokolenia: w każdym czasie zwołuje on Kościół, powierzając mu głoszenie Ewangelii, z nakazem, który zawsze jest nowy. Z tego względu także dziś potrzeba bardziej przekonującego zaangażowania kościelnego na rzecz nowej ewangelizacji, aby na nowo odkryć radość w wierze i odnaleźć entuzjazm w przekazywaniu wiary. Zaangażowanie misyjne wierzących, które nigdy nie może słabnąć, czerpie moc i siłę w codziennym odkrywaniu Jego miłości. Wiara bowiem rośnie, gdy przeżywana jest jako doświadczenie otrzymanej miłości i kiedy jest przekazywana jako doświadczenie łaski i radości. Sprawia ona, że życie wiernych wydaje owoce, ponieważ poszerza serca w nadziei i pozwala na dawanie twórczego świadectwa: otwiera w istocie serca i umysły tych, którzy słuchają, na zaproszenie Pana, aby przylgnęli do Jego słowa, by stali się Jego uczniami. Wierni, stwierdza św. Augustyn „wzmacniają się przez wiarę” 12. Święty Biskup Hippony miał słuszny powód, aby wyrazić się w ten sposób. Jak wiemy, jego życie było ciągłym poszukiwaniem piękna wiary, dopóki jego serce nie znalazło spoczynku w Bogu 13. Jego liczne pisma, w których wyjaśniał znaczenie wiary i prawdy wiary, pozostają aktualne do naszych dni jako dziedzictwo niezrównanego bogactwa i pozwalają nadal tak wielu ludziom poszukującym Boga w znalezieniu właściwej ścieżki, aby osiągnąć „podwoje wiary”.

Tak więc tylko przez wiarę wiara rośnie i umacnia się; nie ma innej możliwości posiadania pewności co do swego życia, jak tylko przez coraz większe powierzenie siebie w ręce tej miłości, którą odczuwa się jako coraz większą, ponieważ swoje źródło ma w Bogu.

8. Z tej radosnej okazji pragnę zachęcić braci biskupów całego świata, żeby zjednoczyli się z Następcą Piotra w tym czasie duchowej łaski, jaki daje nam Pan, by upamiętnić cenny dar wiary. Chcemy obchodzić ten Rok Wiary w sposób godny i owocny. Trzeba zintensyfikować refleksję na temat wiary, aby pomóc wszystkim wierzącym w Chrystusa w stawaniu się bardziej świadomymi i ożywić ich przywiązanie do Ewangelii, zwłaszcza w okresie głębokich przemian, jaki ludzkość przeżywa obecnie. Będziemy mieli okazję do wyznawania wiary w zmartwychwstałego Pana w naszych katedrach i kościołach całego świata; w naszych domach i rodzinach, aby każdy silnie odczuł potrzebę lepszego zrozumienia i przekazywania przyszłym pokoleniom odwiecznej wiary. Wspólnoty zakonne oraz parafialne, wszystkie stare i nowe rzeczywistości eklezjalne znajdą w tym roku sposób, aby uczynić publicznym wyznanie Credo.

9. Pragniemy, aby ten Rok rozbudził w każdym wierzącym aspirację do wyznawania wiary w jej pełni i z odnowionym przekonaniem, z ufnością i nadzieją. Będzie to też dobra okazja, by bardziej celebrować wiarę w liturgii, zwłaszcza Eucharystii, która „jest szczytem, do którego zmierza działalność Kościoła, i jednocześnie … źródłem, z którego wypływa cała jego moc” 14. Jednocześnie pragniemy, żeby świadectwo życia ludzi wierzących było coraz bardziej wiarygodne. Zwłaszcza w tym Roku każdy wierzący powinien ponownie odkryć treść wiary wyznawanej, celebrowanej, przeżywanej i przemodlonej 15, i zastanowić się nad samym aktem wiary.

Nie przypadkiem w pierwszych wiekach chrześcijanie musieli nauczyć się Credo na pamięć. Było ono ich codzienną modlitwą, aby nie zapomnieć o zobowiązaniu przyjętym wraz ze chrztem. Słowami pełnymi znaczenia przypomina o tym św. Augustyn, kiedy w jednej z homilii na temat redditio symboli, przekazania Credo mówi: „Symbol świętej tajemnicy, który otrzymaliście wszyscy razem i który wyznaliście jeden po drugim, jest słowami, na których opiera się, jak na stałym fundamencie, wiara Matki-Kościoła, a fundamentem tym jest Chrystus Pan… Otrzymaliście więc i powtarzaliście to, co wiernie powinniście naśladować, co w duszy i sercu zawsze powinniście przechowywać, co powinniście na łożach waszych odmawiać, o czym myślicie na placach i miejscach publicznych, o czym także i podczas posiłków waszych nie zapominajcie, strzeżcie tego w sercu, chociaż ciało zasypia” 16.

10. Chciałbym w tym miejscu nakreślić zarys programu, który pomoże w głębszym zrozumieniu nie tylko treści wiary, ale wraz z nimi, także aktu, którym zdecydujemy się na całkowite powierzenie się Bogu, w pełnej wolności. Istnieje w istocie głęboka jedność między aktem, którym się wierzy a treścią, której dajemy nasze przyzwolenie. Apostoł Paweł pozwala na wejście w tę rzeczywistość, kiedy pisze: „Sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami – do zbawienia” (Rz 10, 10). Serce wskazuje, że pierwszy akt, którym dochodzi się do wiary jest darem Boga i działaniem łaski, która przekształca osobę aż do głębi jej serca.

W tym względzie szczególnie wymowny jest przykład Lidii. Św. Łukasz opowiada, że Paweł, kiedy był w Filippi, udał się w szabat, by głosić Ewangelię niektórym kobietom; była wśród nich Lidia a „Pan otworzył jej serce, tak że uważnie słuchała słów Pawła” (Dz 16, 14). Ważny jest sens zawarty w tym wyrażeniu. Św. Łukasz uczy, że znajomość treści, w które należy wierzyć nie wystarcza, jeżeli następnie to serce, autentyczne sanktuarium człowieka, nie jest otwarte na łaskę, która pozwala mieć oczy, aby spoglądać na głębię i zrozumieć, że to, co zostało przepowiedziane jest Słowem Bożym.

Z kolei „wyznawać ustami” wskazuje, że wiara oznacza zaangażowania i publiczne świadectwo. Chrześcijanin nigdy nie może myśleć, że wiara jest sprawą prywatną. Wiara jest decyzją na to, żeby być z Panem, aby z Nim żyć. To „bycie z Nim” wprowadza do zrozumienia powodów, dla których się wierzy. Wiara, właśnie dlatego, że jest aktem wolności, wymaga również odpowiedzialności społecznej za to, w co się wierzy. Kościół w dniu Pięćdziesiątnicy ukazuje z całą oczywistością ów wymiar publiczny wiary i głoszenia jej bez lęku każdej osobie. Jest to dar Ducha Świętego, który uzdalnia do misji i umacnia nasze świadectwo, czyniąc je śmiałym i odważnym.

Samo wyznanie wiary jest aktem zarówno osobistym jak i wspólnotowym. Pierwszym podmiotem wiary jest faktycznie Kościół. W wierze wspólnoty chrześcijańskiej każdy otrzymuje chrzest, skuteczny znak wejścia do ludu wierzących, aby zyskać zbawienie. Jak stwierdza Katechizm Kościoła Katolickiego: „«Wierzę» – to wiara Kościoła wyznawana osobiście przez każdego wierzącego, przede wszystkim w chwili chrztu. «Wierzymy» – to wiara Kościoła wyznawana przez biskupów zgromadzonych na soborze lub, bardziej ogólnie, przez zgromadzenie liturgiczne wierzących. «Wierzę» – mówi także Kościół, nasza Matka, który przez swoją wiarę odpowiada Bogu i który uczy nas mówić: «Wierzę», «Wierzymy»…” 17.

Jak można dostrzec znajomość treści wiary jest istotna, by wydać swą zgodę, to znaczy, aby w pełni, rozumem i wolą zgadzać się z tym, co proponuje Kościół. Znajomość wiary wprowadza w pełnię tajemnicy zbawczej objawionej przez Boga. Udzielona zgoda oznacza więc, że kiedy się wierzy, w sposób wolny przyjmuje się całą tajemnicę wiary, bo gwarantem jej prawdy jest sam Bóg, który objawia się i pozwala poznać swą tajemnicę miłości 18.

Z drugiej strony, nie możemy zapominać, że w naszym kontekście kulturowym wielu ludzi, choć nie rozpoznają w sobie daru wiary, szczerze poszukuje ostatecznego sensu i definitywnej prawdy o swym istnieniu i świecie. To poszukiwanie jest autentyczną „preambułą” wiary, gdyż kieruje ludzi na drogę, która prowadzi do tajemnicy Boga. Sam ludzki rozum nosi w istocie wrodzoną potrzebę tego, „co wartościowe, nieprzemijalne” 19. Wymóg ten stanowi nieustannie zachętę, trwale wpisaną w serce człowieka, aby wyruszyć w drogę i znaleźć Tego, którego byśmy nie poszukiwali, gdyby nie wyszedł już nam na spotkanie 20. Wiara zaprasza nas właśnie na to spotkanie i w pełni otwiera.

11. Cenną i niezbędną pomocą w uzyskaniu dostępu do systematycznej wiedzy na temat treści wiary jest dla wszystkich Katechizm Kościoła Katolickiego. Jest to jeden z najważniejszych owoców II Soboru Watykańskiego. W Konstytucji Apostolskiej Fidei depositum nie przypadkiem podpisanej w trzydziestą rocznicę otwarcia II Soboru Watykańskiego, papież Jan Paweł II napisał: „Katechizm przyczyni się w znacznym stopniu do odnowy całego życia kościelnego, …. Uznaję go za pewną normę nauczania wiary, jak również za pożyteczne i właściwe narzędzie służące komunii eklezjalnej” 21.

Właśnie w tej perspektywie Rok wiary powinien wyrazić wspólne zobowiązanie do ponownego odkrycia i studium podstawowych treści wiary, które znajdują w Katechizmie Kościoła Katolickiego swą systematyczną i organiczną syntezę. Staje się tutaj faktycznie widoczne bogactwo nauczania, jakie Kościół przyjął, strzegł i oferował na przestrzeni dwóch tysiącleci swej historii. Od Pisma Świętego do Ojców Kościoła, od mistrzów teologii po świętych, którzy przeszli przez wieki, Katechizm przedstawia trwałą pamięć tak wielu sposobów, w których Kościół rozważał swą wiarę i dokonał postępu doktrynalnego, aby dać wiernym pewność w ich życiu wiary.

W samej swojej strukturze, Katechizm Kościoła Katolickiego przedstawia rozwój wiary, poruszając nawet wielkie kwestie życia powszedniego. Strona po stronie, odkrywa się, że to, co jest przedstawione, nie jest jakąś teorią, ale spotkaniem z konkretną Osobą, która żyje w Kościele. Po wyznaniu wiary następujące wyjaśnienie życia sakramentalnego, w którym Chrystus jest obecny, działa i nadal buduje swój Kościół. Bez liturgii i sakramentów, wyznanie wiary nie miałoby skuteczności, gdyż zabrakłoby łaski, która wspiera świadectwo chrześcijan. Podobnie, nauczanie Katechizmu na temat życia moralnego nabiera swego pełnego znaczenia, jeżeli umieszczane jest w kontekście wiary, liturgii i modlitwy.

12. Z tego względu Katechizm Kościoła Katolickiego może być prawdziwym narzędziem wspierania w wierze, zwłaszcza dla tych, którzy troszczą się o wychowanie chrześcijan, tak istotne w naszym kontekście kulturowym. W tym celu poprosiłem Kongregację Nauki Wiary, o zredagowanie w porozumieniu z kompetentnymi dykasteriami Stolicy Apostolskiej Noty , która ma dać Kościołowi oraz wiernym pewne wskazania, jak przeżyć ten Rok Wiary w sposób najbardziej efektywny i właściwy, w służbie wiary i ewangelizacji.

Wiara bowiem poddana jest bardziej niż w przeszłości szeregowi pytań, które wypływają ze zmiany mentalności, która zwłaszcza dzisiaj, redukuje obszar pewności racjonalnej do osiągnięć naukowych i technologicznych. Jednakże Kościół nigdy nie bał się ukazywać, że między wiarą a prawdziwą nauką nie może być konfliktu, ponieważ obie, choć różnymi drogami, zmierzają do prawdy 22.

13. Niezmiernie ważne będzie w tym Roku przypomnienie historii naszej wiary, w której przeplatają się niezgłębiona tajemnica świętości i grzechu. Podczas, gdy pierwsza z nich ujawnia ogromny wkład, jaki wnieśli mężczyźni i kobiety we wzrost i rozwój wspólnoty poprzez świadectwo swego życia, to druga musi prowokować w każdym szczere i trwałe dzieło nawrócenia, by doświadczyć miłosierdzia Ojca, który wychodzi na spotkanie każdego człowieka.

W tym okresie będziemy kierować swój wzrok ku Jezusowi Chrystusowi, „który w wierze przewodzi i ją wydoskonala” (Hbr 12, 2): w Nim znajduje wypełnienie wszelka udręka i tęsknota ludzkiego serca. Radość miłości, odpowiedź na dramat cierpienia i bólu, moc przebaczenia w obliczu otrzymanej obelgi i zwycięstwo życia nad pustką śmierci, wszystko znajduje swoje dopełnienie w tajemnicy Jego Wcielenia, Jego stawania się człowiekiem, dzielenia z nami ludzkiej słabości, aby ją przekształcić mocą Jego zmartwychwstania. W Nim, który umarł i zmartwychwstał dla naszego zbawienia, znajdują pełne światło przykłady wiary, które naznaczyły te dwa tysiące lat naszej historii zbawienia.

Przez wiarę Maryja przyjęła słowa Anioła i uwierzyła w zwiastowanie, że stanie się Matką Boga w posłuszeństwie swego oddania (por. Łk 1,38). Nawiedzając Elżbietę wzniosła swoją pieśń pochwalną do Najwyższego, za cuda, jakich dokonywał w tych, którzy się Jemu powierzają (por. Łk 1,46-55). Z radością i drżeniem urodziła swego jedynego Syna, zachowując nienaruszone dziewictwo (por. Łk 2,6-7). Ufając swemu oblubieńcowi, Józefowi uszła z Jezusem do Egiptu, aby uratować Go przed prześladowaniami Heroda (por. Mt 2, 13-15). Z tą samą wiarą szła za nauczającym Panem i pozostała z Nim aż do Golgoty (por. J 19, 25-27). W wierze cieszyła się owocami zmartwychwstania Jezusa i zachowując w swoim sercu wszelkie wspomnienia (por. Łk 2, 19:51), przekazała je Dwunastu zgromadzonym z Nią w Wieczerniku, aby otrzymać Ducha Świętego (por. Dz 1, 14; 2, 1-4).

Ze względu na wiarę apostołowie zostawili wszystko, aby pójść za Nauczycielem (por. Mt 10, 28). Wierzyli w słowa, którymi zapowiadał Królestwo Boże obecne i realizujące się w Jego osobie (por. Łk 11,20). Byli w komunii życia z Jezusem, który ich nauczał, pozostawiając im nową regułę życia, przez którą byliby po Jego śmierci rozpoznawani jako Jego uczniowie (por. J 13,34-35). Przez wiarę poszli na cały świat, wypełniając polecenie niesienia Ewangelii wszelkiemu stworzeniu (por. Mk 16,15) i bez jakiejkolwiek obawy głosili wszystkim radość zmartwychwstania, którego byli wiernymi świadkami.

Ze względu na wiarę uczniowie utworzyli pierwszą wspólnotę zgromadzoną wokół nauki Apostołów, na modlitwie, w Eucharystii, dając do wspólnej dyspozycji, to co posiadali, aby przyjść z pomocą potrzebom braci (por. Dz 2, 42-47).

Z powodu wiary męczennicy oddali swe życie, by zaświadczyć o prawdzie Ewangelii, która ich przekształciła i uzdolniła do osiągnięcia największego daru miłości, przebaczając swoim prześladowcom.
Ze względu na wiarę kobiety i mężczyźni poświęcili swoje życie Chrystusowi, pozostawiając wszystko, aby żyć w prostocie ewangelicznego posłuszeństwa, ubóstwa i czystości – konkretnych znakach oczekiwania na Pana, który się nie spóźnia. Z powodu wiary tak wielu chrześcijan podjęło działania na rzecz sprawiedliwości, aby uczynić konkretnym słowo Pana, który przybył, aby głosić wyzwolenie z ucisku i rok łaski dla wszystkich (por. Łk 4,18-19).

Ze względu na wiarę na przestrzeni wieków mężczyźni i kobiety każdego wieku, których imię jest zapisane w Księdze Życia (por. Ap 7, 9, 13, 8), wyznali piękno pójścia za Panem Jezusem, tam gdzie byli wzywani, żeby dać świadectwo swojego bycia chrześcijanami: w rodzinie, w życiu zawodowym, publicznym, w wypełnianiu charyzmatów i posług, do których byli powoływani.

Ze względu na wiarę żyjemy także i my: przez żywe rozpoznawanie Pana Jezusa obecnego w naszym życiu i w historii.

14. Rok wiary będzie również dobrą okazją do wzmocnienia świadectwa miłosierdzia. Przypomina nam św. Paweł: „Trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: z nich zaś największa jest miłość” (1 Kor 13,13). Apostoł Jakub stwierdzał w słowach jeszcze mocniejszych, które zawsze pobudzały chrześcijan: „Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy [sama] wiara zdoła go zbawić? Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: «Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!» – a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała – to na co się to przyda? Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. Ale może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę ze swoich uczynków”(Jk 2,14-18).

Wiara bez miłości nie przynosi owocu, a miłość bez wiary byłaby uczuciem nieustannie na łasce i niełasce wątpliwości. Wiara i miłość potrzebują siebie nawzajem, tak że jedna pozwala drugiej, by mogła się zrealizować. Niemało chrześcijan rzeczywiście poświęca swoje życie z miłością samotnym, znajdującym się na marginesie lub wykluczonym, jako tym, do których trzeba pójść jako pierwszych i najważniejszych, których trzeba wesprzeć, ponieważ właśnie w nich odzwierciedla się oblicze samego Chrystusa. Dzięki wierze możemy rozpoznać w tych, którzy proszą o naszą miłość oblicze zmartwychwstałego Pana. „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40): te Jego słowa są ostrzeżeniem, którego nie wolno zapominać i nieustannym wezwaniem, aby ponownie ofiarować tę miłość, którą On troszczy się o nas. A wiara, która pozwala nam rozpoznać Chrystusa jest tą samą Jego miłością, która pobudza, aby spieszyć Jemu z pomocą za każdym razem, kiedy czyni się naszym bliźnim na drodze życia. Umocnieni wiarą, patrzymy z nadzieją na nasze zaangażowanie w świecie, oczekując „nowego nieba i nowej ziemi, w których będzie mieszkała sprawiedliwość” (2P 3, 13; por. Ap 21,1).

15. Doszedłszy do końca życia, apostoł Paweł prosi swego ucznia Tymoteusza, by „zabiegał o wiarę” (2 Tm 2,22) z tą samą stałością jak kiedy był młodym człowiekiem (por. 2 Tm 3, 15). Uważamy, że ta zachęta skierowana jest do każdego z nas, aby nikt nie był leniwy w wierze. Jest ona towarzyszką życia, która pozwala nam dostrzegać nieustannie na nowo cuda, jakich Bóg dla nas dokonuje. Wiara nastawiona na uchwycenie znaków czasu w chwili obecnej, zobowiązuje każdego z nas, abyśmy stawali się żywym znakiem obecności Zmartwychwstałego w świecie. Współczesny świat potrzebuje dziś szczególnie wiarygodnego świadectwa tych, których umysły i serca oświecone są Słowem Bożym i zdolni są otworzyć serca i umysły tak wielu ludzi na pragnienie Boga i prawdziwego życia, które nie ma końca.

„Oby słowo Pańskie rozszerzało się i rozsławiało” (2 Tes 3,1): oby ten Rok wiary coraz bardziej umacniał naszą więź z Chrystusem Panem, gdyż tylko w Nim jest pewność przyszłości i gwarancja prawdziwej i trwałej miłości. Niech słowa apostoła Piotra rzucą ostatnie spojrzenie na światło wiary: „Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń. Przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu, na sławę, chwałę i cześć przy objawieniu Jezusa Chrystusa. Wy, choć nie widzieliście, miłujecie Go; wy w Niego teraz, choć nie widzicie, przecież wierzycie, a ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały wtedy, gdy osiągniecie cel waszej wiary – zbawienie dusz”(1 P 1, 6-9). Życie chrześcijan zna doświadczenie radości oraz cierpienia. Jak wielu świętych doświadczało samotności! Jak wielu wiernych, także w naszych czasach, doświadcza milczenia Boga, podczas gdy chciałoby usłyszeć Jego pocieszający głos! Doświadczenia życia, pozwalając na zrozumienie tajemnicy Krzyża i uczestniczenie w cierpieniach Chrystusa (por. Kol 1, 24), są wstępem do radości i nadziei, którym przewodzi wiara: „ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny” (2 Kor 12, 10). Wierzymy z całą pewnością, że Pan Jezus pokonał zło i śmierć. Powierzamy się Jemu z tą pewną ufnością: On obecny wśród nas, zwycięża moc Złego (por. Łk 11, 20) a Kościół, widzialna wspólnota Jego miłosierdzia trwa w Nim jako znak ostatecznego pojednania z Ojcem.

Ten czas łaski zawierzamy Mace Bożej, nazwanej „błogosławioną, która uwierzyła” (Łk 1, 45).

W Rzymie, u Świętego Piotra, dnia 11 października roku 2011, w siódmym roku mojego pontyfikatu.

1. Homilia podczas Mszy św. z okazji inauguracji pontyfikatu (24 kwietnia 2005): AAS 97 (2005), 710; ORPol 6(274)/2005, s. 11.
2. Por. BENEDYKT XVI, Homilia podczas Mszy św. na «Terreiro do Paço» w Lizbonie (11 maja 2010): Insegnamenti VI,1(2010), 673.; ORPol 7(324)/2010, s. 9n.
3. Por. JAN PAWEŁ II, Konstytucja Apostolska Fidei depositum (11 października 1992), AAS 86 (1994), 113-118.
4. Por. Rapporto finale del Sinodo Straordinario dei Vescovi (7 dicembre 1985), II, B, a, 4 in Enchiridion Vaticanum, vol. 9, n. 1797.
5. PAWEŁ VI, Adhortacja apostolska Petrum et Paulum Apostolos, w 1900 rocznicę męczeństwa Apostołów Piotra i Pawła (22 luty 1967): AAS 59(1967), 196.
6. Tamże, 198
7. PAWEŁ VI, Professione di fede, Omelia per la concelebrazione nel XIX centenario del martirio dei Santi Apostoli Pietro e Paolo, a conclusione dell’ „Amo della fede” (30 giugno 1968): AAS 60(1968), 433-445. Tekst polski m.in. http:// voxdomini.com.pl/vox_art/wyznanie.html
8. PAWEŁ VI, Audiencja ogólna (14 czerwca 1967): Insegnamenti V(1967), 801.
9. JAN PAWEŁ II, List apostolski, Novo millennio ineunte, (6 stycznia 2001), 57: AAS 93(2001), 308.
10. Przemówienie do Kurii Rzymskiej, (22 grudnia 2005), AAS (2006), 98. ORPol 2(280)/2006, s. 20.
11. II SOBÓR WATYKAŃSKI, Konstytucja dogmatyczna Lumen gentium, 8.
12. De utilitate credendi, 1,2. Tłum. pol. w: Pisma Starochrześcijańskich Pisarzy, tom LIV, Pisma przeciw manichejczykom, Warszawa 1990, s. 34.
13. Por. Wyznania, tłum. Zygmunt Kubiak, Warszawa 1992, I, 1.
14. II SOBÓR WATYKAŃSKI, Konstytucja o liturgii świętej Sacrosantum Concilium, 10.
15. Por. JAN PAWEŁ II, Konstytucja Apostolska Fidei depositum (11 października 1992), AAS 86 (1994), 116.
16. Kazanie 215,1, w: Pisma Starochrześcijańskich Pisarzy, tom XII, Św. Augustyn, Wybór mów, tłum. Ks. Jan Jaworski, Warszawa 1973, s. 250.
17. Katechizm Kościoła Katolickiego, Pallotinum, Poznań 1994, 167.
18. Por. I SOBÓR WATYKAŃSKI, Konstytucja dogmatyczna o wierze katolickiej, Dei Filius, rozdz. III: DS. 3008-3009,
II SOBÓR WATYKAŃSKI. Konstytucja dogmatyczna o Objawieniu Bożym, Dei Verbum, 5.
19. BENEDYKT XVI, Przemówienie w Kolegium Bernardynów, Paryż (12 września 2008): AAS 100 (2008), 722; ORPol 10-11(307)/2008, s. 12.
20. Por. ŚW. AUGUSTYN Z HIPPONY, Wyznania, tłum. Zygmunt Kubiak, Warszawa 1992, XIII, 1.
21. JAN PAWEŁ II, Konstytucja Apostolska Fidei depositum (11 października 1992), AAS 86 (1994), 115 i 117.
22. JAN PAWEŁ II, Encyklika Fides et ratio, ( 14 września 1998), nn. 34 i 106: AAS 91 (1999), 31-32, 86-87.

tł. o. Stanisław Tasiemski OP / Watykan


   Benedykt XVI na stadionie Olimpijskim w Niemczech: Kościół jest najpiekniejszym darem Bożym (dokumentacja)
2011-09-22

Kościół jest wspólnotą życia z Chrystusem, istniejącą dla grzeszników, aby otwierać ich na drogę nawrócenia, uzdrowienia i życia – powiedział Benedykt XVI w homilii podczas Mszy św. jaką odprawia na Stadionie Olimpijskim w Berlinie. Przekonywał, że trwanie z Chrystusem oznacza trwanie z Kościołem, który jest najpiękniejszym darem Bożym.

Homilia podczas Mszy św. na Stadionie Olimpijskim w Berlinie (22 września)

Drodzy bracia w biskupstwie!
Drodzy bracia i siostry!

Spojrzenie na rozległą przestrzeń Stadionu Olimpijskiego, którą wypełniacie dzisiaj w tak wielkiej liczbie, wzbudza we mnie wielką radość i ufność. Serdecznie pozdrawiam was wszystkich – wiernych archidiecezji berlińskiej i diecezji niemieckich, jak również licznych pielgrzymów przybyłych z sąsiednich krajów. Ponad 15 lat temu papież po raz pierwszy przyjechał do stolicy federalnej – Berlina. Wszyscy żywo pamiętają wizytę mego czcigodnego poprzednika, błogosławionego Jana Pawła II i beatyfikację proboszcza katedry berlińskiej, Bernarda Lichtenberga, razem z Karolem Leisnerem, która odbyła się właśnie tu, na tym miejscu.

Myśląc o tych błogosławionych oraz o całym zastępie świętych i błogosławionych, możemy zrozumieć, co to znaczy żyć jako gałązki prawdziwego krzewu winnego – Chrystusa i przynosić wiele owoców. Ewangelia dzisiejsza uobecniła nam ponownie obraz tej rośliny bujnie pnącej się na Wschodzie i będącej symbolem siły życiowej, przenośni służącej ukazaniu piękna i dynamizmu wspólnoty Jezusa z Jego uczniami i przyjaciółmi.

W przypowieści o winorośli Jezus nie mówi: „Ja jestem winoroślą”, ale „Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami” (J 15, 5). Oznacza to: „Tak jak gałązki są złączone z krzewem winnym, tak i wy należycie do Mnie! Należąc do Mnie, należycie także nawzajem do siebie”. A ta przynależność nawzajem do siebie i do Niego nie jest jakimś związkiem myślowym, wymyślonym czy symbolicznym, ale – że tak powiem – jest biologiczną, pełną życia przynależnością do Jezusa Chrystusa. Jest to Kościół, ta wspólnota życia z Nim i ze sobą nawzajem, która opiera się na chrzcie oraz jest przeżywana i pogłębiana za każdym razem w Eucharystii. „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym” – te słowa jednak w istocie znaczą: „Ja jestem wami a wy jesteście Mną”, czyli niesłychane utożsamienie się Pana z nami, z Jego Kościołem.

Wtedy, pod Damaszkiem sam Chrystus zapytał Szawła – prześladowcę Kościoła: „Dlaczego Mnie prześladujesz?” (Dz 9, 4). W ten sposób Pan wyraża wspólnotę przeznaczenia, wypływającą z głębokiej komunii życia swego Kościoła z Nim – Chrystusem zmartwychwstałym. Nadal żyje On w swym Kościele na tym świecie. On jest z nami a my jesteśmy z Nim. „Dlaczego mnie prześladujesz?” To w Jezusa uderzają prześladowania, wymierzone w Jego Kościół. I jednocześnie my nie jesteśmy sami, gdy spotyka nas prześladowanie z powodu naszej wiary, bo Jezus jest z nami.

W przypowieści Jezus mówi: „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który go uprawia” (J 15, 1) i wyjaśnia, że robotnik winnicy bierze nóż, obcina suche gałązki, a przycina te, które owocują, aby dawały więcej owoców. Bóg chce – używając obrazu użytego przez proroka Ezechiela, o którym słyszeliśmy w pierwszym czytaniu – usunąć z naszej piersi martwe serce z kamienia, aby dać nam serce z ciała (por. Ez 36, 26). Chce nam dać nowe, potężne życie. Chrystus przybył, aby powołać grzeszników. To oni potrzebowali lekarza, nie zdrowi (por. Łk 5, 31 i nn.). I tak oto, jak mówi Sobór Watykański II, Kościół jest „powszechnym sakramentem zbawienia” (LG 48), istniejącym dla grzeszników, aby otwierać im drogę nawrócenia, uzdrowienia i życia. To jest prawdziwa i wielka misja Kościoła, powierzona mu przez Chrystusa.

Niektórzy, spoglądając na Kościół, zatrzymują się na jego aspekcie zewnętrznym. Kościół wówczas jawi się tylko jako jedna z wielu organizacji w społeczeństwie demokratycznym. Chce ono zatem oceniać i traktować zgodnie ze swymi normami i przepisami nawet rzeczywistość tak trudną do zrozumienia jak „Kościół”. Jeśli później dochodzi jeszcze bolesne doświadczenie, że w Kościele są ryby dobre i złe, pszenica i kąkol, i jeśli spojrzenie zatrzyma się na rzeczach negatywnych, wówczas już się nie dostrzega wielkiej i głębokiej tajemnicy Kościoła.

A zatem nie czerpie się już żadnej radości z faktu przynależności do takiego krzewu winnego, jakim jest „Kościół”. Szerzą się niezadowolenie i narzekania, jeśli nie widać urzeczywistnienia własnych powierzchownych i błędnych idei o „Kościele” i własnych „marzeń o Kościele”! Przestaje wówczas cieszyć nawet radosny hymn: „Jestem wdzięczny Panu, że swą łaską wezwał mnie do swego Kościoła”, który śpiewały z przekonaniem całe pokolenia katolików.

Pan mówi dalej w swym nauczaniu: „Trwajcie we Mnie, a Ja w was będę trwał. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, jeśli nie trwa we winnym krzewie, tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. (…) ponieważ beze Mnie – można by przetłumaczyć: poza Mną – nic nie możecie uczynić” (J 15, 4nn).

Każdy z nas stoi w obliczu takiej decyzji. O tym, jak bardzo jest ona poważna, mówi nam Pan ponownie w swej przypowieści: „Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie” (J 15, 6). Święty Augustyn zauważa w związku z tym: „Jedno z dwojga winnej latorośli się przynależy; albo winny krzew lub ogień; jeśli [latorośl] nie jest w winnym krzewie, będzie w ogniu, aby więc w ogniu nie była, niech będzie w winnym krzewie” („Komentarz do Ewangelii św. Jana” 81, 3 [PL 35, 1842]).

Wymagany tutaj wybór uświadamia nam w sposób naglący egzystencjalne znaczenie naszej decyzji życiowej. Jednocześnie obraz krzewu winnego jest znakiem nadziei i ufności. Sam Chrystus poprzez Wcielenie przyszedł na ten świat, aby być naszym fundamentem. W każdej biedzie i suszy, jest On źródłem, dającym wodę życia, która nas karmi i umacnia. On sam bierze na siebie każdy grzech, lęk i cierpienie i ostatecznie oczyszcza i przemienia nas w tajemniczy sposób w dobre wino. Niekiedy w owych chwilach biedy czujemy się tak, jakbyśmy dostali się między tłocznię, niczym winogrona całkowicie wytłoczone. Wiemy jednak, że zjednoczeni z Chrystusem stajemy się dojrzałym winem. Bóg potrafi przemieniać w miłość także to, co ciężkie i przygniatające w naszym życiu. Ważne jest „trwanie” w winorośli, w Chrystusie. W tym krótkim fragmencie Ewangelista używa słowa „trwać” ze dwanaście razy. Owo „trwanie w Chrystusie” kształtuje całą przypowieść. W naszych czasach braku wytchnienia i dowolności, w których tak wielu ludzi traci orientację i równowagę, w których wierność miłości w małżeństwie i w przyjaźni stała się tak krucha i krótkotrwała, w których chcemy wołać w naszej biedzie jak uczniowie z Emaus: „Zostań z nami, Panie, gdyż ma się ku wieczorowi (por. Łk 24, 29), tak, ciemność jest wokół nas!”, zmartwychwstały Pan daje nam miejsce schronienia, miejsce światła, nadziei i zaufania, pokoju i bezpieczeństwa. Gdy susza i śmierć zagrażają gałązkom, wówczas w Chrystusie jest przyszłość, życie i radość.

Trwanie z Chrystusem oznacza, jak już widzieliśmy, również trwanie z Kościołem. Cała wspólnota wierzących jest mocno złączona z Chrystusem, winnym krzewem. W Chrystusie my wszyscy jesteśmy zjednoczeni. We wspólnocie tej On nas dźwiga, a jednocześnie wszyscy członkowie kolejno się wspierają. Wspólnie przeciwstawiają się burzy i nawzajem dają sobie ochronę. Nie wierzymy osamotnieni, ale wierzymy z całym Kościołem.

Kościół jako głosiciel Słowa Bożego i szafarz sakramentów jednoczy nas z Chrystusem, prawdziwą winoroślą. Kościół jako „pełnia i uzupełnienie Odkupiciela” (Pius XII, „Mystici corporis”, AAS 35 [1943] s. 230: „plenitudo et complementum Redemptoris”) jest naszą rękojmią życia Bożego i pośrednikiem owoców, o których mówi przypowieść o winorośli. Kościół jest najpiękniejszym darem Bożym. Dlatego również św. Augustyn stwierdza: „Każdy ma Ducha Świętego w takim stopniu, w jakim kocha Kościół Chrystusowy” („Traktat nt. Ewangelii św. Jana” 32, 8 [PL 35, 1656]). Wraz z Kościołem i w Kościele możemy głosić wszystkim, że Chrystus jest źródłem życia, że jest On obecny, że jest tą wielką Rzeczywistością, za którą tęsknimy. To On daje nam samego siebie. Ten, kto wierzy w Chrystusa, ma przed sobą przyszłość. Bóg nie chce bowiem jałowości, śmierci, bylejakości, które w końcu przemijają, ale chce rzeczy płodnych i żywych, życia w obfitości.

Drodzy bracia i siostry! Życzę wam wszystkim, abyście coraz głębiej odkrywali radość zjednoczenia z Chrystusem w Kościele, abyście mogli znaleźć pociechę i wyzwolenie w swych potrzebach oraz abyście się stawali coraz bardziej wspaniałym winem radości i miłości Chrystusa dla tego świata. Amen.

KAI / Berlin


   Benedykt XVI rozpoczął pielgrzymkę do Niemiec
2011-08-22

Benedykt XVI przybył z czterodniową wizytą apostolską do Niemiec. Samolot włoskich linii Alitalia wylądował na berlińskim lotnisku Tegel o godz. 10.16. Jest to także pierwsza oficjalna wizyta papieża Niemca w Ojczyźnie i 21. podróż zagraniczna w czasie jego pontyfikatu. Ojciec Święty odwiedzi stolicę Niemiec, Erfurt i Fryburg Bryzgowijski.

Najważniejszym punktem pierwszego dnia wizyty jest Msza św. na Stadionie Olimpijskim z udziałem 70 tys. wiernych oraz wystąpienie Benedykta XVI przed niemieckim parlamentem Bundestagiem. Wcześniej papieża powita w zamku Bellevue prezydent Christian Wulff. Potem w berlińskiej Akademii Katolickiej spotka się z kanclerz Niemiec Angelą Merkel i jej mężem Joachimem Sauerem. W jednej z sal Bundestagu papież spotka się także z przedstawicielami Centralnej Rady Żydów w Niemczech z jej przewodniczącym Dieterem Graumannem.

Kolejnymi etapami papieskiej wizyty apostolskiej będą Erfurt, sanktuarium w Etzelsbach w regionie Eichsfeld oraz Fryburg Bryzgowijski, rodzima archidiecezja przewodniczącego Konferencji Biskupów Niemiec abp Roberta Zollitscha.
Benedykt XVI. od czasu wyboru na papieża dwukrotnie odwiedzał Niemcy. W sierpniu 2005 r. przebywał na Światowym Dniu Młodzieży w Kolonii a rok później we wrześniu odwiedził rodzinną Bawarię.

Archidiecezja berlińska obejmuje miasto Berlin, większą część Brandenburgii oraz Pomorza Przedniego. W 104 parafiach gromadzi 393 tys. katolików, z tego 316 tys. w samym Berlinie. Posługuje im ponad około 402 kapłanów diecezjalnych i zakonnych oraz 30 diakonów stałych. Pod względem obszaru (31200 km kw.) jest drugą co do wielkości diecezją w Niemczech. Na jej czele stoi od 1 lipca br. abp Rainer Maria Woelki, dotychczasowy biskup pomocniczy archidiecezji kolońskiej. Jego wielkimi poprzednikami byli kardynałowie: Alfred Bengsch, Joachim Meisner, a ostatnio – Georg Sterzinsky.

W obecnej formie metropolia berlińska istnieje od 1994 r., a diecezję berlińskiej wydzielił z archidiecezji wrocławskiej papież Pius XI w 1930 roku. Po II wojnie światowej i zmianie granic jej cześć znalazła się na terenie Polski. W 1972 r. Paweł VI utworzył tam diecezje: szczecińsko-kamieńską, koszalińsko-kołobrzeską oraz gorzowską.

Powojenny podział Niemiec i wzniesienie w 1961 r. muru podzieliło wspólnotę diecezjalną, choć udało się zachować jedność diecezji, o której Jan Paweł II mówił, że jest to „najtrudniejsza diecezja świata”. Przez wszystkie lata podziałów politycznych istniały wprawdzie dwie konferencje episkopatu, ale biskup Berlina był jednocześnie członkiem obydwu. Kościół katolicki nigdy nie uznał NRD, o czym świadczy m.in. fakt, że granice diecezji w tym kraju nie pokrywały się z granicami państwowymi. Protestanci natomiast jako „Kościół w socjalizmie” dostosowali całą swoją administrację do nowego systemu.

Dziś, choć czasem dają jeszcze o sobie znać dawne podziały, jedność berlińskiego Kościoła stała się bardzo realnym faktem. W skład utworzonej po zjednoczeniu Niemiec metropolii kościelnej Berlina wchodzą diecezja drezdeńsko-miśnieńska i Görlitz.

W 1996 roku zjednoczony Berlin odwiedził papież Jan Paweł II. Do dziś w pamięci wielu Niemców jako swoisty „testament” pozostał apel papieża sprzed Bramy Brandenburskiej: „Nie gaście Ducha! Zostawcie Bramę Brandenburską otwartą dla wszystkich ludzi! Zostawcie ją otwartą przez ducha miłości, sprawiedliwości i pokoju. Zostawcie Bramę otwartą przez otwarcie swoich serc, gdyż nie ma wolności bez miłości”.

W stolicy Niemiec żyją wyznawcy wielu religii i kultur, ale także katolicy nie stanowią homogenicznej całości. Oblicza się, że w berlińskich parafiach żyje ponad 70 tys. katolików z rożnych krajów świata, którzy swoimi doświadczeniami i tradycjami ubogacają życie tamtejszych wspólnot. Z wielką radością oczekują oni na wizytę Benedykta XVI.

KAI / Berlin


Benedykt XVI zachęcał Polaków do odnowy i wytrwałej współpracy z łaską Bożą
2011-08-28

Do odnowy i wytrwałej współpracy z łaską Bożą zachęcał Polaków Benedykt XVI podczas dzisiejszej modlitwy Anioł Pański w Castel Gandolfo.

W krótkim rozważaniu papież nawiązując do słów dzisiejszej Ewangelii wskazał na istnienie „wyraźnej rozbieżność pomiędzy planem miłości Ojca, który pobudza swojego Jednorodzonego Syna do ofiarowania swego życia na krzyżu, aby ocalić ludzkość a oczekiwaniami, pragnieniami i projektami uczniów. „Ten kontrast ujawnia się również dzisiaj, kiedy realizacja własnego życia dąży wyłącznie do sukcesu materialnego, do dobrobytu ekonomicznego i gospodarczego, nie myśli się wtedy o Bogu ale wyłącznie po ludzku. Myślenie według świata polega na odsunięciu Boga, odstawieniu na bok, nie akceptuje się jego planu miłości, co utrudnia, wręcz uniemożliwia spełnienie Jego woli” – mówił papież

Papież pozdrawiał wiernych w kilku językach. Pielgrzymi zgromadzeni na dziedzińcu Pałacu Apostolskiego z entuzjazmem reagowali na słowa papieża. Liczna grupa polskich pielgrzymów skandowała: „Niech żyje papież!” Zwracając się do Polaków papież powiedział: „Serdeczne pozdrowienie kieruję do Polaków. W dzisiejszej liturgii św. Paweł wzywa: „przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe”. Niech ta odnowa dokonuje się w nas dzięki wytrwałej współpracy z łaską Bożą. Niech Jego błogosławieństwo stale wam towarzyszy”.

KAI / Castel Gandolfo 


Benedykt XVI: chrześcijanin naśladuje Pana Jezusa, kiedy z miłością przyjmuje swój krzyż (dokumentacja)
2011-08-28

Chrześcijanin naśladuje Pana Jezusa, kiedy z miłością przyjmuje swój krzyż, który w oczach świata jawi się jako porażka, „utrata życia”, wiedząc, że nie niesie go sam, ale z Jezusem, dzieląc jego drogę daru z siebie – mówił Benedykt XVI podczas dzisiejszej modlitwy Anioł Pański w Castel Gandolfo.

Publikujemy tekst papieskiego rozważania:

Drodzy bracia i siostry,

w dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi swoim uczniom, że musi „iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów i uczonych w Piśmie, że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie” (Mt 16,21). W sercach uczniów wszystko zdaje się wywracać! Jak to możliwe, że „Chrystus, Syn Boga żywego” (w. 16) może cierpieć aż do śmierci? Piotr Apostoł buntuje się, nie akceptuje tej drogi, zabiera głos i mówi do Mistrza: „Panie, niech cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie” (w. 22). Istnieje wyraźna rozbieżność między planem miłości Ojca, który zmierza aż do daru jednorodzonego Syna na krzyżu, aby zbawić ludzkość, a oczekiwaniami, pragnieniami, planami uczniów. Ten konflikt powtarza się także dziś, kiedy samorealizacja swego życia jest ukierunkowana wyłącznie na sukces społeczny, na dobrobyt fizyczny i gospodarczy, nie myśli się na sposób Boży, ale ludzki (w. 23). Myślenie według świata jest odłożeniem Boga na bok, odmową akceptacji jego planu miłości, niemal utrudnieniem wypełnienia Jego mądrej woli. Dlatego Jezus kieruje do Piotra, słowa szczególnie trudne: „Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą”(tamże). Pan Jezus naucza, że „droga uczniów jest pójściem za Nim, Ukrzyżowanym. We wszystkich trzech Ewangeliach wyjaśnia jednak to naśladowanie w znaku krzyża… jako drogę niezbędnego dla człowieka „tracenia siebie”, bez którego nie można się odnaleźć się”(Jezus z Nazaretu, Mediolan 2007, s. 333).

Podobnie jak do uczniów, Pan Jezus kieruje także do nas zachętę „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje (Mt 16,24). Chrześcijanin naśladuje Pana Jezusa, kiedy z miłością przyjmuje swój krzyż, który w oczach świata jawi się jako porażka, „utrata życia” (por. ww. 25-26), wiedząc, że nie niesie go sam, ale z Jezusem, dzieląc jego drogę daru z siebie. Pisze Sługa Boży Paweł VI, „w tajemniczy sposób sam Chrystus, aby wykorzenić z serca ludzkiego grzech wystarczania sobie samemu i aby Ojcu okazać synowskie i całkowite posłuszeństwo… okazał gotowość na śmierć krzyżową (Adhortacja apostolska Gaudete in Domino (09 maja 1975), AAS / 67 [1975], 300-301). Ochotnie przyjmując śmierć, Jezus niesie krzyż wszystkich ludzi i staje się źródłem zbawienia dla całej ludzkości. Ś w. Cyryl Jerozolimski komentuje: „Zwycięski Krzyż oświecił tych, którzy byli zaślepieni ignorancją, oswobodził tych, którzy byli więźniami grzechu, przyniósł odkupienie całej ludzkości” (Catechesis Illuminandorum XIII,1: de Christo crucifixo et sepulto: PG 33, 772 B).

Zawierzamy naszą modlitwę Pannie Maryi i św. Augustynowi, którego dziś przypada wspomnienie, aby każdy z nas potrafił iść za Panem drogą krzyża i pozwolił się przemienić przez Bożą łaskę, odnawiając swój sposób myślenia „abyśmy umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe”( Rz 12,2).

Po modlitwie Anioł Pański:

(po polsku) Serdeczne pozdrowienie kieruję do Polaków. W dzisiejszej liturgii św. Paweł wzywa: „przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe”. Niech ta odnowa dokonuje się w nas dzięki wytrwałej współpracy z łaską Bożą. Niech Jego błogosławieństwo stale wam towarzyszy.

KAI / Castel Gandolfo


Papież podsumował XXVI Światowe Dni Młodzieży w Madrycie (dokumentacja)
2011-08-24

Zakończone 21 sierpnia w Madrycie XXVI Światowe Dni Młodzieży i kilkudniowy pobyt papieża w stolicy Hiszpanii były tematem jego katechezy podczas audiencji ogólnej 24 bm. w Castel Gandolfo. Na zakończenie środowego spotkania z pielgrzymami z całego świata w swej letniej rezydencji w Castel Gandolfo Benedykt XVI zapowiedział, że XXVIII taki dzień w Rio de Janeiro za dwa lata będzie przebiegał pod hasłem „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody”.

Oto polski tekst nauczania papieskiego:

Drodzy bracia i siostry,

Dziś chciałbym ponownie przebiec myślą i sercem niezwykłe dni spędzone w Madrycie w związku z XXVI Światowym Dniem Młodzieży. Było to, jak wiecie, emocjonujące wydarzenie kościelne; prawie dwa miliony młodych ludzi ze wszystkich kontynentów przeżywało z radością niezapomniane doświadczenie braterstwa, spotkania z Panem, dzielenia się i wzrastania w wierze: prawdziwa kaskada światła. Dziękuję Bogu za ten cenny dar, który daje nadzieję na przyszłość Kościoła: młodzi z silnym i szczerym pragnieniem zakorzenienia swego życia w Chrystusie, mocnego trwania w wierze, wspólnego kroczenia w Kościele. Podziękowanie kieruję do tych, którzy pracowali wielkodusznie przy tym Dniu: do Kardynała Arcybiskupa Madrytu, jego biskupów pomocniczych, innych biskupów z Hiszpanii i innych części świata, do Papieskiej Rady ds. Świeckich, kapłanów, zakonników i zakonnic oraz osób świeckich. Jeszcze raz wyrażam wdzięczność władzom hiszpańskim, instytucjom i stowarzyszeniom, wolontariuszom i tym, którzy ofiarowali wsparcie modlitewne. Nie mogę też zapomnieć o gorącym przyjęciu, jakie okazali mi Ich Wysokości Król i Królowa Hiszpanii, jak i cały kraj.

W kilku słowach oczywiście nie mogę opisać tak intensywnych chwil, jak te, które przeżyliśmy. Mam na myśli nieopisany entuzjazm, z jakim przyjęli mnie młodzi w pierwszym dniu na Placu Cibeles, ich słowa pełne oczekiwań, ich mocne pragnienie kierowania się ku głębszej prawdzie i zakorzenienia się w niej, w tej prawdzie, którą Bóg nas obdarzył, abyśmy poznali Chrystusa. W potężnym Klasztorze Eskurialu, bogatym historią, duchowością i kulturą, spotkałem się z młodymi zakonnicami i młodymi wykładowcami uniwersyteckimi. Tym pierwszym – młodym siostrom zakonnym – przypomniałem piękno ich powołania, przeżywanego z wiernością, ważność ich posługi apostolskiej i ich proroczego świadectwa. I trwa we mnie wrażenie ich entuzjazmu i młodzieńczej wiary oraz pełnych odwagi na przyszłość i woli służenia w ten sposób ludzkości. Profesorom przypomniałem, aby byli prawdziwymi formatorami nowych pokoleń, kierując się w poszukiwaniu prawdy nie tylko słowami, ale także życiem, ze świadomością, że Prawdą jest sam Chrystus. Spotykając Chrystusa, spotykamy prawdę. Wieczorem, podczas nabożeństwa Drogi Krzyżowej wielka, zróżnicowana rzesza młodych przeżywała dzięki intensywnemu udziałowi sceny męki i śmierci Chrystusa: krzyż Chrystusa daje znacznie więcej niż wymaga, daje wszystko, gdyż prowadzi nas do Boga.

Nazajutrz była Msza św. w katedrze Almudena w Madrycie z seminarzystami: z młodymi, którzy chcą zakorzenić się w Chrystusie, aby jako Jego słudzy uobecniać Go w dniu jutrzejszym. Życzę, aby wzrastały powołania do kapłaństwa! Wśród obecnych tam było wielu takich, którzy usłyszeli wezwanie Pana właśnie podczas poprzednich Dni Młodzieży; jestem pewien, że również w Madrycie Pan zastukał do drzwi serc wielu młodych, aby poszli za Nim wielkodusznie w posłudze kapłańskiej lub w życiu zakonnym. Odwiedziny Ośrodka dla młodych pełnosprawnych inaczej pozwoliły mi zobaczyć wielki szacunek i miłość, okazywany każdej osobie i dały mi sposobność podziękowania tysiącom wolontariuszy, którzy świadczą w milczeniu o Ewangelii miłości i życia. Czuwanie modlitewne wieczorem i wielka celebra eucharystyczna następnego dnia na zakończenie były dwoma momentami bardzo głębokimi: wieczorem wielka liczba młodych, przeżywająca święto, bez żadnego lęku przed deszczem i wiatrem, trwała na milczącej adoracji Chrystusa obecnego w Eucharystii, aby chwalić Go, dziękować Mu, prosić o pomoc i światło; a później, w niedzielę młodzi pokazali swą żywiołowość i radość uczczenia Pana w Słowie i Eucharystii, aby włączać się coraz bardziej w Niego oraz umacniać swą wiarę i życie chrześcijańskie. W klimacie entuzjazmu spotkałem się z wolontariuszami, którym podziękowałem za ich wielkoduszność i po ceremonii pożegnania opuściłem ten kraj, zabierając w sercu owe dni jako wielki dar.

Drodzy przyjaciele, spotkanie w Madrycie było przede wszystkim cudowną manifestacją wiary dla Hiszpanii i świata. Ze względu na wielką rzeszę młodych, pochodzących ze wszystkich zakątków kuli ziemskiej, było ono szczególną okazją do przemyślenia, dialogu, wymiany pozytywnych doświadczeń, a zwłaszcza do wspólnej modlitwy i ponownego zobowiązania się do zakorzenienia własnego życia w Chrystusie, Wiernym Przyjacielu. Jestem pewien, że powrócili i powracają do swych domów z silnym postanowieniem bycia zaczynem wśród otoczenia, niosąc nadzieję, która rodzi się z wiary. Ze swej strony nadal towarzyszę im modlitwą, aby wytrwali wiernie w podjętych zobowiązaniach. Macierzyńskiemu wstawiennictwu Maryi powierzam owoce tego Dnia.

A teraz pragnę ogłosić tematy najbliższych Światowych Dnia Młodzieży. Ten w przyszłym roku, obchodzony w diecezjach, będzie miał hasło: „Radujcie się zawsze w Panu!”, zaczerpnięte z Listu do Filipian (4, 4); tymczasem hasłem Światowego Dnia Młodzieży w 2013 roku w Rio de Janeiro, będzie polecenie Jezusa: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody!” (por. Mt 28,19). Już teraz powierzam modlitwom wszystkich przygotowanie tych bardzo ważnych przedsięwzięć. Dziękuję.

KAI / Castel Gandolfo


Benedykt XVI podziękował wrtaz z Polakami za 26 ŚDM w Madrycie
2011-08-24

Razem z wami chcę dziś dziękować Bogu za czas, który przeżyłem wraz z młodzieżą z całego świata w Madrycie – powiedział Benedykt XVI do Polaków podczas audiencji ogólnej 24 sierpnia w Castel Gandolfo. W przemówieniu podsumował swoją podróż apostolską do stolicy Hiszpanii w dniach 18-21 sierpnia br. z okazji 26. Światowego Dnia Młodzieży. Przedstawił także hasło 28. takiego spotkania w Rio de Janeiro w 2013 r., którym będą słowa: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody” (Mt, 28: 19).

Po wygłoszeniu katechezy papież pozdrowił pielgrzymów w kilku językach, a zwracając się do Polaków, powiedział: „Witam polskich pielgrzymów! Razem z wami chcę dziś dziękować Bogu za czas, który przeżyłem wraz z młodzieżą z całego świata w Madrycie. Był to szczególny czas łaski, samego umocnienia w wierze. Ufam, że zaowocuje w sercach młodych ludzi pragnieniem życia zakorzenionego w Chrystusie i wypełnionego Jego miłością. Tego wam życzę. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”.

KAI / Castel Gandolfo


Benedykt XVI do młodych: Nie zatrzymujcie Chrystusa dla siebie! Dzielcie się radością wiary!
2011-08-21


Do dawania świadectwa wiary w najróżniejszych środowiskach, „nawet tam, gdzie się ją odrzuca lub gdzie panuje obojętność” zachęcał Benedykt XVI w homilii podczas Mszy św. na lotnisku Cuatro Vientos. Był to – jak sam zaznaczył – kulminacyjny punkt 26. Światowego Dnia Młodzieży w Madrycie. „Nie zatrzymujcie więc Chrystusa dla siebie! Przekazujcie innym radość waszej wiary!” – zaapelował papież.

Drodzy młodzi,

Wraz z celebracją Eucharystii zbliżamy się do kulminacyjnego momentu tego Światowego Dnia Młodzieży. Kiedy widzę was tutaj, tak licznie przybyłych z całego świata, moje serce napełnia się radością, myśląc o szczególnej miłości, z jaką spogląda na was Jezus. Tak, Pan was kocha i nazywa was swoimi przyjaciółmi (por. J 15,15). Wychodzi wam na spotkanie i pragnie towarzyszyć wam w drodze, aby otworzyć wam bramy do pełni życia i uczynić was uczestnikami swego bezpośredniego związku z Ojcem. My ze swej strony, świadomi wielkości Jego miłości, chcemy odwzajemnić z całą wielkodusznością ten znak upodobania, postanawiając dzielić także z innymi otrzymaną radość. Z pewnością jest obecnie wiele osób, które czują się pociągnięte postacią Chrystusa i chcą Go lepiej poznać. Dostrzegają, że jest On odpowiedzią na wiele z ich osobistych niepokojów. Ale kim On jest naprawdę? Jak to możliwe, że ktoś, kto żył na ziemi tak wiele lat temu, ma coś wspólnego ze mną dzisiaj?

W usłyszanej przez nas Ewangelii (por. Mt 16,13-20) opisane są dwa różne sposoby poznania Chrystusa. Pierwszy polegałby na poznaniu zewnętrznym, charakteryzującym się opinią bieżącą. Na pytanie Jezusa: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” uczniowie odpowiadają: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”. To znaczy, uważano Chrystusa za jeszcze jedną postać religijną, obok dotąd znanych. Następnie, zwracając się osobiście do uczniów, Jezus pyta ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?”. Piotr odpowiada słowami, które są pierwszym wyznaniem wiary: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Wiara wykracza poza zwykłe dane empiryczne lub historyczne, zdolna jest pojąć tajemnicę osoby Chrystusa w Jej głębi.

Jednakże wiara nie jest owocem wysiłku ludzkiego, ludzkiego umysłu, ale jest darem Boga: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie”. Ma swoje źródło w inicjatywie Boga, który objawia nam swoje wnętrze i zaprasza nas do udziału w Jego Boskim życiu. Wiara daje nie tylko pewne informacje na temat tożsamości Chrystusa, ale zakłada osobistą więź z Nim, przylgnięcie całej osoby, z jej inteligencją, wolą i uczuciami, do samoobjawienia się Boga. W ten sposób pytanie: „A wy za kogo Mnie uważacie?” w głębi pobudza uczniów do podjęcia osobistej decyzji w stosunku do Niego. Wiara i naśladowanie Chrystusa są ze sobą ściśle powiązane. A ponieważ zakłada ona naśladowanie Mistrza, wiara powinna umacniać się i wzrastać, stawać się głębszą i dojrzalszą, w miarę jak nasila się i umacnia więź z Jezusem, bliskość z Nim. Także Piotr i pozostali apostołowie musieli przejść tą drogą aż do spotkania ze zmartwychwstałym Panem, które otworzyło im oczy na pełną wiarę.

Drodzy młodzi, także dziś Chrystus zwraca się do was z tym samym pytaniem, jakie zadał Apostołom: „A wy, za kogo Mnie uważacie?”. Odpowiedzcie Mu wielkodusznie i śmiało, jak wypada sercom młodym, takie jak wasze. Powiedzcie Mu: Jezu, wiem, że jesteś Synem Bożym, który dał swoje życie za mnie. Chcę iść za Tobą wiernie i dać się kierować Twoim słowem. Znasz i miłujesz mnie. Ufam Tobie i całe moje życie składam w Twoje ręce. Chcę, żebyś był siłą, która mnie podtrzymuje, radością, która mnie nigdy nie opuszcza.

Odpowiadając na wyznanie Piotra, Jezus mówi o Kościele: „A Ja ci powiadam, ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój”. Co to oznacza? Jezus buduje Kościół na skale wiary Piotra, który wyznaje boskość Chrystusa.

Tak, Kościół nie jest zwykłą ludzką instytucją, jak każda inna, ale jest ściśle zjednoczony z Bogiem. Sam Chrystus odnosi się doń jako do „swojego” Kościoła. Nie można oddzielać Chrystusa od Kościoła, tak jak nie można oddzielać głowy od ciała (por. 1 Kor 12,12). Kościół nie żyje sam z siebie, ale z Pana. Jest On obecny w nim i daje mu życie, pokarm i siły.

Drodzy młodzi, pozwólcie, że jako Następca Piotra zachęcę was do umocnienia tej wiary, którą przekazali nam apostołowie, do umieszczenia Chrystusa, Syna Bożego, w centrum waszego życia. Pozwólcie jednak również, abym przypomniał, że pójście za Jezusem w wierze oznacza kroczenie z Nim w komunii Kościoła. Za Jezusem nie można pójść samemu. Temu, kto ulega pokusie, by pójść „na własną rękę” lub żyć wiarą według dominującej w społeczeństwie mentalności indywidualistycznej, grozi to, że nigdy nie spotka Jezusa Chrystusa, lub że skończy, idąc za fałszywym Jego obrazem.

Mieć wiarę oznacza opierać się na wierze twoich braci i że twoja wiara służy w ten sam sposób jako wsparcie dla wiary innych. Proszę was, drodzy przyjaciele, abyście kochali Kościół, który zrodził was do wiary, który wam dopomógł w lepszym poznaniu Chrystusa, który pozwolił wam odkryć piękno Jego miłości. Fundamentalne znaczenie dla wzrostu waszej przyjaźni z Chrystusem ma uznanie znaczenia waszego radosnego włączenia się w życie parafii, wspólnot i ruchów, jak również udział w niedzielnej Eucharystii, częste korzystanie z sakramentu pojednania, troska o modlitwę oraz modlitwa i rozważanie Słowa Bożego.

Z tej przyjaźni z Jezusem zrodzi się także bodziec prowadzący do dawania świadectwa wiary w najróżniejszych środowiskach, nawet tam, gdzie się ją odrzuca lub gdzie panuje obojętność. Nie można spotkać Chrystusa i nie ukazywać Go innym. Nie zatrzymujcie więc Chrystusa dla siebie! Przekazujcie innym radość waszej wiary! Świat potrzebuje świadectwa waszej wiary, z pewnością potrzebuje Boga. Myślę, że wasza obecność tutaj, młodych przybyłych z pięciu kontynentów, jest wspaniałym dowodem płodności polecenia Chrystusa skierowanego do Kościoła: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15). Także was dotyczy niezwykłe zadanie bycia uczniami i misjonarzami Chrystusa w innych ziemiach i krajach, gdzie jest mnóstwo młodych ludzi, którzy dążą do wyższych rzeczy, a dostrzegając w swych sercach możliwość wartości bardziej autentycznych, nie dają się uwieść fałszywym obietnicom stylu życia bez Boga.

Drodzy młodzi, modlę się za was wszystkich z całą miłością mego serca. Polecam was Najświętszej Maryi Pannie, aby wam zawsze towarzyszyła swym macierzyńskim wstawiennictwem i uczyła was wierności Słowu Bożemu. Proszę was także o modlitwę za Papieża, aby jako Następca Piotra mógł nadal umacniać swoich braci w wierze. Oby wszyscy w Kościele, duszpasterze i wierni, zbliżali się każdego dnia coraz bardziej do Pana, abyśmy wzrastali w świętości życia i w ten sposób dawali skuteczne świadectwo, że Jezus Chrystus jest prawdziwym Synem Bożym, Zbawicielem wszystkich ludzi i żywym źródłem ich nadziei. Amen.

KAI / Madryt


Benedykt XVI przewodniczył Mszy św. z okazji uroczystości św. Apostołów Piotra i Pawła
2011-06-29

Z udziałem kilku tysięcy wiernych zgromadzonych w Bazylice Watykańskiej pod przewodnictwem Benedykta XVI odbyła się Msza św. z okazji uroczystości św. Apostołów Piotra i Pawła. W homilii papież nawiązał do przypadającej tego dnia 60. rocznicy swoich święceń kapłańskich.


Ojciec Święty wręczył też paliusze 41 nowym arcybiskupom-metropolitom mianowanym w ostatnich 12 miesiącach. Mszę św. wraz z Benedyktem XVI sprawowali arcybiskupi i 100 kardynałów. Wzięła w niej także udział delegacja Patriarchatu Ekumenicznego w Konstantynopolu, pod przewodnictwem prawosławnego metropolity Francji, Emmanuela, jednocześnie dyrektora Biura swego Kościoła przy Unii Europejskiej.

W homilii Benedykt XVI nawiązał do słów wypowiedzianych przed 60 laty przez ówczesnego arcybiskupa Monachium, kard. Faulhabera, który przypomniał, zgodnie z obowiązującym w tym czasie ceremoniałem, że neoprezbiterzy nie są już sługami, ale przyjaciółmi. Wyznał, iż zdawał sobie sprawę, że sam Chrystus przyjął go wówczas do grona tych, „których zna w sposób zupełnie wyjątkowy i którzy w ten sposób poznają Go szczególnie. Udziela mi władzy, która napawa niemal lękiem, by czynić to, co jedynie On, Syn Boży może prawomocnie czynić i mówić: «Ja odpuszczam tobie grzechy». Pragnie On, abym ja, z Jego pełnomocnictwa mógł wypowiadać wraz ze swoim „ja” słowo, które nie jest jedynie słowem, ale działaniem, które sprawia przemianę w najgłębszej głębi bytu”. Papież zaznaczył, że fakt, iż Bóg powierza się człowiekowi prowadzi do wielkiej radości wewnętrznej, a jednocześnie w swej wielkości może przez dziesiątki lat rodzić dreszcze wraz ze wszystkimi doświadczeniami własnej słabości i niewyczerpanej dobroci Boga.

Ojciec Święty podkreślił, iż przyjaźń jaką nas obdarza Bóg oznacza, że także my powinniśmy nieustannie starać się Go lepiej poznać. „Żebym ja, w Piśmie Świętym, sakramentach, spotkaniu na modlitwie, we wspólnocie świętych, w ludziach, którzy do mnie przychodzą i których On mi posyła, starał się poznawać zawsze bardziej Jego samego” – zaznaczył papież. Wskazał, że przyjaźń to także wspólnota woli, aby wola Boża stała się naszą wolą, pozwalając nam być naprawdę sobą. „Pomóż mi Panie poznawać Cię coraz lepiej! Pomóż mi być coraz pełniej jedno z Twoją wolą! Pomóż mi przeżywać moje życie nie dla siebie, ale przeżywać je wraz z Tobą dla innych! Pomóż mi być coraz bardziej Twoim przyjacielem!” – modlił się Benedykt XVI.

Papież zauważył, że słowa Jezusa o przyjaźni są umieszczone w kontekście mowy o winnym krzewie, i powiązane są z zadaniem wyjścia, przynoszenia owocu, który będzie trwał. „Pan zachęca nas do przekraczania granic naszego środowiska, do niesienia Ewangelii w świat innych, aby przenikała wszystko i aby w ten sposób świat otworzył się na Królestwo Boże” – wskazał. Podkreślił, że owoc jakiego od nas oczekuje Pan wymaga spokoju i trudności, faz oczyszczania i prób a także radosnej drogi z Ewangelią. „Patrząc wstecz, możemy dziękować Bogu za obydwie rzeczy: za trudy i radości, za godziny mroczne i szczęśliwe. W obydwu rozpoznajemy nieustanną obecność Jego miłości, która zawsze na nowo nas prowadzi i wspiera” – powiedział Ojciec Święty. Zaznaczył, że owoc, którego oczekuje od nas Pan to miłość Boga i bliźniego, która nosi w sobie brzemię cierpliwości, pokory, dojrzewania w kształtowaniu i upodabnianiu naszej woli z wolą Bożą, z wolą Jezusa Chrystusa, Przyjaciela. „Tylko w ten sposób, kiedy całe nasze istnienie staje się prawdziwym i prawidłowym, także miłość jest prawdziwa, tylko w ten sposób jest ona dojrzałym owocem. Jej wewnętrzny wymóg – wierność Chrystusowi i Jego Kościołowi – musi być realizowana zawsze, także w cierpieniu. Właśnie w ten sposób wzrasta prawdziwa radość. Naprawdę istota miłości, prawdziwy owoc odpowiada słowu wyruszyć w drogę, iść: miłość oznacza powierzyć się, dać siebie; nosi w sobie znak krzyża” – podkreślił Benedykt XVI.

Ojciec Święty odniósł się także do symboliki paliuszy wręczanych nowym arcybiskupom-metropolitom mianowanym w ciągu minionego roku. Podkreślił, że mogą one przypominać nade wszystko słodkie jarzmo Chrystusa, nakładane nam na ramiona, tożsame z Jego przyjaźnią. „Jest to jarzmo przyjaźni i dlatego jest «słodkim jarzmem», ale właśnie z tego powodu jest to także jarzmo wymagające i kształtujące. Jest to jarzmo Jego woli, która jest wolą prawdy i miłości. W ten sposób jest to też jarzmo wprowadzania innych w przyjaźń z Chrystusem i bycia do dyspozycji innych, zatroszczenia się o nich jako duszpasterze” – stwierdził papież. Zauważył, że paliusz przypomina też nam Chrystusa który wyruszył w góry i na pustynie, gdzie zagubiła się jego owieczka – ludzkość. Przypomina nam, że obowiązkiem jest prowadzenie innych do Chrystusa. „Paliusz oznacza również bardzo konkretnie komunię pasterzy Kościoła z Piotrem i jego następcami – oznacza, że powinniśmy być pasterzami dla jedności i w jedności, i że jedynie w jedności której symbolem jest Piotr prowadzimy naprawdę ku Chrystusowi” – stwierdził papież.

Odnosząc się do swego jubileuszu 60-lecia kapłaństwa Benedykt XVI wyraził wdzięczność Bogu za przyjaźń, którą go obdarzył a także osobom, które go ukształtowały i towarzyszyły. „W tym wszystkim kryje się modlitwa, że pewnego dnia Pan w swojej dobroci przyjmie nas i pozwoli nam kontemplować Jego radość” – zakończył Ojciec Święty.

Po wygłoszeniu homilii odbyła się ceremonia wręczenia paliuszy. W gronie nowych metropolitów obok Polaka, metropolity Rygi, abp. Zbigniewa Stankiewicza paliusze otrzymali m.in.: abp Marjan Turnšek z Mariboru, abp Cesare Nosiglia z Turynu, abp Ignatius Suharyo Hardjoatmodjo z Dżakarty, abp Jose Horacio Gomez z Los Angeles, abp Guire Poulard z Port-au-Prince, abp Jesus Ruben Salazar Gomez z Bogoty oraz prymas Brazylii, abp Murilo Sebastiao Ramos Krieger z Sao Salvador da Bahia.

Paliusz jest długą zamkniętą wstęgą, wykonaną z białej wełny, ozdobioną sześcioma krzyżami z czarnej wełny, nakładaną przez głowę i spływającą na piersi i plecy. Prawo jego noszenia mają papież – w całym Kościele oraz arcybiskupi-metropolici – tylko na terenie ich prowincji kościelnych podczas uroczystych liturgii.

W uroczystości wziął udział także brat Benedykta XVI ks. prałat Georg Ratzinger, który wraz z nim został wyświęcony na kapłana 29 czerwca 1951 r. w katedrze we Fryzyndze.

Modlitwę wiernych odczytano w kilku językach. Po włosku modlono się za święty Kościół Boży, niechaj będzie mocny w wierze i zakorzeniony w Nauce Apostołów; po niemiecku za Benedykta XVI, aby był umacniany mocą Ducha Świętego, oświecany Słowem Bożym, wspierany przez wspólnotę Kościoła i modlitwą całego Ludu Bożego w głębokiej wdzięczności za dar 60 lat kapłaństwa; po malajalamsku za wszystkie potrzeby życia ludzkiego, aby serce człowieka nawróciło się na wszelkie dobro, gościnność, przebaczenie, aby ludy ogarnięte bratobójczymi wojnami, przemocą i terroryzmem zaznały sprawiedliwości i pokoju; po portugalsku za cały świat, aby każdy człowiek żyjący w samotności, cierpieniu i chorobie odzyskał godność dziecka Bożego; po francusku za całą rodzinę Bożą zgromadzoną w bazylice, aby arcybiskupi metropolici, którzy otrzymali paliusze byli gorliwymi i zaangażowanymi pasterzami i z troską prowadzili powierzony im Lud Boży.

Zgodnie z tradycją czerwone róże i czerwone ornaty użyte w czasie Mszy św. przypominały o męczeńskiej śmierci Piotra i Pawła. „Tu es Petrus” – śpiewał chór po zakończeniu Eucharystii, kiedy Benedykt XVI wraz z delegacją Patriarchatu Konstantynopola modlił się przy grobie św. Piotra w Grotach Watykańskich.

Tradycyjnie też późnoantyczna rzeźba św. Piotra w Bazylice Watykańskiej była okryta czerwoną szatą, a na jej dłoni widniał pierścień rybaka. Na głowę rzeźby św. Piotra nałożono papieską tiarę.

Od pięciu lat uroczystość świętych Piotra i Pawła jest Dniem Papieskim Benedykta XVI oraz dniem szczególnej łączności z Następcą św. Piotra i Stolicą Apostolską. Na całym świecie zbierane są wówczas datki na działalność charytatywną papieża, zwane świętopietrzem.

KAI / Watykan


 Benedykt XVI: człowiek nie może być podporządkowany technice
2011-06-09

Na obowiązek krzewienia przez rządy humanizmu respektującego wymiar duchowy i religijny człowieka zwrócił uwagę papież przyjmując dziś nowych ambasadorów Mołdawii, Gwinei Równikowej, Belize, Syrii, Ghana i Nowej Zelandii przy Stolicy Apostolskiej. Są to dyplomaci rezydujący na co dzień poza Rzymem. Każdemu z nich Ojciec Święty wręczył tekst przesłania skierowanego do danego kraju a następnie wygłosił przemówienie do całej grupy nowych ambasadorów.

Zwracając się do przedstawicieli Mołdawii, Gwinei Równikowej, Belize, Syrii, Ghana i Nowej Zelandii Benedykt XVI zachęcił do działań politycznych i gospodarczych, które krzewiłyby styl życia szanujący środowisko naturalne człowieka oraz wspierałby poszukiwania i wykorzystywanie energii szanujących środowisko a zarazem nieszkodliwych dla człowieka.

Przypomniał, że w pierwszej części bieżącego roku miało miejsce wiele katastrof naturalnych. W ich obliczu papież podkreślił prymat człowieka. „Człowiek, któremu Bóg powierzył dobre zarządzanie przyrodą nie może być zdominowany technikę i być jej podporządkowany. Uświadomienie sobie tego powinno skłonić państwa do wspólnej refleksji nad krótkoterminową przyszłością naszej planety, w obliczu ich odpowiedzialności za nasze życie i technologie. Naglącą koniecznością jest ekologia człowieka. Priorytetem politycznym i gospodarczym powinno być przyjęcie stylu życia przyjaznego środowisku i wspieranie badań i eksploatacji czystych energii, chroniących dziedzictwo stworzenia i bezpiecznych dla człowieka” – powiedział Ojciec Święty.

Benedykt XVI zaproponował rewizję naszego podejścia do przyrody. Jest ona bowiem nie tylko przestrzenią nadającą się do eksploatacji czy zabawy, ale miejscem, w którym rodzi się człowiek, w pewnym sensie jego „domem”. Wyraził przekonanie, że „zmiana mentalności w tej dziedzinie powinna doprowadzić do takiego stylu współżycia społecznego, który respektuje przymierze między człowiekiem a przyrodą, bez którego rodzinie ludzkiej grozi zagłada”. Wskazał na konieczność pogłębionej refleksji i zaproponowania konkretnych rozwiązań, zauważając iż najbardziej odpowiednią platformą takiej refleksji powinny być Narody Zjednoczone.

Ojciec Święty zachęcił również do refleksji nad właściwym miejscem techniki. Przestrzegł przed urzeczowieniem człowieka i traktowaniem techniki jako jedynego czynnika szczęścia lub postępu. „Technika, która panuje nad człowiekiem pozbawia go człowieczeństwa” – stwierdził papież przestrzegając jednocześnie przed rodzącą się z takiej postawy pychą i hedonizmem.

„Osłabienie prymatu czynnika ludzkiego powoduje zagubienie egzystencjalne i pewną utratę sensu życia. Wizja człowieka i rzeczy, bez odniesienia do transcendencji wykorzenia człowieka z ziemi a co ważniejsze, zubaża jego tożsamość. Pilnie więc trzeba powiązać technikę z silnym wymiarem etycznym, ponieważ zdolność człowieka do przekształcania i w pewnym sensie stwarzania świata własną pracą, opiera się zawsze na pierwotnym darze, otrzymanym od Boga. Technika powinna pomóc przyrodzie w rozwoju zgodnie z linią wytyczoną przez Stwórcę” – powiedział Benedykt XVI.

Papież zaznaczył, że rozwiązania mające taką podstawę będą chroniły życie człowieka i jego kruchość, a także prawa pokoleń obecnych i przyszłych, zaś ludzkość będzie mogła nadal korzystać postępu jaki potrafi osiągnąć człowiek poprzez swą inteligencję.

Ojciec Święty wezwał też rządy do krzewienia humanizmu respektującego wymiar duchowy i religijny człowieka, gdyż jego godność nie zależy od fluktuacji opinii publicznej. „Poszanowanie jego dążenia do sprawiedliwości i pokoju pozwala na budowanie rozwijającego się społeczeństwa kiedy wspiera rodzinę czy odrzuca na przykład wyłączny prymat finansów”- zaznaczył Benedykt XVI.

Ojciec Święty podkreślił, że każdy kraj żyje pełnią życia swych obywateli, świadomych swoich obowiązków i zdolnych do wyrażania swych przekonań. Przypomniał, że naturalne dążenie do prawdy i dobra jest źródłem dynamizmu który rodzi pragnienie działania razem dla osiągnięcia wspólnego dobra. Prowadzi to z kolei do nieustannego wzbogacania życia społecznego.

Papież przypomniał, że życie społeczne jest nade wszystko rzeczywistością duchową, a misją polityków jest pokojowe kierowanie narodami ku zgodzie i mądrości, która powinna osiągać swój szczyt w wolności religijnej.

KAI / Watykan


  Benedykt XVI do Polaków: Niech Boży Duch pogłębia w nas wiarę
2011-06-08

Niech Boży Duch pogłębia w nas wiarę, budzi nadzieję i rozpala miłość – powiedział Benedykt XVI pozdrawiając Polaków podczas audiencji ogólnej w Watykanie. Dzisiejszą katechezę papież poświęcił swojej niedawnej wizycie apostolskiej w Chorwacji.

Benedykt XVI tradycyjnie pozdrowił pielgrzymów w kilku językach. Zwracając się do Polaków powiedział: „Drodzy polscy pielgrzymi, w dniach poprzedzających uroczystość zesłania Ducha Świętego w sposób szczególny prosimy o Jego dary mądrości, rozumu, rady, męstwa, umiejętności, pobożności, bojaźni Pańskiej i wszystkie inne jakie przynosi nam Pocieszyciel, jako owoce paschalnego misterium Chrystusa. Niech Boży Duch pogłębia w nas wiarę, budzi nadzieję i rozpala miłość. Niech Bóg wam błogosławi!”

Wcześniej streszczenie papieskiej katechezy odczytał ks. prałat Paweł Ptasznik z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej: „W dzisiejszej katechezie Ojciec Święty zrelacjonował swoją podróż apostolską do Chorwacji. Okazją do tej pielgrzymki był I Narodowy Dzień Rodzin Katolickich. Stąd też, w nawiązaniu do hasła pielgrzymki ‚Razem w Chrystusie’, Ojciec Święty przypomniał, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny, którzy umacniani sakramentalną łaską Chrystusa, kochają się i pomagają sobie przez całe życie, w radości i w cierpieniu, w zdrowiu i w chorobie. Wierność małżeńska jest świadectwem miłości Chrystusa i podstawą rodzinnej edukacji młodych pokoleń.

Podczas spotkania z młodzieżą Papież odwoływał się do jej żywej wiary i zachęcał do poszukiwania Boga, ze świadomością, że „On pierwszy nas umiłował”.

Wraz z biskupami i kapłanami, osobami konsekrowanymi i seminarzystami Ojciec Święty odprawił w katedrze Nieszpory. Zachęcał do wierności i oddania w posłudze apostolskiej, na wzór błogosławionego kardynała Alojzije Stepinaca.

Spotykając się z przedstawicielami władz, świata kultury, nauki i przedsiębiorczości Ojciec Święty nawiązywał do wielkiej spuścizny kulturalnej Chorwacji, nierozerwalnie związanej z chrześcijańską tradycją, i wyraził nadzieję na jej dalszy harmonijny rozwój.

Jak każda pielgrzymka papieska, również ta była okazją do dzielenia się świadectwem wiary, która wyraża się w komunii i misji wszystkich członków Kościoła.”

KAI / Watykan


Benedykt XVI przypomina o odpowiedzialności narodów chrześcijańskich za rodzinę (dokumentacja)
2011-06-08

„W dzisiejszej Europie narody o silnej tradycji chrześcijańskiej ponoszą szczególną odpowiedzialność za ochronę i krzewienie wartości rodziny opartej na małżeństwie, która wciąż odgrywa decydującą rolę zarówno w dziedzinie wychowawczej jak i społecznej” – powiedział papież podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Benedykt XVI dzielił się dziś z pielgrzymami przybyłymi na plac św. Piotra swymi wrażeniami niedawnej wizyty duszpasterskiej w Chorwacji.

Publikujemy tłumaczenie papieskiej katechezy na język polski:

Drodzy bracia i siostry!

Dziś chciałbym mówić o wizycie duszpasterskiej w Chorwacji, którą odbyłem w minioną sobotę i niedzielę. Była to krótka podróż apostolska, obejmująca jedynie stolicę – Zagrzeb, a mimo to bogata w spotkania, w intensywnego ducha wiary, ponieważ Chorwaci są narodem głęboko katolickim. Ponawiam moje serdeczne podziękowanie dla kardynała Bozanicia, arcybiskupa Zagrzebia, abp. Srakicia, przewodniczącego Konferencji Episkopatu oraz innych biskupów chorwackich, jak również dla prezydenta Republiki, za okazane mi gorące przyjęcie. Składam wyrazy wdzięczności wszystkim władzom cywilnym i osobom, które na różne sposoby współpracowały w tym wydarzeniu, a w sposób szczególny, tym które ofiarowały w tej intencji modlitwy i wyrzeczenia.

Moja wizyta przebiegała pod hasłem „Razem w Chrystusie”. Wyraża ono przede wszystkim doświadczenie zjednoczenia wszystkich w imieniu Chrystusa, doświadczenie bycia Kościołem, ukazującym się w zgromadzeniu Ludu Bożego wokół Następcy Piotra. Jednak hasło „Razem w Chrystusie”, miało w tym przypadku, szczególne odniesienie do rodziny: rzeczywiście główną okazją mojej wizyty był I Narodowy Dzień Chorwackich Rodzin Katolickich, którego kulminacją była niedzielna Eucharystia poranna, na której na hipodromie w Zagrzebiu zgromadziły się wielkie rzesze wiernych. Bardzo dla mnie ważne było umocnienie w wierze nade wszystko rodzin, które Sobór Watykański II nazywa „Kościołami domowymi” (por. Lumen gentium, 11). Bł. Jan Paweł II, który odwiedził Chorwację trzy razy, kładł duży nacisk na rolę rodziny w Kościele. Tak więc podczas tej podróży, chciałem kontynuować ten aspekt jego nauczania. W dzisiejszej Europie narody o silnej tradycji chrześcijańskiej ponoszą szczególną odpowiedzialność za ochronę i krzewienie wartości rodziny opartej na małżeństwie, która wciąż odgrywa decydującą rolę zarówno w dziedzinie wychowawczej jak i społecznej. To przesłanie miało więc szczególne znaczenie dla Chorwacji, która, bogata swym dziedzictwem duchowym, kulturowym i etycznym, przygotowuje się by wstąpić do Unii Europejskiej.

Msza św. została odprawiona w szczególnej atmosferze duchowej nowenny Zesłania Ducha Świętego. Jak w wielkim „Wieczerniku”, pod gołym niebem chorwackie rodziny zgromadziły się na modlitwie, przyzywając wspólnie daru Ducha Świętego. To stworzyło mi okazję do podkreślenia daru i zaangażowania komunii w Kościele, a także wsparcia małżonków w ich misji. W naszych czasach, kiedy niestety zauważamy wzrost liczby separacji i rozwodów, wierność małżonków staje się sama przez się znaczącym świadectwem miłości Chrystusa, pozwalającym przeżywać małżeństwo, aby było tym czym jest, to znaczy związkiem mężczyzny i kobiety, którzy za łaską Chrystusa, miłują siebie i pomagają sobie przez całe życie, w radości i smutku, w zdrowiu i chorobie. Pierwsze wychowanie w wierze, polega właśnie na świadectwie wierności przymierzu małżeńskiemu: z niej dzieci uczą się bez słów, że Bóg jest miłością wierną, cierpliwą, szanującą i hojną. Wiarę w Boga, który jest miłością przekazuje się przede wszystkim poprzez świadectwo wierności miłości małżeńskiej, które w naturalny sposób przekłada się na miłość do dzieci, owoców tego zjednoczenia. Jednakże ta wierność nie jest możliwa bez Bożej łaski, bez wsparcia wiary i Ducha Świętego. Dlatego właśnie Maryja Panna nie przestaje wstawiać się u swego Syna, aby – jak podczas godów w Kanie – nieustannie odnawiał w małżonkach dar „dobrego wina”, to znaczy swojej łaski, która pozwala żyć w „jednym ciele” w różnym wieku i sytuacji życiowej.

W ten kontekst wielkiej uwagi przywiązywanej do rodziny, bardzo dobrze wpisało się czuwanie z młodzieżą, w sobotę wieczorem na placu Jelačić, w samym sercu Zagrzebia. Mogłem tam spotkać nowe pokolenie Chorwatów i dostrzec siłę jego młodej wiary, ożywianej entuzjazmem dla życia i jego sensu, dla dobra, dla wolności, to znaczy dla Boga. Piękne i wzruszające było odczucie, kiedy ci młodzi śpiewali z radością i entuzjazmem, a następnie, w czasie słuchania i modlitwy byli skupieni w ciszy! Powtórzyłem im pytanie jakie Jezus zadał swoim pierwszym uczniom: „Czego szukacie” (J 1,38), ale powiedziałem im, że On szuka ich wcześniej i bardziej, niż oni sami Go szukają. To właśnie jest radością wiary: odkryć, że Bóg pierwszy nas umiłował! Odkrycie to sprawia, że stale jesteśmy uczniami, a więc nieustannie młodymi duchem! Podczas czuwania ta tajemnica była przeżywana na modlitwie adoracji eucharystycznej: w ciszy nasze bycie „Razem w Chrystusie” znalazło swój najpełniejszy wyraz. W ten sposób moje wezwanie do naśladowania Jezusa była echem Słowa, które On sam kierował do serc młodych ludzi.

Inny moment, który możemy określić jako Wieczernik to celebracja Nieszporów w katedrze, z biskupami, kapłanami, zakonnikami i młodymi formowanymi w seminariach i nowicjatach. Także tam w sposób szczególny doświadczyliśmy, że jako wspólnota kościelna jesteśmy „rodziną”. W katedrze w Zagrzebiu znajduje się monumentalny grobowiec błogosławionego kard. Alojzego Stepinaca, biskupa i męczennika. W imię Chrystusa, odważnie przeciwstawiał się on najpierw przemocy nazizmu i faszyzmu, a później reżimu komunistycznego. Był więziony i osadzony w swej rodzinnej wsi. Papież Pius XII uczynił go kardynałem. Zmarł w 1960 r. z powodu choroby nabytej w więzieniu. W świetle jego świadectwa umocniłem biskupów i kapłanów w ich posłudze, zachęcając ich do budowania komunii i dynamizmu apostolskiego. Przypomniałem osobom konsekrowanym o pięknie i radykalnym charakterze ich formy życia. Wezwałem kleryków, nowicjuszy i nowicjuszki, by z radością szli za Chrystusem, który powołał ich po imieniu. Ta chwila modlitwy, wzbogacona obecnością tak wielu braci i sióstr, którzy poświęcili swoje życie Panu, była dla mnie wielkim pocieszeniem. Modlę się, aby chorwackie rodziny były zawsze żyznym gruntem dla narodzin licznych i świętych powołań do służby Królestwu Bożemu.

Bardzo znaczące było również spotkanie z przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego, świata polityki, nauki, kultury i przedsiębiorczości, z korpusem dyplomatycznym i zwierzchnikami religijnymi zgromadzonymi w Teatrze Narodowym w Zagrzebiu. W tym kontekście z radością oddałem hołd wielkiej chorwackiej tradycji kulturowej, nierozerwalnie związanej ze swoją historią wiary i żywej obecności Kościoła, który w ciągu wieków promował wiele instytucji, a nade wszystko formował znamienitych poszukiwaczy prawdy i dobra wspólnego. Przypomniałem wśród nich szczególnie jezuitę, ks. Ruđera Boškovicia, wielkiego naukowca. W tym roku przypada trzysta lat od jego urodzin. Po raz kolejny stało się dla nas wszystkich jasne najgłębsze powołanie Europy, to znaczy strzeżenia i odnowienia humanizmu, który ma korzenie chrześcijańskie i który można by nazwać „katolickim”, to znaczy powszechnym i integralnym. Jest to humanizm, który stawia w centrum sumienie człowieka, jego otwartość na wymiar transcendentny a jednocześnie jego rzeczywistość historyczną, zdolną do inspirowania projektów politycznych, zróżnicowanych, choć zbieżnych w budowaniu solidnej demokracji, w oparciu o wartości etyczne zakorzenione w ludzkiej naturze. Patrząc na Europę z punktu widzenia narodu o dawnej i silnej tradycji chrześcijaństwa, która jest integralną częścią cywilizacji europejskiej, przygotowującego się do przyłączenia się do Unii politycznej, na nowo zwróciłem uwagę na pilne wyzwanie jakie staje przed narodami tego kontynentu: to znaczy by nie lękać się Boga, Boga Jezusa Chrystusa, który jest Miłością i Prawdą, i w najmniejszym stopniu nie narusza wolności, ale przywraca ją samej sobie i nadaje jej horyzont niezawodnej nadziei.

Drodzy przyjaciele, za każdym razem kiedy Następca Piotra udaje się w podróż apostolską, całe ciało Kościoła uczestniczy w pewien sposób w dynamice komunii i misji właściwej jemu posługi. Dziękuję wszystkim, którzy towarzyszyli mi i wspierali mnie w modlitwie, wypraszając, aby moja wizyta duszpasterska przebiegała doskonale. Teraz, dziękując Panu Bogu za ten wielki dar, prośmy Go, za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny, Królowej Chorwacji, aby to, co mogłem zasiać przyniosło obfite owoce dla chorwackich rodzin, dla całego narodu i całej Europy. Dziękuję!

KAI / Watykan


“L’Osservatore Romano”: wizyta Benedykta XVI w Chorwacji ważna dla Europy
2011-06-06

Wizyta Benedykta XVI w Chorwacji – “tym małym i dumnym kraju” – okazała się ważna dla całego naszego kontynentu – pisze po powrocie z Zagrzebia redaktor naczelny “L’Osservatore Romano” Giovanni Maria Vian, który towarzyszył papieżowi w tej 19. podróży zagranicznej od początku pontyfikatu.

Szczególną wymowę miało jego zdaniem przypomnienie, że “religia nie stanowi oddzielnej rzeczywistości w stosunku do społeczeństwa” i że w związku z tym “nie może być sprowadzana do sfery subiektywnej i prywatnej”.

W słowach Benedykta XVI często powracały “historia i prawda”. Zdolność do znajdowania przez papieża “słów prostych, które docierają do serc”, wyraziła się nade wszystko w czasie modlitewnego czuwania z chorwacką młodzieżą. Ojciec Święty przekonywał ją, że warto “patrzeć na prawdę, jak na gwiazdę świecącą wysoko na niebie, nie lękając się zaangażowania na rzecz życia, chociaż jest to przeciwne aktualnej mentalności”, która ma “katastrofalne następstwa dla ludzkiego życia, zagrożonego na tyle sposobów, i dla rodziny, osłabionej także przez szerzenie się związków zastępujących małżeństwo”.

– W obliczu tego konieczny jest autentyczny “przewrót kulturalny”, który może odbić się na całym kontynencie europejskim, aby zachować płomień ten cennej lampy, którą jest chrześcijańska wiara – kończy Vian.

KAI / Watykan


Papież w Chorwacji: potrzebujemy przykładnych rodzin chrześcijańskich ( homilia-dokumentacja)
2011-06-05

W społeczeństwie dzisiejszym jest niezbędna i pilnie potrzebna, jak nigdy dotychczas, obecność przykładnych rodzin chrześcijańskich – powiedział Benedykt XVI w homilii wygłoszonej na hipodromie w Zagrzebiu. Wezwał do przeciwstawienia się zeświecczonej mentalności, która spycha Boga na margines życia i prowadzi do rozpadu rodziny.

Drodzy bracia i siostry!

W czasie tej Mszy świętej, której z radością przewodniczę, koncelebrując z licznymi braćmi w biskupstwie i z wielką liczbą kapłanów, dziękuję Panu za zgromadzone tu wszystkie umiłowane rodziny i za wiele innych, które łączą się z nami za pośrednictwem radia i telewizji. Szczególną większość kieruję do Kardynała Josipa Bozanicia, arcybiskupa Zagrzebia, za serdeczne słowa na początku Mszy świętej. Do wszystkich kieruję pozdrowienia i wyrażam im wielką miłość wraz z uściskiem pokoju!

Obchodziliśmy niedawno Wniebowstąpienie Pańskie a przygotowujemy się na przyjęcie wielkiego daru Ducha Świętego. W pierwszym czytaniu zobaczyliśmy, jak wspólnota apostolska zgromadziła się na modlitwie w Wieczerniku z Maryją, Matką Jezusa (por. Dz 1,12-14). Jest to wizerunek Kościoła, który zanurza swe korzenie w wydarzeniu paschalnym: Wieczernik jest bowiem miejscem, w którym Jezus ustanowił eucharystię i kapłaństwo podczas Ostatniej Wieczerzy i gdzie, powstawszy z martwych, zesłał Ducha Świętego na Apostołów w wieczór wielkanocny (por. J 20,19-23).

Swoim uczniom Pan przykazał, aby „nie odchodzili z Jerozolimy, ale oczekiwali obietnicy Ojca” (Dz 1,4); prosił ich więc, aby pozostali razem, przygotowując się do przyjęcia daru Ducha Świętego. I oni zgromadzili się na modlitwie z Maryją w Wieczerniku w oczekiwaniu na obiecane wydarzenie (por. Dz 1,14). Pozostawanie razem było warunkiem postawionym przez Jezusa, aby przyjąć przybycie Pocieszyciela a trwanie na modlitwie było przesłanką ich zgody. Znajdujemy tu cudowną lekcję dla każdej wspólnoty chrześcijańskiej. Niekiedy uważa się, że skuteczność misyjna zależy głównie od starannego zaplanowania i mądrego wcielania go w życie za pośrednictwem konkretnego zaangażowania. Oczywiście Pan chce naszej współpracy, ale przed jakąkolwiek naszą odpowiedzią konieczna jest Jego inicjatywa: to Jego Duch jest prawdziwym protagonistą Kościoła, którego należy przywoływać i przyjąć.

W Ewangelii usłyszeliśmy pierwszą część tak zwanej „Modlitwy arcykapłańskiej” Jezusa (por. J 17,1-11a) – na zakończenie mów pożegnalnych – pełnej ufności, spokoju i miłości. Nosi ona nazwę „modlitwy arcykapłańskiej”, gdyż Jezus ukazuje w niej postawę kapłana, który wstawia się za swoich w chwili, gdy przygotowuje się do opuszczenia tego świata. Fragment ten jest zdominowany przez podwójny temat godziny i chwały. Chodzi o godzinę śmierci (por. J 2,4; 7,30; 8,20), godzinę, w której Chrystus musi przejść z tego świata do Ojca (13,1). Ale jest to jednocześnie również czas Jego uwielbienia, które się wypełnia przez krzyż, nazwanego przez ewangelistę Jana „wyniesieniem”, to znaczy podniesieniem, wzniesieniem do chwały: godzina śmierci Jezusa, godzina największej miłości jest godziną Jego najwyższej chwały. Także dla Kościoła, dla każdego chrześcijanina najwyższą godziną jest ten Krzyż, jest życie miłością, całkowity dar dla Boga i bliźnich.

Drodzy bracia i siostry!

Bardzo chętnie przyjąłem skierowane do mnie przez Biskupów Chorwacji zaproszenie do odwiedzenia tego kraju z okazji pierwszego Narodowego Spotkania Chorwackich Rodzin Katolickich. Pragnę wyrazić żywe uznanie za uwagę i zaangażowanie wobec rodziny nie tylko dlatego, że ta podstawowa rzeczywistość ludzka dnia dzisiejszego w waszym kraju, podobnie jak gdzie indziej, musi stawiać czoła trudnościom i zagrożeniom i dlatego odczuwa szczególną potrzebę ewangelizowania i wspierania jej, ale także dlatego, że rodziny chrześcijańskie są podstawowym źródłem do wychowywania w wierze, do budowania Kościoła jako wspólnoty i do jego obecności misyjnej w najróżniejszych sytuacjach życiowych. Znam wielkoduszność i oddanie, z jakim wy, drodzy pasterze, służycie Panu i Kościołowi. Wasza codzienna praca na rzecz formacji w wierze nowych pokoleń, jak również przygotowania do małżeństwa i towarzyszenia rodzinom jest podstawową drogą ku odradzaniu ciągle na nowo Kościoła, a także ku ożywianiu społecznej tkanki kraju. Bądźcie nadal gotowi pełnić to swe cenne zaangażowanie duszpasterskie!

Każdy z was dobrze wie, jak bardzo rodzina chrześcijańska jest szczególnym znakiem obecności i miłości Chrystusa i jak jest ona powołana do wnoszenia specyficznego i niezastąpionego wkładu do ewangelizacji. Błogosławiony Jan Paweł II, który aż trzykrotnie odwiedzał ten szlachetny kraj, twierdził, że „rodzina chrześcijańska jest powołana do brania żywego i odpowiedzialnego udziału w posłannictwie Kościoła w sposób sobie właściwy i odrębny, czyli oddając siebie samą na służbę Kościołowi i społeczeństwu w tym, czym jest i co czyni, jako głęboka wspólnota życia i miłości” (Familiaris consortio, 50). Rodzina chrześcijańska zawsze była pierwszą drogą przekazu wiary i również dzisiaj zachowuje wielkie możliwości w zakresie ewangelizowania w różnych środowiskach.

Drodzy rodzice,

angażujcie się zawsze w uczenie swych dzieci modlitwy i módlcie się z nimi; zbliżajcie je do sakramentów i wprowadzajcie je w życie Kościoła; w zaciszu domowym nie bójcie się czytać Pismo Święte, rozświetlając życie rodzinne światłem wiary i wielbiąc Boga jako Ojca. Bądźcie jakby małym Wieczernikiem, jak ten Maryi i uczniów, w którym żyje się jednością, wspólnotą i modlitwą!

Dziś, dzięki Bogu, wiele rodzin chrześcijańskich stają się coraz bardziej świadome swego powołania misyjnego i angażują się poważnie w świadczenie o Chrystusie Panu. Błogosławiony Jan Paweł II powiedział kiedyś: „Prawdziwa rodzina, oparta na małżeństwie, jest sama w sobie dobrą nowiną dla świata”. I dodał: „W naszych czasach jest coraz więcej rodzin, które czynnie współpracują na rzecz ewangelizacji… W Kościele nadeszła godzina rodziny, która jest także godziną rodziny misyjnej” (Anioł Pański, 21 października 2001).

W społeczeństwie dzisiejszym jest niezbędna i pilnie potrzebna, jak nigdy dotychczas, obecność przykładnych rodzin chrześcijańskich. Musimy niestety stwierdzić, zwłaszcza w Europie, szerzenie się zeświecczenia, które prowadzi do spychania Boga na margines życia i do nasilającego się rozpadu rodziny. Absolutyzuje się wolność bez zaangażowania na rzecz prawdy i propaguje się jako ideał dobrobyt indywidualny za pośrednictwem spożycia dóbr materialnych i przelotnych doświadczeń, lekceważąc jakość relacji z osobami i najgłębsze wartości ludzkie; miłość sprowadza się do uczuciowych emocji i do zaspokojenia instynktownych odruchów, bez zobowiązania do budowy trwałych związków wzajemnej przynależności i bez otwarcia się na życie. Jesteśmy powołani do przeciwstawiania się takiej mentalności!

Obok słowa Kościoła bardzo ważne jest świadectwo i zaangażowanie rodzin chrześcijańskich, wasze konkretne świadectwo, zwłaszcza w celu potwierdzenia nienaruszalności życia ludzkiego od poczęcia aż po naturalny jego kres, jedynej i niczym niezastąpionej wartości rodziny, opartej na małżeństwie oraz konieczności działań ustawodawczych, wspierających rodziny w zadaniu rodzenia i wychowywania dzieci.

Drogie rodziny, bądźcie odważne!

Nie popadajcie w tę zeświecczoną mentalność, która proponuje współżycie jako coś, co przygotowuje lub wręcz zastępuje małżeństwo! Pokazujcie własnym świadectwem życiowym, że można kochać, jak Chrystus, bez zastrzeżeń, że nie trzeba się lękać zaangażowania dla innej osoby! Drogie rodziny, cieszcie się ojcostwem i macierzyństwem! Otwarcie na życie jest znakiem otwarcia na przyszłość, zaufania w przyszłość, tak jak szacunek dla moralności naturalnej wyzwala osobę, a nie uśmierca jej! Dobro rodziny jest także dobrem Kościoła. Chciałbym mocno podkreślić to, co już stwierdziłem w przeszłości: „Budowanie każdej poszczególnej rodziny chrześcijańskiej wpisuje się w szerszy kontekst owej większej rodziny Kościoła, który ją podtrzymuje, nosi ją w sobie… I nawzajem – Kościół budowany jest przez rodziny, «małe kościoły domowe»” (Przemówienie na otwarcie Kongresu Diecezji Rzymskiej, 6 czerwca 2005: Osservatore Romano. Wydanie Polskie, nr 9/2005, str. 32). Prośmy Pana, aby rodziny były coraz bardziej małymi Kościołami a wspólnoty kościelne stawały się coraz bardziej rodzinami!

Drogie rodziny chorwackie,

żyjąc wspólnotą wiary i miłości, bądźcie świadkami w sposób coraz bardziej przejrzysty obietnicy, jaką Pan zapalił na niebie przed każdym z nas: „…Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20). Drodzy chrześcijanie chorwaccy, czujcie się powołano do ewangelizowania całym swoim życiem; czujcie z mocą słowa Pana: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody” (Mt 28,19). Niech Maryja Panna, Królowa Chorwatów, towarzyszy zawsze na tej waszej drodze. Amen!

Niech będzie pochwalony Jezus i Maryja! (Hvaljen Isus i Marija!)

KAI/Zagrzeb


Benedykt XVI: życie Jana Pawła II było wielkim darem łaski dla całego Kościoła
2011-05-31

„Jakże wielkim darem łaski było dla całego Kościoła życie Jana Pawła II. Jego świadectwo nadal oświeca nasze życie i nakłania nas, abyśmy byli prawdziwymi uczniami Pana, aby iść za Nim z odwagą wiary i miłować Go z takim samym entuzjazmem, z jakim oddał Bogu swe życie” – powiedział Benedykt XVI na zakończenie miesiąca maryjnego. Tak jak co roku Ojciec Święty spotkał się z wiernymi przy Grocie Matki Bożej z Lourdes w Ogrodach Watykańskich.

Benedykt XVI przypomniał, iż ten miesiąc maryjny rozpoczął się od beatyfikacji Jana Pawła II. „Jakże wielkim darem łaski było dla całego Kościoła życie tego wielkiego papieża! Jego świadectwo nadal oświeca nasze życie i nakłania nas, abyśmy byli prawdziwymi uczniami Pana, aby iść za Nim z odwagą wiary i miłować Go z takim samym entuzjazmem, z jakim oddał Bogu swe życie” – stwierdził Ojciec Święty.

Podejmując temat Nawiedzenia Maryi papież podkreślił, że chodzi o tę samą odwagę wiary. „Ta, którą przyjmuje w swoim domu Elżbieta jest Dziewicą, która «uwierzyła» w to, co zwiastował jej Anioł i odpowiedziała wiarą, mężnie zgadzając się na plan Boga względem jej życia i w ten sposób przyjmując w sobie Odwieczne Słowo Najwyższego” – powiedział Benedykt XVI. Zaznaczył, iż Maryja prawdziwie wierzyła, że „Dla Boga nie ma nic niemożliwego” (Łk 1,37) i pełna ufności zgodziła się, by kierował nią Duch Święty, będąc każdego dnia posłuszną Jego planom.

Benedykt XVI zachęcił abyśmy i my pragnęli dla siebie podobnego ufnego zawierzenia, szczęścia rodzącego się z głębokiej i ścisłej zażyłości z Jezusem. „Dlatego zwracając się dziś do «Łaski pełnej» prosimy ją, żeby wypraszała dla nas u Bożej Opatrzności, abyśmy mogli powiedzieć każdego dnia nasze «tak» dla Bożych planów, z tą samą wiarą pokorną i szczerą, z jaką Ona wypowiedziała swoje «tak». Ta, która przyjmując w sobie Słowo Boże, powierzyła się Jemu bez zastrzeżeń, niech nas prowadzi do odpowiedzi coraz bardziej hojnej i bezwarunkowej na Jego plany nawet wtedy, gdy jesteśmy w nich powoływani do przyjęcia krzyża” – powiedział Ojciec Święty.

Benedykt XVI powierzył Matce Bożej Kościół i cały świat, prosząc aby „wyjednywała Ona każdemu ochrzczonemu łaskę życia oświeconego tajemnicą Boga ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, dar umiejętności coraz pełniejszego przyjmowania w swym życiu panowania Tego który przez swe zmartwychwstanie zwyciężył śmierć”.

KAI / Watykan


Benedykt XVI apeluje o większą wiarygodność stylu życia ludzi wierzących
 2011-05-30

„Styl życia ludzi wierzących potrzebuje autentycznej wiarygodności, tym bardziej przekonującej, o ile bardziej dramatyczna jest sytuacja tych, do których się zwracają” – powiedział dziś Benedykt XVI do uczestników pierwszej sesji plenarnej Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji. Ojciec Święty zaznaczył, że bycie chrześcijaninem nie może być pojmowane jako rodzaj ubrania przywdziewanego w domu czy na specjalne okazje, ale czymś żywym, obejmującym całe życie człowieka, zdolnym do przyjęcia tego wszystkiego, co jest we współczesności dobre.

Papież zaznaczył, że fakt, iż Kościół jest dziś powołany do podjęcia dzieła nowej ewangelizacji oznacza intensyfikację działań misyjnych, aby w pełni odpowiedzieć na nakaz Pana Jezusa. Przypomniał, że już II Sobór Watykański dostrzegał wyzwanie przepowiadania Ewangelii w zmieniających się warunkach, aby także i dziś uzasadnić swą wiarę w sytuacji znaczenie różniącej się od przeszłości. „Kryzys, jakiego doświadczamy, nosi cechy wykluczenia Boga z życia ludzi, ogólnej obojętności wobec samej wiary chrześcijańskiej, aż do próby spychania jej na margines życia publicznego” – powiedział papież.

Przypomniał, że w minionych dekadach można jeszcze było znaleźć jakieś ogólne poczucie chrześcijańskie, jednoczące wspólne odczucia całych pokoleń, które dorastały w cieniu wiary kształtującej kulturę. „Niestety dzisiaj jesteśmy świadkami tragedii rozbicia, nie powalającego na wspólne odniesienia. Ponadto, często występuje zjawisko ludzi, którzy chcą należeć do Kościoła, ale są w znacznej mierze kształtowani przez wizję życia sprzeczną z wiarą” – stwierdził Benedykt XVI.

Ojciec Święty zauważył, iż pomimo, że głoszenie Jezusa Chrystusa jawi się dziś jako zadanie znacznie bardziej skomplikowane niż w przeszłości, to jednak nasze zadanie jest takie samo jak na początku dziejów. Nie zmieniła się misja, tak jak też nie powinien ulec zmianie entuzjazm i odwaga, które ożywiały apostołów i pierwszych uczniów. Ich i nas pobudza ten sam Duch Święty, a łaska misji nieustannie potrzebuje nowych ewangelizatorów, którzy potrafią ją przyjąć. „Istnieje dynamiczna ciągłość między przepowiadaniem pierwszych uczniów a naszym” – zaznaczył papież. Podkreślił, że orędzie zbawcze Jezusa Chrystusa potrzebuje dziś odnowionej mocy, aby przekonać współczesnego człowieka. „W związku z tym nowa ewangelizacja powinna zatroszczyć się o znalezienie sposobów bardziej skutecznego głoszenia zbawienia, bez którego życie osobiste tkwi w swych sprzecznościach i pozbawione jest tego, co istotne. „Nawet w przypadku tych, którzy pozostają związani z korzeniami chrześcijańskimi, ale przeżywa trudną relację z nowoczesnością trzeba zrozumieć, że bycie chrześcijaninem nie jest rodzajem ubrania, które nosi się w domu czy na specjalne okazje, ale czymś żywym, obejmującym całe życie człowieka, zdolnym do przyjęcia tego wszystkiego, co jest we współczesności dobre” – powiedział Benedykt XVI.

Papież wyraził nadzieję, że uczestnicy sesji plenarnej Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji wypracują konkretny projekt, który dopomoże Kościołowi w dziele nowej ewangelizacji. „Jeżeli z jednej strony cała społeczność jest powołana do ożywienia ducha misyjnego, by dać nowe przepowiadanie, jakiego oczekują ludzie naszych czasów, to nie można zapominać, że styl życia wierzących potrzebuje autentycznej wiarygodności, tym bardziej przekonującej, o ile bardziej dramatyczna jest sytuacja tych, do których się zwracają” – stwierdził Ojciec Święty. W tym kontekście przytoczył słowa Pawła VI: „Kościół jak najbardziej może ewangelizować świat za pomocą swego postępowania i obyczaju, to jest przez świadectwo potwierdzone życiem; ono jasno uwidacznia jego wierność Panu Jezusowi, ubóstwo, wstrzemięźliwość, wolność od jakiejkolwiek ziemskiej władzy w świecie, a wreszcie świętość” (Adhortacja apostolska Evangelii nuntiandi, 41).

W pracach pierwszej sesji plenarnej Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji bierze udział m.in. kard. Stanisław Ryłko, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Świeckich.

Papieska Rada ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji została powołana 12 października 2010 r. na mocy motu proprio Benedykta XVI „Ubicumque et semper” (Wszędzie i zawsze). Pierwszym jej przewodniczącym został abp Rino Fisichella.

Wśród zadań Rady są: pogłębienie znaczenia teologicznego i duszpasterskiego nowej ewangelizacji; krzewienie i sprzyjanie, w ścisłej współpracy z zainteresowanymi episkopatami studium, upowszechniania i realizacji Magisterium papieskiego odnoszącego się do tematyki związanej z nową ewangelizacją; zaznajamianie i wspieranie inicjatyw związanych z nową ewangelizacją mające już miejsce w poszczególnych Kościołach partykularnych i promocja realizacji nowych, angażując także zakony oraz stowarzyszenia wiernych oraz nowe wspólnoty; studiowanie i sprzyjanie wykorzystywaniu nowoczesnych form komunikacji jako narzędzi nowej ewangelizacji; krzewienie używania Katechizmu Kościoła Katolickiego, jako istotnego i pełnego sformułowania treści wiary dla ludzi naszych czasów.

W skład dykasterii weszło 19 kardynałów i biskupów.

KAI / Watykan


Papież wzywa Polaków do naśladowania kard. Wyszyńskiego

2011-05-29

Do uczenia się od Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego zawierzenia swego życia Matce Bożej wezwał Polaków Benedykt XVI. Po odmówieniu z wiernymi zgromadzonymi na Placu św. Piotra w Watykanie modlitwy Regina Caeli i udzieleniu im błogosławieństwa apostolskiego papież pozdrowił wszystkich w różnych językach, m.in. po polsku.

Oto słowa Ojca Świętego, wypowiedziane w naszym języku:

Słowo pozdrowienia przekazuję wszystkim Polakom. Wczoraj przypadała trzydziesta rocznica śmierci kardynała Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia. Wypraszając dar jego beatyfikacji, uczmy się od niego zawierzenia swego życia Matce Bożej. Niech jego ufność wyrażona w słowach: „Wszystko postawiłem na Maryję” będzie dla nas szczególnym wzorem. Pamiętajmy o tym, kończąc miesiąc maj, szczególnie poświęcony Matce Najświętszej. Z serca wam błogosławię

KAI / Watykan


Benedykt XVI do Polaków: niech zawierzenie bł. Jana Pawła II Matce Bożej będzie zachętą dla całego narodu
2011-05-04

Niech zawierzenie bł. Jana Pawła II Matce Bożej, jakie wyrażało się w słowach „Totus Tuus”, będzie zachętą dla całego narodu – powiedział Benedykt XVI pozdrawiając Polaków w czasie środowej audiencji ogólnej w Watykanie. Papież rozpoczął także nowy cykl katechez poświęconych modlitwie.

Streszczenie katechezy Benedykta XVI odczytał ks. prałat Sławomir Nasiorowski z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej: „Dzisiejszą audiencją Ojciec Święty zainicjował nowy cykl katechez poświęconych modlitwie. Ich istotą jest modlitwa, której nauczył nas Chrystus i której ciągle uczy nas Kościół. W oparciu o Pismo Święte, tradycję Kościoła, wskazania przewodników duchowości, teksty liturgii jakby w szkole modlitwy będziemy uczyć się autentycznego ducha modlitwy i bliskości z Bogiem. Pierwszej lekcji swoim przykładem udziela nam sam Chrystus. Ewangelie mówią nam o Jego intymnym i ustawicznym dialogu z Ojcem, trwaniu w zjednoczeniu z Nim i wypełnianiu Jego woli.

Ojciec Święty przytoczył kilka przykładów modlitw znanych z czasów starożytnego Egiptu, Babilonii, Asyrii, Grecji, Imperium Rzymskiego będących świadectwem poszukiwania przez człowieka na przestrzeni dziejów relacji z transcendentną rzeczywistością. W myśli Sokratesa i Platona odnajdujemy modlitwy świadczące o pragnieniu poznania prawdziwego Boga, o potrzebie adoracji, wyrażenia czci i dziękczynienia. Marek Aureliusz przypominał rzymianom o konieczności modlitwy, dzięki której współpraca między boskim i ludzkim działaniem byłaby owocna. Potrzeba modlitwy odczuwana na przestrzeni historii wskazuje, że życie człowieka bez duchowego kontaktu z Bogiem prowadzi do zagubienia i poczucia bezsensu. Modlitwa jest świadectwem religijnego wymiaru życia ludzkiego i pragnienia Boga, wpisanych w serce każdego człowieka, które swój szczególny wymiar i pełnię znajdują w Starym i Nowym Testamencie. Prośmy na początku tych rozważań, by Bóg oświecił nasze umysły i serca, by nasza modlitewna łączność z nim stawała się coraz pełniejsza i trwałą. Prośmy: Panie, naucz nas się modlić.”

Zwracając się do Polaków Benedykt XVI powiedział: „Witam serdecznie obecnych tu Polaków. Raz jeszcze pozdrawiam pielgrzymów, którzy wraz ze swymi pasterzami przybyli na beatyfikację mojego umiłowanego poprzednika na Stolicy Piotrowej bł. Jana Pawła II. Niech jego zawierzenie Matce Bożej zawarte w zawołaniu Totus Tuus będzie zachętą dla każdego z was i dla całego narodu polskiego, którego Maryja jest Królową. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.”

KAI / Watykan


Benedykt XVI: homilia wygłoszona w trakcie Mszy św. beatyfikacyjnej Jana Pawła II
2011-05-01

Jan Paweł II „pomógł nam nie lękać się prawdy, gdyż prawda jest gwarancją wolności” – powiedział Benedykt XVI w homilii podczas Mszy św. beatyfikacyjnej swego poprzednika. Przyznał także, że nowo beatyfikowany „na nowo ukierunkował chrześcijaństwo ku przyszłości, Bożej przyszłości, wykraczającej poza historię, lecz również w niej zakorzenionej”.
Oto polski tekst papieskiej homilii:

Drodzy Bracia i Siostry,

Już sześć lat minęło od dnia, w którym zebraliśmy się na tym Placu, aby celebrować pogrzeb papieża Jana Pawła II. Ból utraty był głęboki, ale jeszcze większe było poczucie jakiejś ogromnej łaski, która otaczała Rzym i cały świat: łaski, która była owocem całego życia mojego ukochanego Poprzednika, a szczególnie jego świadectwa w cierpieniu. Już tamtego dnia czuliśmy unosząca się woń świętości, a Lud Boży na różne sposoby okazywał swoją cześć dla Jana Pawła II. Dlatego chciałem, aby – przy koniecznym poszanowaniu prawa Kościoła – jego proces beatyfikacyjny przebiegał w sposób możliwie najszybszy. I oto nadszedł oczekiwany dzień; przyszedł szybko, ponieważ tak podobało się Bogu: Jan Paweł II jest błogosławiony.

Pragnę skierować serdeczne pozdrowienia do was, którzy tak licznie przybyliście do Rzymu ze wszystkich stron świata dla tej szczególnej okazji: księży kardynałów, braci w biskupstwie i kapłaństwie, oficjalnych delegacji, ambasadorów i władz, osób konsekrowanych i wiernych świeckich.
Tym pozdrowieniem ogarniam także wszystkich, którzy łącza się z nami za pośrednictwem radia i telewizji.

Tę drugą Niedzielę Wielkanocną błogosławiony Jan Paweł II ogłosił Niedzielą Bożego Miłosierdzia. Została ona wybrana na dzisiejszą uroczystość, ponieważ mój Poprzednik – z wyroku Opatrzności – oddał ducha Bogu właśnie w wigilię tej niedzieli. Ponadto dziś jest pierwszy dzień maja, miesiąca maryjnego, jest to również wspomnienie św. Józefa Robotnika. Wszystkie te okoliczności wzbogacają naszą modlitwę, pomagają nam, którzy jesteśmy jeszcze pielgrzymami w czasie i przestrzeni. O ileż bardziej świętują aniołowie i święci w Niebie. Jednak jeden jest Bóg, jeden Chrystus Pan, który niczym most łączy ziemię z niebem, a my czujemy się w tym momencie bardziej niż kiedykolwiek uczestnikami niebieskiej liturgii.

„Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli!”. W dzisiejszej ewangelii Jezus wypowiada to błogosławieństwo, błogosławieństwo wiary. Uderza nas ono w sposób szczególny, gdyż zgromadziliśmy się, by uczestniczyć w beatyfikacji, a jeszcze bardziej dlatego, że został ogłoszony błogosławionym Papież, następca Piotra, którego powołaniem jest umacnianie braci w wierze. Jan Paweł II jest błogosławiony ze względu na swą wiara, mocną i wielkoduszną, wiarę apostolską. Przychodzi nam też na myśl inne błogosławieństwo: „Błogosławiony jesteś Szymonie, synu Jony, albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie” (Mt 16,17). Cóż takiego objawił Ojciec niebieski Szymonowi? To, że Jezus jest Chrystusem, Synem Boga żywego. Na mocy tej wiary Szymon staje się Piotrem, Opoką, na której Jezus może zbudować swój Kościół. Bycie błogosławionym na wieki Jana Pawła II, które Kościół dziś z radością ogłasza, wpisane jest w te właśnie słowa Chrystusa: „Błogosławiony jesteś, Szymonie” i „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. Jest to błogosławieństwo wiary, którą Jan Paweł II otrzymał w darze od Boga Ojca dla budowania Kościoła Chrystusowego.

Nasza myśl biegnie jeszcze ku innemu błogosławieństwu, które w Ewangelii poprzedza wszystkie pozostałe. Chodzi o błogosławieństwo odnoszące się do Dziewicy Maryi, Matki Zbawiciela. Do tej, która dopiero co poczęła Jezusa w swoim łonie, zwraca się św. Elżbieta: „Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana”. Maryja jest wzorem błogosławieństwa wiary. Radujemy się wszyscy, że beatyfikacja Jana Pawła II ma miejsce w pierwszym dniu miesiąca maryjnego, pod matczynym spojrzeniem Tej, która swoją wiarą podtrzymuje wiarę apostołów, i stale podtrzymuje wiarę ich następców, szczególnie tych, którzy są powołani, by zasiąść na katedrze piotrowej. Maryja nie pojawia się w opowiadaniach o zmartwychwstaniu Chrystusa, lecz jest jakby wszędzie obecna w ukryciu: jest ona Matką, której Jezus powierzył każdego z uczniów i całą wspólnotę. Zauważmy szczególnie, że owocna, matczyna obecność Maryi została odnotowana przez ewangelistów Jana i Łukasza w sytuacjach poprzedzających to, co jest opowiedziane w dzisiejszej ewangelii i w pierwszym czytaniu: w relacji o śmierci Jezusa, w której Maryja pojawia się u stóp krzyża; i na początku Dziejów Apostolskich, które ukazują ją pośród uczniów zgromadzonych na modlitwie w wieczerniku.

Również dzisiejsze drugie czytanie mówi nam o wierze. Święty Piotr, pełen duchowego entuzjazmu, wskazuje nowo-ochrzczonym na racje ich nadziei i radości. Lubię podkreślać, że w tym fragmencie początku Pierwszego Listu, Piotr nie nakazuje, lecz wskazuje. Pisze bowiem: „Dlatego radujecie się” – i dodaje: „Wy, choć nie widzieliście, miłujecie Go; wy w Niego teraz, choć nie widzicie, przecież wierzycie, a ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały wtedy, gdy osiągnięcie cel waszej wiary – zbawienie dusz”. Wszystko jest w trybie wskazującym, gdyż zaistniała nowa rzeczywistość, zrodzona ze zmartwychwstania Chrystusa, rzeczywistość dostępna w wierze. „Stało się to przez Pana – mówi Psalm – i cudem jest w naszych oczach”, w oczach wiary.

Drodzy Bracia i Siostry. Dziś jawi się naszym oczom, w pełnym duchowym świetle Chrystusa zmartwychwstałego, postać umiłowanego i czczonego Jana Pawła II. Dziś jego imię zostaje włączone w poczet świętych i błogosławionych, których on sam takimi ogłosił podczas prawie 27 lat swojego pontyfikatu, przypominając z mocą o powszechnym powołaniu do wyżyn życia chrześcijańskiego, do świętości, jak to stwierdza konstytucja soborowa, Lumen gentium, o Kościele. Wszyscy członkowie Ludu Bożego – biskupi, kapłani, diakoni, wierni świeccy, zakonnicy, zakonnice – jesteśmy w drodze ku ojczyźnie niebieskiej, gdzie nas poprzedziła Dziewica Maryja, złączona w szczególny i doskonały sposób z tajemnicą Chrystusa i Kościoła.
Karol Wojtyła, najpierw jako biskup pomocniczy, a potem jako arcybiskup krakowski, uczestniczył w Soborze Watykańskim II, i zdawał sobie sprawę, że poświęcenie Maryi ostatniego rozdziału dokumentu o Kościele oznaczało wskazanie na Matkę Bożą jako obraz i wzór świętości dla każdego chrześcijanina i całego Kościoła. Tę teologiczną wizję błogosławiony Jan Paweł II odkrył już w młodości, a następnie zachowywał i pogłębiał przez całe życie. Wizja ta streszcza się w biblijnym obrazie Chrystusa na krzyżu z Maryją, Jego Matką u boku. Obraz ten, znajdujący się w ewangelii Jana, został ujęty w biskupim, a potem papieskim herbie Karola Wojtyły: złoty krzyż, litera M po prawej stronie u dołu, i zawołanie Totus Tuus, które odpowiada słynnemu zdaniu św. Ludwika Marii Grignion de Montfort, w którym Karol Wojtyła odnalazł podstawową zasadę swego życia: „Totus tuus ego sum et omnia mea tua sunt. Accipio Te in mea omnia. Praebe mihi cor tuum, Maria – Cały jestem twój i wszystko, co moje, Twoim jest. Odnajduję Cię we wszelkim moim dobru. Daj mi Twe serce o Maryjo”.

W swoim Testamencie nowy Błogosławiony napisał: „Kiedy w dniu 16-tym października 1978 roku konklawe kardynałów wybrało Jana Pawła II, prymas Polski, kardynał Stefan Wyszyński, powiedział do mnie: „Zadaniem nowego Papieża będzie w prowadzić Kościół w Trzecie Tysiąclecie”. Dalej czytamy: „Pragnę raz jeszcze wyrazić wdzięczność Duchowi Świętemu za wielki dar Soboru Watykańskiego II, którego wraz z całym Kościołem – a w szczególności z całym episkopatem – czuję się dłużnikiem. Jestem przekonany, że długo jeszcze dane będzie nowym pokoleniom czerpać z tych bogactw, jakimi Sobór dwudziestego wieku nas obdarował. Jako biskup, który uczestniczył w soborowym wydarzeniu od pierwszego do ostatniego dnia, pragnę powierzyć to wielkie dziedzictwo wszystkim, którzy do jego realizacji są i będą w przyszłości powołani. Sam zaś dziękuję Wiecznemu Pasterzowi za to, że pozwolił mi tej wielkiej sprawie służyć w ciągu wszystkich lat mego pontyfikatu”. Ale o jaką sprawę chodzi? Chodzi o to samo, co Jan Paweł II wyraził już podczas swej pierwszej uroczystej Mszy świętej na placu św. Piotra w niezapomnianych słowach: „Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!”. To, o co nowo-wybrany Papież prosił wszystkich, sam wcześniej uczynił: otworzył dla Chrystusa społeczeństwo, kulturę, systemy polityczne i ekonomiczne, odwracając z siłą olbrzyma – siłą, którą czerpał z Boga – tendencję, która wydawała się być nieodwracalna.
[po polsku] Swoim świadectwem wiary, miłości i odwagi apostolskiej, pełnym ludzkiej wrażliwości, ten znakomity Syn narodu polskiego, pomógł chrześcijanom na całym świecie, by nie lękali się być chrześcijanami, należeć do Kościoła, głosić Ewangelię. Jednym słowem: pomógł nam nie lękać się prawdy, gdyż prawda jest gwarancją wolności.
Jeszcze bardziej dosadnie: przywrócił nam siłę wiary w Chrystusa, gdyż jest on Redemptor hominis, odkupicielem człowieka, co stało się tematem jego pierwszej encykliki i nicią przewodnią pozostałych.

Karol Wojtyła zasiadł na Stolicy Piotrowej przynosząc ze sobą głęboką refleksję nad konfrontacją pomiędzy marksizmem i chrześcijaństwem, skupioną na człowieku. Jego przesłanie brzmiało: człowiek jest drogą Kościoła, a Chrystus jest drogą człowieka. Kierując się tym przesłaniem, będącym wielkim dziedzictwem Soboru Watykańskiego II i jego sternika, sługi Bożego, Papieża Pawła VI, Jan Paweł II prowadził Lud Boży do przekroczenia progu trzeciego tysiąclecia, który ze względu na Chrystusa mógł nazwać „progiem nadziei”. Tak, poprzez długą drogę przygotowania Wielkiego Jubileuszu, na nowo ukierunkował chrześcijaństwo ku przyszłości, Bożej przyszłości, wykraczającej poza historię, lecz również w niej zakorzenionej. Ten ładunek nadziei, który w pewien sposób został zawłaszczony przez marksizm oraz ideologię postępu, słusznie oddał on chrześcijaństwu. W ten sposób przywrócił nadziei jej autentyczne oblicze, aby móc przeżywać dzieje w duchu „adwentu”, osobistej i wspólnotowej egzystencji skierowanej na Chrystusa, w którym wyraża się pełnia człowieka i spełnienie jego oczekiwań sprawiedliwości i pokoju.

Chciałbym na koniec podziękować Bogu za osobiste doświadczenie długoletniej współpracy z Papieżem, Janem Pawłem II. Już wcześniej miałem możliwość poznania i docenienia jego osoby, lecz od 1982 roku, gdy wezwał mnie do Rzymu na Prefekta Kongregacji Nauki Wiary, przez kolejne 23 lata mogłem być przy nim i coraz bardziej go podziwiać. Moja posługa była wspierana jego głęboką duchowością i bogactwem jego intuicji. Zawsze uderzał mnie i budował przykład jego modlitwy: zanurzał się w spotkaniu z Bogiem, pomimo rozlicznych trudności jego posługiwania. A potem świadectwo jego cierpienia: Pan pozbawiał go stopniowo wszystkiego, lecz on pozostawał skałą, zgodnie z wolą Chrystusa. Jego głęboka pokora zakorzeniona w intymnym zjednoczeniu z Chrystusem, pozwoliła mu dalej prowadzić Kościół i dawać światu jeszcze bardziej wymowne przesłanie, i to w czasie, gdy topniały jego siły fizyczne. W ten sposób doskonale zrealizował on powołanie każdego kapłana i biskupa: bycia jednym z Chrystusem, z Tym, którego codziennie przyjmuje i ofiaruje w Eucharystii.

Błogosławiony jesteś umiłowany Papieżu Janie Pawle II, ponieważ uwierzyłeś. Prosimy, byś nadal umacniał z nieba wiarę Ludu Bożego. Wiele razy udzieliłeś nam swojego błogosławieństwa na tym placu i z okien Pałacu Apostolskiego. Także dziś prosimy cię, Ojcze Święty, pobłogosław nam. Amen.

KAI / Rzym


Benedykt XVI: radości paschalnej nie możemy zatrzymywać dla siebie (Dokumentacja)

2011-04-27

O to, by nie zatrzymywać jedynie dla siebie radości paschalnej i o przekazywanie jej innym zaapelował Benedykt XVI podczas audiencji ogólnej 27 kwietnia w Watykanie. Na Placu św. Piotra zgromadziło się ponad 20 tys. wiernych.

Oto polski tekst katechezy papieskiej:

Drodzy bracia i siostry,

W tych pierwszych dniach Okresu Wielkanocnego, który trwa aż do Zesłania Ducha Świętego, jesteśmy jeszcze ogarnięci nową świeżością i radością, którą obrzędy liturgiczne wniosły w nasze serca. Dlatego chciałbym dzisiaj wraz z wami zatrzymać się krótko nad Wielkanocą – sercem misterium chrześcijańskiego. Wszystko bowiem bierze się stąd: zmartwychwstały Chrystus jest podstawą naszej wiary. Z Paschy promieniuje jakby ze świetlistego, gorejącego centrum cała liturgia Kościoła, nadając jej treść i znaczenie. Liturgiczne celebrowanie śmierci i zmartwychwstania Chrystusa nie jest zwykłym tylko wspominaniem tego wydarzenia, ale stanowi jego uaktualnienie w misterium, dla życia każdego chrześcijanina i każdej wspólnoty kościelnej, dla naszego życia. Albowiem wiara w Chrystusa zmartwychwstałego przemienia istnienie, dokonując w nas nieustannego zmartwychwstania, jak pisze o tym św. Paweł do pierwszych wierzących: „Niegdyś bowiem byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu: postępujcie jak dzieci światłości! Owocem bowiem światłości jest wszelka prawość i sprawiedliwość, i prawda” (Ef 5, 8-9).

Jak zatem możemy sprawić, że Pascha stanie się „życiem”? Jak można nadać „formę” paschalną całemu naszemu istnieniu wewnętrznemu i zewnętrznemu? Musimy wyjść od prawdziwego rozumienia zmartwychwstania Jezusa: takie wydarzenie nie jest zwykłym powrotem do poprzedniego życia, jak to było z Łazarzem, córką Jaira lub młodzieńcem z Nain, ale oznacza coś całkowicie nowego i odmiennego. Zmartwychwstanie Chrystusa jest odskocznią do życia nie poddanego już upływowi czasu, do życia zanurzonego w wieczności Boga. W zmartwychwstaniu Jezusa rozpoczyna się nowe uwarunkowanie bycia człowiekiem, które rozświetla i przemienia nasze codzienne wędrowanie i otwiera jakościowo odmienną i nową przyszłość dla całej ludzkości. Dlatego też św. Paweł nie tylko łączy w sposób nierozerwalny zmartwychwstanie chrześcijan ze zmartwychwstaniem Jezusa (por. 1 Kor 15, 16.20), ale wskazuje również, jak należy przeżywać tajemnicę wielkanocną w codzienności naszego życia.

W Liście do Kolosan powiada on: „Jeśliście więc razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus, zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi” (3, 1-2). Na pierwszy rzut oka, czytając ten tekst, mogłoby się wydawać, że Apostoł zamierza zdeprecjonować wartość rzeczywistości ziemskich, wzywając mianowicie do zapominania o tym świecie cierpienia, niesprawiedliwości, grzechów, aby żyć zawczasu w raju niebieskim. Myśl o „niebie” byłaby w tym wypadku rodzajem wyobcowania. Aby jednak wychwycić prawdziwe znaczenie tych stwierdzeń Pawłowych, wystarczy nie oddzielać ich od kontekstu. Apostoł uściśla bardzo wyraźnie to, co rozumie przez „rzeczy w górze”, czego chrześcijanin winien szukać, a czym są „rzeczy ziemskie”, od których powinien się odwrócić. Oto przede wszystkim jakie są „rzeczy ziemskie”, których należy unikać: „Zadajcie więc śmierć temu, co jest przyziemne (…): rozpuście, nieczystości, lubieżności, złej żądzy i chciwości, bo ona jest bałwochwalstwem” (3, 5-6). Zadać śmierć w nas nienasyconemu pragnieniu dóbr materialnych, egoizmowi, korzeniowi wszelkiego zła. Gdy więc Apostoł wzywa chrześcijan do zdecydowanego zerwania z „rzeczami ziemskimi”, chce jasno dać do zrozumienia, co należy do „starego człowieka”, od którego chrześcijanin winien się uwolnić, aby przyoblec się w Chrystusa.

Tak, jak było oczywiste wyjaśnienie, ku jakim rzeczom nie należy zwracać swego serca, z równą jasnością św. Paweł wskazuje nam „rzeczy w górze”, których chrześcijanin winien zawsze szukać i cenić. Wskazują one na to, co należy do „nowego człowieka”, który przyoblekł się w Chrystusa raz na zawsze w sakramencie chrztu, ale który zawsze potrzebuje odnawiania się „według obrazu Tego, który go stworzył” (Kol 3, 10). Tak oto Apostoł Narodów opisuje te „rzeczy w górze”: „Jako więc wybrańcy Boży – święci i umiłowani – obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem (…). Na to zaś wszystko przyobleczcie miłość, która jest więzią doskonałości” (Kol 3, 12-14). Święty Paweł jest więc bardzo daleki od wzywania chrześcijan, każdego z nas, do uciekania ze świata, w którym Bóg nas umieścił. To prawda, że jesteśmy obywatelami innego „miasta”, w którym znajduje się nasza wieczna ojczyzna, lecz drogę do tego celu musimy przemierzać codziennie na tej ziemi. Uczestnicząc odtąd w życiu Chrystusa zmartwychwstałego winniśmy żyć jako ludzie nowi na tym świecie, w sercu miasta ziemskiego.

A to jest droga nie tylko po to, abyśmy się sami przemieniali, ale aby przemieniać świat, aby nadać miastu ziemskiemu nowe oblicze, które sprzyja rozwojowi człowieka i społeczeństwa, zgodnie z logiką solidarności, dobroci, w głębokim poszanowaniu godności właściwej każdemu. Apostoł przypomina nam, jakie cnoty winny towarzyszyć życiu chrześcijańskiemu; na szczycie znajduje się miłość, z którą wszystkie pozostałe są powiązane jak ze źródłem i pierwowzorem. To ona zawiera w sobie i streszcza „rzeczy nieba”: miłość, która wraz z wiarą i nadzieją stanowi wielką regułę życia chrześcijańskiego i która określa jego głęboką istotę.

Wielkanoc przynosi więc nowość głębokiego i całkowitego przejścia od życia poddanego niewoli grzechu do życia w wolności, ożywianego przez miłość – siłę, która obala wszelkie przeszkody i buduje nową zgodę we własnym sercu oraz w stosunkach z innymi ludźmi i rzeczami. Każdy chrześcijanin, jak również każda wspólnota, jeśli żyje doświadczeniem tego przejścia płynącego ze zmartwychwstania, musi być nowym zaczynem w świecie, oddając się bez zastrzeżeń najbardziej palącym i najsłuszniejszym sprawom, jak to pokazują świadectwa świętych we wszystkich czasach i w każdym miejscu. Tak wiele jest również oczekiwań naszych czasów: my, chrześcijanie, wierząc mocno, że zmartwychwstanie Chrystusa odnowiło człowieka, nie odrywając go od świata, w którym buduje swą historię, winniśmy być jaśniejącymi świadkami tego nowego życia, które przyniosła Wielkanoc. Wielkanoc jest zatem darem, który mamy przyjmować coraz głębiej w wierze, aby móc działać w każdej sytuacji, z łaską Chrystusa zgodnie z logiką Boga, logiką miłości. Światło zmartwychwstania Chrystusa winno przenikać ten nowy świat, winno docierać jako orędzie prawdy i życia do wszystkich ludzi za pośrednictwem naszego codziennego świadectwa.

Drodzy przyjaciele – tak, Chrystus prawdziwie zmartwychwstał! Nie możemy zatrzymywać tylko dla siebie życia i radości, jakimi nas On obdarzył w czasie swej Paschy, ale winniśmy dawać je wszystkim wokół nas. Jest to nasze zadanie i nasze posłannictwo: sprawić, aby w sercu bliźniego odrodziła się nadzieja tam, gdzie jest rozpacz, radość tam, gdzie jest smutek, życie tam, gdzie jest śmierć. Świadczyć każdego dnia o radości zmartwychwstałego Pana oznacza żyć zawsze „w sposób paschalny” i sprawiać, aby ciągle na nowo rozbrzmiewała radosna wieść, że Chrystus nie jest ideą lub wspomnieniem przeszłości, ale Osobą, która żyje z nami, dla nas i w nas oraz abyśmy mogli wraz z Nim, dla Niego i w Nim czynić wszystko nowe (por. Ap 21,5).

KAI / Watykan

 


Włoski watykanista: Benedykt XVI poważnie zastanawiał się nad kanonizacją Jana Pawła II

2011-04-27

W pierwszych tygodniach swego pontyfikatu Benedykt XVI poważnie zastanawiał się nad pominięciem etapu beatyfikacji i rozpoczęciem od razu kanonizacji Jana Pawła II – donosi na łamach turyńskiej „La Stampa” ceniony włoski watykanista Andrea Tornielli.

Tornielii zaznacza, że byłoby to wydarzenie bezprecedensowe w czasach nowożytnych. Papież zwrócił się w związku z tym do niektórych swych współpracowników z prośbą o radę i w końcu zdecydował jedynie, by nie czekać pięć lat na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego.

Przypomina, że inicjatorem zbierania wśród uczestników przyszłego konklawe podpisów pod prośbą o wyniesienie Ojca Świętego do chwały ołtarzy był słowacki purpurat, kard. Jozef Tomko, emerytowany prefekt Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów. Petycję tę przedstawił Benedyktowi XVI zaraz po wyborze kard. Camillo Ruini. Natomiast były sekretarz Jana Pawła II, ówczesny arcybiskup Stanisław Dziwisz miał według włoskiego watykanisty opowiadać się za rozpoczęciem od razu procesu kanonizacyjnego.

Zastanawiając się nad tą kwestią Benedykt XVI pamiętał, że dwa lata wcześniej, w roku 2003 kard. Angelo Sodano wystosował w imieniu papieża list do niektórych purpuratów, pytając o ich opinię na temat możliwości ogłoszenia świętą od razu, z pominięciem etapu beatyfikacji Matki Teresy z Kalkuty. Kardynałowie odradzili mu taki tryb postępowania. W ten sposób Matka Teresa stała się błogosławioną, a nie świętą. „Benedykt XVI poszedł więc drogą wytyczoną przez swego poprzednika” – zauważa Tornielli. Jednocześnie przypomina, że już podczas obrad Soboru Watykańskiego ojcowie soborowi postulowali, by Paweł VI kanonizował przez aklamację Jana XXIII. Także wówczas papież postanowił jednakże, by rozpocząć regularny proces beatyfikacyjny zarówno papieża Roncallego jak i Piusa XII.

KAI / Turyn


Benedykt XVI chwali polski dokument o Janie Pawle II

2011-04-09

Jan Paweł II był wybitnym człowiekiem kontemplacji i apostołem Chrystusa – te elementy długiego pontyfikatu swego poprzednika podkreślił Benedykt XVI na zakończenie projekcji filmu dokumentalnego „Jan Paweł II. Szukałem was”. Odbyła się ona w Auli Konsystorza, miejscu gdzie Benedykt XVI promulgował dekret o cudzie za przyczyną Jana Pawła II. W specjalnej projekcji obok najbliższych współpracowników papieża uczestniczyli m.in. reżyser obrazu Jarosław Szmidt oraz narrator Krzysztof Ziemiec.

Zwracając się do producentów i realizatorów tego obrazu Ojciec Święty wyraził swe uznanie dla ich pracy, dołączając się do aprobaty, z jaką spotkał się on ze strony episkopatu Polski oraz niektórych jego współpracowników. Podkreślił staranne przygotowanie obrazu i jakość wykonania. „Z tego względu film ten należy do najwartościowszych dzieł danych publiczności z okazji bliskiej już beatyfikacji mego umiłowanego Poprzednika” – stwierdził Benedykt XVI. Zaznaczył, iż wśród bogatych dzieł audiowizualnych film „Jan Paweł II. Szukałem was” wyróżnia się m.in. wywiadami z najbliższymi współpracownikami, świadectwami wybitnych osobistości i obfitością dokumentacji. „Wszystko to w celu wiernego ukazania zarówno osobowości papieża jak i niestrudzonego działania na przestrzeni długiego pontyfikatu” – podkreślił Benedykt XVI. Jednocześnie obecny Następca Piotra zwrócił uwagę iż w centrum pontyfikatu Jana Pawła II znajdowały się modlitwa i gorliwość misyjna. Był on wielkim człowiekiem kontemplacji i apostołem Chrystusa. „Bóg go wybrał na Stolicę Piotrową i zachował go na długo, aby wprowadzić Kościół w trzecie tysiąclecie. Poprze swój przykład prowadził nas wszystkich

w tej pielgrzymce a teraz nadal towarzyszy nam z Nieba” – powiedział papież. Dziękując twórcom tego filmu Benedykt XVI podkreślił, iż pomaga on w „docenieniu świetlistego świadectwa Jana Pawła II”.

KAI / Watykan


Włochy: papieska książka nadal bestsellerem

2011-04-09

Donald Trump, jeden z najbardziej znanych miliarderów amerykańskich, zadeklarował, że zostaje obrońcą życia. W telewizyjnym wywiadzie dla CBN News właściciel słynnego budynku nowojorskiego Trump Tower przyznał, że zrywa ze swymi poglądami proaborcyjnymi, z którymi od kilkunastu lat się identyfikował.

„Jednym z głównym podwodów zmiany poglądów było to, że żona mojego przyjaciela zaszła w ciążę i nie chciała tego dziecka. Mój przyjaciel płakał i opowiadał mi tę historię. Ostatecznie dziecko się urodziło i jest teraz prawdziwym oczkiem w jego głowie” – mówił Trump, który zapewniał, że podobnych historii zna więcej. Słynny przedsiębiorca zapowiedział także wzmożoną walkę z proaborcyjną polityką administracji Baracka Obamy.

KAI / Nowy Jork


Benedykt XVI przypomniał postać św. Teresy z Lisieux (dokumentacja)
2011-04-06

Święta Teresa z Lisieux od Dzieciątka Jezus nie tylko zawsze pamiętała w swych modlitwach o najmniejszych, ubogich i cierpiących, ale także rozświetliła cały Kościół swą głęboką nauką duchową. Przypomniał o tym w katechezie Benedykt XVI podczas audiencji ogólnej 6 kwietnia na Placu św. Piotra w Watykanie. Podkreślił, że w uznaniu wielkich zasług „Małej Tereski” sługa Boży Jan Paweł II ogłosił ją w 1997 doktorem Kościoła, dodając jej tym samym nową godność do tytułu patronki misji, nadanego jej w 1939 przez Piusa XI.

Oto polski tekst nauczania papieskiego:

Drodzy bracia i siostry,

Dziś chciałbym opowiedzieć wam o świętej Teresie z Lisieux – Teresie od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, która przeżyła na tym świecie zaledwie 24 lata, u schyłku XIX wieku, wiodąc życie bardzo zwyczajne i ukryte, która jednak po śmierci i ogłoszeniu jej pism, stała się jedną z najbardziej znanych i kochanych świętych. „Mała Tereska” nigdy nie przestała pomagać duszom najprostszym, maluczkim, ubogim i cierpiącym, które ją o to prosiły, ale rozświetliła również cały Kościół swoją głęboką nauką duchową, i to do tego stopnia, że w 1997 r. czcigodny Jan Paweł II zechciał obdarzyć ją tytułem doktora Kościoła, dodanym do tytułu patronki misji, jaki nadał jej Pius XI w 1939 r. Mój umiłowany Poprzednik określił ją jako „ekspertkę od scientia amoris” (Novo Millennio ineunte, 27). Naukę tę, która widzi, jak cała prawda wiary jaśnieje w miłości, Teresa wyraża głównie w opowieści o swoim życiu, ogłoszonej w rok po jej śmierci pod tytułem „Dzieje duszy”. Jest to książka, która odniosła szybko ogromny sukces, którą przetłumaczono na wiele języków i która rozeszła się po całym świecie. Chciałbym wezwać was do ponownego odkrycia tego małego-wielkiego skarbu, tego świetlistego komentarza do Ewangelii, przeżytego w pełni! „Dzieje duszy” są bowiem cudowną historią Miłości, opowiedzianą w sposób tak prawdziwy, prosty i świeży, że czytelnik nie może nie zostać nią porwany! Ale cóż to jest ta Miłość, która przepełniła całe życie Teresy – od dzieciństwa aż po śmierć? Drodzy przyjaciele, owa Miłość ma Oblicze, ma Imię – jest nią Jezus! Święta nieustannie mówi o Jezusie. Chcemy więc przemierzyć znów wielkie etapy jej życia, aby wejść w serce jej nauki.

Teresa urodziła się 2 stycznia 1873 w Alençon – mieście we francuskiej Normandii. Była najmłodszą córką Ludwika i Zelii Martinów, przykładnych małżonków i rodziców, ogłoszonych wspólnie błogosławionymi 19 października 2008 r. Mieli oni dziewięcioro dzieci, z których czworo zmarło w młodym wieku. Pozostało pięć córek, z których wszystkie wybrały życie zakonne. Teresę, gdy miała 4 lata, głęboko zraniła śmierć jej matki (Rkps A, 13r). Ojciec z córkami przeniósł się wówczas do miasta Lisieux, gdzie Święta spędzi całe swoje życie. Później Teresa, dotknięta poważną chorobą nerwową, została uzdrowiona dzięki łasce Bożej, którą sama określiła jako „uśmiech Madonny” (tamże, 29v-30v). Przyjęła następnie Pierwszą Komunię, którą głęboko przeżyła (tamże, 35r) i umieściła Jezusa Eucharystycznego w centrum swego istnienia.

„Łaska Bożego Narodzenia” w 1886 r. oznacza wielki zwrot, nazwany przez nią jej „wielkim nawróceniem” (tamże, 44v-45r). Zostaje mianowicie całkowicie wyleczona ze swej dziecięcej nadwrażliwości i rozpoczyna „bieg jako gigant”. W wieku 14 lat Teresa zbliża się coraz bardziej, z wielką wiarą, do Jezusa Ukrzyżowanego i bierze sobie do serca przypadek, pozornie rozpaczliwy, pewnego przestępcy, skazanego na śmierć i powieszonego (tamże, 45v-46v). „Chciałam za wszelką cenę nie dopuścić do tego, by poszedł do piekła” – pisze Święta, mając pewność, że jej modlitwa sprawiła, iż wszedł on w kontakt ze zbawczą Krwią Jezusa. Jest to pierwsze i podstawowe doświadczenie macierzyństwa duchowego, o którym napisała, że „zaufała niezłomnie nieskończonemu miłosierdziu Jezusa”. Wraz z Najświętszą Maryją Panną młoda Teresa „sercem matki” kocha, wierzy i ma nadzieję (por. PR 6/10r).

W listopadzie 1887 Teresa udaje się z pielgrzymką do Rzymu razem z ojcem i siostrą Celiną (tamże, 55v-67r). Szczytowym punktem jest dla niej audiencja u papieża Leona XIII, którego prosi o zezwolenie na wstąpienie – w wieku zaledwie 15 lat – do Karmelu w Lisieux. W rok później jej pragnienie się spełnia: staje się karmelitanką, „aby zbawiać dusze i modlić się za kapłanów” (tamże, 69v). Równocześnie rozpoczyna się także bolesna i upokarzająca choroba umysłowa jej ojca. Jest to wielkie cierpienie, które prowadzi Teresę do rozważania Oblicza Jezusa w Jego Męce (tamże, 71rv). W ten sposób jej imię jako zakonnicy – siostra Teresa od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza – wyraża program całego jej życia, we wspólnocie z podstawowymi tajemnicami Wcielenia i Odkupienia. Jej śluby zakonne, złożone w święto Narodzenia Maryi – 8 września 1890 – są dla niej prawdziwym małżeństwem duchowym w „maleńkości” ewangelicznej, charakteryzującej się symbolem kwiatu: „Narodzenie Maryi! Jakież to piękne święto na to, by stać się w nim oblubienicą Jezusa… W tym dniu mała Najświętsza Dziewica ofiarowała małemu Jezusowi swój mały kwiatek” – napisała Teresa (tamże, 77r). Dla niej bycie zakonnicą oznacza bycie oblubienicą Jezusa i matką dusz (por. Rkps B, 2v). W tym samym dniu Święta układa modlitwę, która wskazuje całe ukierunkowanie jej życia: prosi Jezusa o dar Jego nieskończonej Miłości, bycia najmniejszą, a zwłaszcza prosi o zbawienie wszystkich ludzi: „Żeby dziś nie potępiła się ani jedna dusza” (Modl. 2). Wielkie znaczenie ma jej ofiarowanie się Miłości Miłosiernej, dokonane w uroczystość Trójcy Przenajświętszej w 1895 (Rkps A, 83v-84r; Modl. 6): jest ofiara, którą Teresa będzie dzieliła wkrótce ze swymi współsiostrami, będąc już wicemistrzynią nowicjatu.

Dziesięć lat po „Łasce Bożego Narodzenia”, w 1896 nadchodzi „Łaska Wielkanocy”, otwierająca ostatni okres życia Teresy wraz z rozpoczęciem jej męki w głębokiej jedności z Męką Jezusa; chodzi o cierpienie ciała, wraz z chorobą, która doprowadzi ją do śmierci przez wielkie cierpienia, przede wszystkim jednak chodzi o cierpienie duszy z niezwykle bolesnymi doświadczeniami wiary (Rkps C, 4v-7v). Wraz z Maryją pod Krzyżem Jezusa Teresa przeżywa wówczas wiarę bardziej heroiczną, niczym światło w ciemnościach, które ogarniają jej duszę. Karmelitanka ma świadomość, że przeżywa tę wielką próbę dla zbawienia wszystkich ateistów współczesnego świata, których nazywa „braćmi”. Przeżywa więc jeszcze intensywniej miłość braterską ( 8r-33v): do sióstr ze swej wspólnoty, do swych braci duchowych – misjonarzy, do kapłanów i do wszystkich ludzi, szczególnie tych najdalszych. Staje się prawdziwie „siostrą powszechną”! Jej czuła i uśmiechnięta miłość wyraża głęboką radość, której tajemnicę nam ujawnia: „Jezu, moją radością jest kochać Ciebie” (Poezja 45/7). W owym kontekście cierpienia, żyjąc największą miłością w najdrobniejszych sprawach codziennego życia, Święta doprowadza do wypełnienia swe powołanie bycia Miłością w sercu Kościoła (por. Rkps B, 3v).

Teresa zmarła wieczorem 30 września 1897, wypowiadając proste słowa: „Boże mój, kocham Cię!”, spoglądając na krucyfiks, który trzymała w swych dłoniach. Te ostatnie słowa Świętej są kluczem całej jej nauki, jej odczytywania Ewangelii. Akt miłości, wyrażony w tym ostatnim tchnieniu, był jakby nieustannym oddechem jej duszy, jak uderzenie serca. Proste słowa „Jezu, kocham Cię” znajdują się w centrum wszystkich jej pism. Akt miłości do Jezusa zanurza ją w Trójcę Przenajświętszą. Pisze ona: „Ach, wiesz to, Boski Jezus, że Cię kocham, Duch Miłości rozpala mnie swoim płomieniem, a kochając Ciebie, przyciągam Ojca” (Poezje 17/2).

Drodzy przyjaciele, również my wraz ze świętą Teresą od Dzieciątka Jezus powinniśmy móc powtarzać codziennie Panu, że chcemy żyć w miłości do Niego i do innych, uczyć się w szkole świętych oraz kochać prawdziwie i całkowicie. Teresa jest jedną z tych „maluczkich” z Ewangelii, którzy pozwalają, aby Bóg prowadził ich w głębię swej tajemnicy. Jest przewodniczką dla wszystkich, przede wszystkim zaś dla tych, którzy w ludzie Bożym pełnią posługę teologów. Z pokorą i miłością, wiarą i nadzieją Teresa wkracza ciągle w serce Pisma Świętego, które otwiera na nowo Tajemnicę Chrystusa. I taka lektura Biblii, karmiona nauką miłości, nie przeciwstawia się nauce akademickiej. Nauka świętych bowiem, o której ona sama opowiada na ostatniej stronie „Dziejów duszy”, jest nauką najwyższą. „Rozumieli to wszyscy święci, a najlepiej może ci, którzy na cały świat roznieśli światło nauki ewangelicznej. Czyż św. Paweł, Augustyn, Jan od Krzyża, Tomasz z Akwinu, Franciszek, Dominik i tylu innych wybitnych Przyjaciół Boga, nie w modlitwie czerpali ową mądrość Bożą, wprawiającą w zdumienie największych geniuszy?” (Rkps C, 36 r). Eucharystia, nierozdzielna od Ewangelii, jest dla Teresy Sakramentem Miłości Boga, który uniża się aż do końca, aby wznieść nas aż do Siebie. W swym ostatnim Liście – na temat obrazu, który przedstawia Dzieciątko Jezus w konsekrowanej hostii, Święta pisze następujące proste słowa: „Nie mogę lękać się Boga, który dla mnie stał się tak mały (…) Kocham Go!… ponieważ On jest tylko miłością i miłosierdziem!” (List 266).

W Ewangelii Teresa odkrywa przede wszystkim Miłosierdzie Jezusa, tak iż stwierdza: „Mnie obdarzył On swoim nieskończonym Miłosierdziem, w świetle którego rozważam i adoruję wszystkie pozostałe doskonałości Boże. Wszystkie one ukazują mi się opromienione miłością, nawet sama Sprawiedliwość (ona może nawet bardziej niż inne) wydaje mi się przyodziana miłością…” (Rkps A, 84r). Tak oto wypowiada się również w ostatnich wierszach „Dziejów duszy”: „Zaledwie skieruję wzrok na świętą Ewangelię, a natychmiast czuję wonności życia Jezusa i wiem, z której strony płyną… Nie jest to pierwsze miejsce, ale ostatnie, na które się rzucam… Czuję to, nawet gdybym miała na sumieniu wszystkie grzechy, jakie można popełnić, poszłabym z sercem złamanym przez pokutę, aby rzucić się w ramiona Jezusa, wiem bowiem, jak bardzo kochasz syna marnotrawnego, który wraca do Ciebie” (Rkps C 36v-37r). „Ufność i Miłość” są zatem ostatnim punktem opowieści o jej życiu, dwoma słowami, które niczym latarnie morskie rozświetliły całą jej drogę świętości, aby mogła prowadzić innych tą samą swoją „małą drogą zaufania i miłości”, od dziecięctwa duchowego (por. Rkps C, 2v-3r; List 226). Chodzi o ufność, taką jak u dziecka, gdy oddaje się w ręce Boga, nieodłączną od mocnego, radykalnego zaangażowania się prawdziwej miłości, będącej całkowitym darem z samego siebie, jak mówi Święta, kontemplując Maryję: „Kochać to dawać wszystko wraz z sobą bez miary!” (Dlaczego kocham Cię, Maryjo!; Poezje 54/22). Tak oto Teresa wskazuje nam wszystkim, że życie chrześcijańskie polega na pełnym przeżywaniu łaski Chrztu w całkowitym dawaniu siebie Miłości Ojca, aby przeżywać jak Chrystus, w ogniu Ducha Świętego, tę samą Jego miłość ku innym.

KAI / Watykan

Znajdziesz nas na

Back to Top